wtorek, 01 marzec 2011 01:03

O niepodległą Ukrainę

Napisane przez

W ciągu ostatnich kilku lat byliśmy świadkami dramatycznego rozwoju sytuacji politycznej na Ukrainie w związku z rywalizacją najpierw W. Juszczenki i W. Janukowycza, a potem Julii Tymoszenko i Janukowycza.

 

Ten ostatni prezentuje opcję zdecydowanie rusofilską, podczas gdy Tymoszenko i Juszczenko opowiadali się jednoznacznie za całkowitą suwerennością polityczną, militarną i ekonomiczną swej ojczyzny i mieli oczy skierowane bardziej ku Zachodowi niż ku Rosji. Jeszcze niedawno, bo w okresie 2004-2006 wydawało się, że nasz południowo-wschodni sąsiad uzyska wreszcie niezależność od Rosji. Okazało się, niestety, że Ukraina nadal pozostaje mniej lub bardziej w orbicie wpływów Kremla.

Warto przy tej okazji pokusić się o garść historycznych refleksji na temat ukraińskiej drogi do wolności. Była ona długa, trudna i dość skomplikowana. Jako ciągły proces historyczny, trwa od XVII w., od tzw. powstania Chmielnickiego. Początkowo bowiem ukraińskie dążenia narodowe były wymierzone przede wszystkim w Polskę, dopiero od wieku XX ? w Rosję. Dlatego tak ważne jest ? jak sądzę ? ustawiczne wykorzystywanie przez Polskę sytuacji na Ukrainie w celu poprawiania sobie naszego wizerunku w Kijowie i Lwowie. Słusznie zatem cała prawie Polska (niezależnie od różnic partyjno-światopoglądowych) poparła ?pomarańczową rewolucję? w listopadzie 2004. Naszym bowiem celem strategicznym winno być jak najdalsze i jak najtrwalsze odsunięcie dominacji Rosji od granic Polski. Dlatego tak ważną kwestią jest zachowanie niepodległości Ukrainy.

Nazwa ?Ukraina? pochodzi o słowa ?kraj?, ?skraj?, koniec czegoś, kresy. Przyjęła się dopiero w XIX w. Początkowo przez stulecia używano raczej określenia Ruś (Kijowska albo ?Czerwona?, z Haliczem i Lwowem). Terytorialnie obejmowała ?ogólnie biorąc ? ziemie od Sanu i Bugu na zachodzie, po Dniepr i Don na wschodzie. Na północy graniczyła z ?Rusią białą? i Moskwą oraz Wielkim Księstwem Litewskim. Na południu nie doszła nigdy do Morza Czarnego, choć była bardzo blisko. Były to tzw. Dzikie Pola, sąsiadujące z Tatarami, a dalej z Turcją.

W pierwszym etapie rozwoju historycznego Rusi, po przyjęciu chrześcijaństwa w obrządku wschodnim (prawosławie) z Bizancjum w X wieku, to Kijów ? a nie Moskwa ? był centrum politycznym i kulturowym całego obszaru, który potem ukształtował się jako Imperium Rosyjskie. Nasi Piastowie od początku patrzyli na wschód dość łakomym wzrokiem, bo Bolesław Chrobry w 1018 r. zdobył Kijów i uderzył swym mieczem (tzw. Szczerbcem, późniejszym głównym insygnium koronacyjnym królów Polski) w legendarną Złotą Bramę. Nie udało się wszak Polsce roztoczyć politycznej kontroli nad Rusią. Dopiero w okresie tzw. rozdrobnienia feudalnego w XIV wieku, Kazimierz Wielki na mocy sukcesji dynastycznej przejął spadek po księciu halickim (1340).

W 1366 r. ? po krótkiej wojnie z Węgrami oraz poskromieniu Tatarów i Litwinów ? Królestwo Polskie ostatecznie przejęło tzw. Ruś Czerwoną (Halicką). Terytorialnie obejmowała ona mniej więcej obszar współczesnej Galicji Wschodniej, choć głównym miastem był Halicz, a Lwów wybił się na wielką metropolię dopiero w wieku XV (ustanowiono tam ? drugie po Gnieźnie ? polskie arcybiskupstwo). Zachodnia przeto część Ukrainy/Rusi przez następne 600 lat związana była kulturowo z Polską. Tam też zrodził się w XIX w. nowoczesny nacjonalizm ukraiński, o ostrzu głównie antypolskim. W wyniku unii polsko-litewskiej z 1385 r. cała rozległa Ruś Kijowska (podbita uprzednio przez Litwinów) znalazła się w polskiej orbicie, choć nie bezpośrednio.

Wtedy ?Rusini? nie mieli świadomości narodowej w naszym rozumieniu (taka ukształtowała się dopiero u większości europejskich nacji w ciągu XIX w.). Językiem ruskim posługiwali się, jako językiem wykształconych elit, Litwini, a sam król Jagiełło mówił początkowo tylko po rusku, a nie od razu po polsku. Z czasem (zwłaszcza kiedy od 1569 r. w obrębie polsko-litewskiej Rzeczypospolitej Ukraina została ?oderwana? od Litwy i weszła w skład Korony Polskiej) w XVI wieku szlachta ruska szybko spolonizowała się kulturowo i językowo (Wiśniowieccy, Zbarascy, Sobiescy, Ostrogscy, Zasławscy). Wspomniani dumni magnaci kresowi (zwani ?królewiętami?) posiadali na Ukrainie olbrzymie majątki, w których ciężko pracujący ruscy chłopi pańszczyźniani produkowali zboże ? główny towar eksportowy I Rzeczypospolitej szlacheckiej.

Ten ucisk społeczny, a częściowo i religijny (w 1596 r. król Zygmunt III Waza podporządkował część ruskiego prawosławia Rzymowi; była to tzw. Unia Brzeska, stąd ?unici?, czyli grekokatolicy, jako alternatywa ciążącego ku Moskwie prawosławia), jak też bunt tzw. Kozaczyzny doprowadziły w 1648 r. do pierwszego zrywu niepodległościowego Rusinów pod wodzą Bohdana Chmielnickiego. Wtedy zaczęło się chyba rodzić poczucie odrębności Ukrainy. Doskonale widzimy to w ?Ogniem i mieczem? Sienkiewicza. Mózgiem ruchu oporu byli Kozacy ? prawosławni najemnicy wojenni, rekrutujący się często z elementów awanturniczych i drobnej szlachty, mającej na pieńku z polskimi magnatami. Chmielnicki błyskawicznie pokonał wysyłane kolejno przeciw niemu ?ekspedycje karne? i dotarł ze swym wojskiem (wspomaganym przez chłopów oraz Tatarów) aż pod Chełm. Jedynie bodaj odciągnięcie przez naszą dyplomację od ?wojsk siczowych? Tatarów ocaliło wówczas Rzeczpospolitą przed totalnym upadkiem.

Osłabienie Polski wykorzystała błyskawicznie Rosja, początkowo występując jako ?adwokat? Rusinów/Ukraińców. Już od cara Iwana Groźnego (1533-1584) celem coraz silniejszej Moskwy było ?zebranie wszelkich ziem ruskich?, oczywiście przede wszystkim kosztem Rzeczypospolitej. W 1654 r. car Aleksy Michajłowicz zaatakował Polskę i podporządkował sobie znaczną część Ukrainy i Białorusi. Na mocy tzw. Unii Perejasławskiej Kozaczyzna poddała się Rosji. Chmielnicki łudził się naiwnie, że zachowa w jej obrębie autonomię, ale przeliczył się. Despotyczna Rosja to nie była jednak stosunkowo liberalna Polska.

(...)

Wyświetlony 2464 razy
Więcej w tej kategorii: « Po potopie Absurd uprawomocniony »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.