wtorek, 01 marzec 2011 01:11

Po potopie

Napisane przez

Po ulewach wody wezbrały w całej niemal Wiktorii. Gdzieniegdzie nałożyło się to na wody występujące z rzek. Najczęściej wody popłynęły sobie dalej, ale w przypadku miasteczka Swan Hill na północy stanu, stały przez kilka tygodni.

 

Jak to w życiu bywa, zamiast na rząd, najlepiej liczyć na siebie albo na kogoś kompetentnego. W miejscowości Warracknabeal lokalny przedsiębiorca budowlany Richard Wilken zaapelował do ludzi, posłał do dzieła swój sprzęt i koordynował przedsięwzięcie usypywania wałów długości sześciu kilometrów, chroniących przed napływającą wodą. Co im się zresztą udało ? dzięki wspólnemu wysiłkowi, ułożeniu 55 tysięcy worków z piaskiem, buldożerom i trzem nieprzespanym nocom, uratowano 170 domów, a Richie Wilken stał się bohaterem miasteczka i mediów.

Natomiast rząd federalny szuka pieniędzy na odbudowanie infrastruktury i odszkodowania dla pokrzywdzonych. Budżet jest w deficycie, więc chce wprowadzić podatek celowy. Progresywny, oczywiście. Tylko dla podatników, którzy zarobili ponad 50 tysięcy dolarów w bieżącym roku podatkowym (np. od dochodu rzędu 70 tysięcy dolarów miałoby się płacić około 100, od 250 tysięcy ? około 1750 na rok). Niby drobny indywidualny wydatek, ale opozycja woli oprzeć się na szukaniu cięć w wydatkach, pryncypialnie i nie bez poparcia społecznego. Trudno powstrzymać się przed komentarzem, że rządowi brakuje głupiego miliarda, ale lekką rączką wydał 40 miliardów na budynki szkolne i ocieplanie dachów domostw w ramach stymulowania gospodarki, ma grube miliardy na budowę sieci szybkiego Internetu, tylko nie ma oszczędności na wypadek katastrof.

Do tego dumny jest z sukcesów ekonomicznych, wierząc czy też udając, że stimulus zadziałał tak dobrze, że Australię ominęła recesja. Chyba rzeczywiście zadziałał, ale to najwyraźniej stymulacja w Chinach uciągnęła gospodarkę Terra Australis.

Po opadnięciu wody i emocji premier Gillard została skrytykowana przez nieco lewicowego australijskiego dramaturga, Davida Williamsona. W Polsce może być znany jako autor sztuki Przyjęcie u Dona, adaptowanej w latach siedemdziesiątych do prześmiewczej komedii filmowej pod takim samym tytułem (pracował też przy scenariuszach takich filmów, jak Rok niebezpiecznego życia czy Gallipoli). Według niego, Gillard wypadła bardzo negatywnie na tle pani premier stanu Queensland w czasie relacji powodziowych. Merytorycznie nie ma jej nic do zarzucenia, ale, jako że żyjemy w demokracji, to fasada odgrywa dużą rolę, a jest fatalną aktorką, zachowuje się jak drewno i w związku z tym jest ciężarem dla Partii Pracy, której notowania rzeczywiście lecą w dół.

Spece od globalnego klimatu nie przejmują się szczególnie powodziami. Można to zwalić na zmiany klimatu, oczywiście antropogeniczne, a z tego będzie więcej posad, więcej czasu na propagandę i międzynarodowe konferencje. Jak do tej pory, Australia w zasadzie uniknęła szaleństwa redukowania emisji CO2. Były pomysły na różne działania, np. wychwytywanie tego gazu i wpompowywanie go pod ziemię. Całe szczęście, że konserwatyści z opozycji federalnej zbuntowali się przeciwko swojemu ówczesnemu liderowi, ponadto przekonali do głosowania przeciwko ustawodawstwu kluczowego w wyższej izbie parlamentu polityka, senatora Fieldinga z partii Najpierw Rodzina (Family First). To dzięki temu inżynierowi, konserwatywnemu chrześcijaninowi, wybranemu dzięki preferencyjnemu systemowi wyborczemu (dostał zaledwie kilka procent głosów pierwszej preferencji) udało się powstrzymać rozpędzonego legislacyjnie premiera Kevina Rudda. A senatora Fieldinga przekonało kilku naukowców nasłanych przez frakcję buntowników antyklimatycznych opozycyjnej koalicji Partii Narodowej i Partii Liberalnej.

(...)

Wyświetlony 1462 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.