poniedziałek, 28 marzec 2011 15:45

Magia katastrof

Napisał

Istnieje przekonanie, że tragiczne katastrofy skłaniają ludzi do refleksji nad sobą i swoją egzystencją, a nawet są w stanie doprowadzić ich do zmiany dotychczasowego trybu życia. Bez wątpienia tak właśnie sądzili starotestamentowi prorocy, roztaczający malownicze wizje ognia lejącego się z nieba w celu przemiany ludzkich umysłów i serc. Można też podejrzewać, że nawet sam Stwórca u progu dziejów wierzył w zbawienną moc katastrof, jak bowiem inaczej wyjaśnić zesłany przezeń potop. Jednak fakt, że po tym pierwszym globalnym oberwaniu chmury nie pojawiły się następne, świadczy o tym, że zmienił zdanie. Dokonał co prawda jeszcze spektakularnego zniszczenia Sodomy i Gomory, ale chyba już nie bardzo wierząc w skuteczność tego zabiegu. I miał rację ? wszak sodomitów dziś nie brakuje.

 

Co ciekawe, choć wydaje się, że Stwórca przynajmniej na razie ogłosił moratorium na masowe tępienie rodzaju ludzkiego ? być może świadom tego, że co nas nie zabije, to nas wzmocni ? sami ludzie czują jakiś podskórny sentyment do wielkich katastrof. Kiedy podano informacje o największym od półtora wieku trzęsieniu ziemi w Japonii, natychmiast zaktywizowały się przeróżne realne i wirtualne społeczności zawodowo, a częściej prywatnie zajmujące się nadchodzącym końcem świata, traktując drżący grunt wyspy Honsiu jako zapowiedź czegoś większego i, kto wie, być może ostatecznego. Popularne dziś wizje końca świata pod wieloma względami różnią się od siebie, jedni bowiem skłonni są liczyć na nietypową aktywność słoneczną dokonującą zmiany ziemskich biegunów, inni zaś pokładają nadzieję w mitycznej planecie Nibiru, która nadlatując z gwiezdnych czeluści doprowadzi do tego samego, przy okazji ściągając na nasz glob grad planetoid i innej kosmicznej drobnicy. Te różnice nie mają wszakże większego znaczenia i to nie tylko dlatego, że w każdym wypadku nasze szanse na przeżycie są bliskie zeru. We wszystkich tych spekulacjach interesująca nie jest ich treść, lecz raczej towarzysząca im atmosfera tęsknego wyczekiwania na Dies irae, która sprawia, że niektórzy stają się niecierpliwi niczym pięciolatek w przededniu swoich urodzin i nie mogąc doczekać się prezentu w postaci globalnej eutanazji sami ? jak członkowie Zakonu Świątyni Słońca ? fundują sobie podróż na tamten świat. Jednakże ekstremistów, którzy skłonni są przyspieszać nieuchronny koniec, jest zdecydowanie mniej aniżeli tych, którzy zapatrzeni w niebo albo monitor podłączonego do sieci komputera delektują się nadchodzącą apokalipsą, z wypiekami na twarzy pochłaniając kolejne wieści nadchodzące from outer space.

Cóż takiego fascynującego jest w myśli, że nasz świat wkrótce się skończy? I czym żywi się nadzieja każąca wyglądać takiego końca? Zauważmy, że nie chodzi tu po prostu o niecierpliwe oczekiwanie na własną śmierć. Jeśli ktoś nie jest w stanie doczekać się, aż kostucha chwyci go za kark, nie ma nic prostszego niż samemu rzucić się w jej ramiona. Sposobów jest mnóstwo, a mniej rozgarnięci zawsze mogą sobie poszperać w annałach Nagród Darwina. Tutaj jednak oczekuje się na koniec powszechny, odbywający się w barokowej oprawie, przy wtórze anielskich trąb, bestii o przekrwionych oczach i deszczu gwiazd. Biorąc pod uwagę rozmach widowiska, można podejrzewać, że niektórzy po prostu pragnęliby stać się jego świadkami ? ostatnimi ludźmi oglądającymi królestwo człowieka pogrążające się w otchłani. Trzeba jednak od razu ostudzić te naiwne marzenia: jest mało prawdopodobne, aby ów spektakl można było oglądać z ostatniego rzędu w kinie, zajadając fistaszki i popijając colę. Bardziej prawdopodobne jest, że ostatni ludzie ujrzą tyle, ile jest w stanie zobaczyć przeciętna mrówka w momencie, gdy ktoś polewa benzyną i podpala ognisko. Próba rezerwowania sobie z wyprzedzeniem biletów na koniec świata może skończyć się bolesnym rozczarowaniem, zwłaszcza że będzie to film, z którego nie uda się wyjść przed końcem.

(...)

Wyświetlony 1868 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.