poniedziałek, 28 marzec 2011 18:45

Kardynałowie metropolici wrocławscy

Napisane przez

W marcu 1973 r. papież Paweł VI podniósł do godności kardynała Kościoła powszechnego abp. dr. Bolesława Kominka (1903-1974), pierwszego w historii Polaka ? metropolitę Wrocławia. Samą metropolię ustanowiono tu w roku 1930.

 

W dawnej, I Rzeczypospolitej szlacheckiej (1386-1772) utarła się tradycja, że było na ziemiach polskich tylko dwu arcypasterzy: Gniezna (prymas Polski) i Lwowa (katolicki dla całej Ukrainy, greckokatolicki po Unii Brzeskiej 1596 r. oraz z czasem ormiański). Mocną pozycję prestiżową miał też (od 1320 r. ? czyli od koronacji Władysława Łokietka) biskup Krakowa (w XV w. ? kardynał Z. Oleśnicki, w XX w. ? kard. A.S. Sapieha). Okres 123 lat niewoli przyniósł ?dwuwładzę? tytularnego prymasa z Gniezna i Poznania oraz ?prymasa Królestwa Polskiego? z Warszawy (Kongresówka). Dopiero wyniesienie na stolicę prymasowską przez Piusa XI w 1926 r. abp. A. Hlonda (1881-1948) położyło kres temu bałaganowi kompetencyjnemu.

Sytuacja stolicy Śląska, Wrocławia, prezentowała się w ciągu millenium jeszcze bardziej skomplikowanie, niż reszty ziem polskich. Ta wielka, jedna z największych przecież ? po Pradze, Warszawie, Berlinie, Wiedniu, Budapeszcie, Monachium i Krakowie ? metropolia handlowa i kulturalna Europy Środkowej, założona już w 1000 roku przez króla Bolesława I Chrobrego, jako stolica pierwszego biskupstwa ? po poznańskim misyjnym, z 968 roku ? w Słowiańszczyźnie zachodniej, podlegała przez 821 lat pod metropolię kościelną gnieźnieńską. Tam to właśnie, w Gnieźnie, cesarz Otton III wręczył Chrobremu własne berło i wyraził zgodę, by Regnum Poloniae miało swój Kościół, niezależny i od Magdeburga, i od Regensburga (Bawaria). Przypomnijmy, że Czesi ustanowili arcybiskupstwo w Pradze dopiero w 1344 roku...

Mimo że w 1327 r. formalnie, a w okresie 1348-68 faktycznie, Śląsk odpadł od reszty Polski (na rzecz Regnum Bohemiae, a co za tym idzie ? Rzeszy niemieckiej), Wrocław kościelnie podlegał Gnieznu, aż po rok 1821! Dlaczego? Przede wszystkim, w średniowieczu traktowano te sprawy poważnie, uniwersalistycznie. Na górze był papież i cesarz, potem królowie (Polski, Francji, Anglii, Hiszpanii etc.), kardynałowie i książęta. Królowie polscy zrzekli się w 1348 roku Śląska ? lege artis ? na rzecz królów Czech, a potem cesarstwa Habsburgów (1526). Wiedeń i Kraków pozostawały przez 300 lat sojusznikami, katolickimi sprzymierzeńcami przeciw ?heretykom? (luteranom, husytom, islamowi). Dopiero zajęcie Śląska przez protestanckiego, wojującego Fryderyka II w 1741 r., diametralnie zmieniło sytuację Kościoła w tym regionie Starego Kontynentu.

Fryderyk pruski (1740-1786) zniszczył zakony katolickie, odebrał Kościołowi uczelnie (m.in. wrocławską Leopoldinum z 1702 r.) i majątki. Reformy za rządów króla Fryderyka Wilhelma III (1797-1840) definitywnie wykorzeniły katolicyzm (i polskość) na Dolnym Śląsku, we Wrocławiu, Świdnicy i Legnicy... Na mocy specjalnej bulli Ojca św. ?De Salute Animarium? (grudzień 1821) Wrocław stał się samodzielnym biskupstwem katolickim, oddzielonym od Gniezna. Miało to ewidentnie na celu odcięcie tam jakichkolwiek wpływów polskich. Przypomnijmy zresztą, że ostatnim Polakiem w katedrze św. Jana Chrzciciela na Ostrowie Tumskim był dzielny bp Nankier (zm. 1341 r.), nieubłagany wróg Niemców, praktycznie zaszczuty przez króla czeskiego Jana Luksemburskiego...

W każdym razie w XIX w. Wrocław (w Europie używano już powszechnie fałszywej etymologicznie, wydumanej nazwy Breslau), nie kojarzył się już z polskością, nawet naszym intelektualistom, wyjątkami dosłownie byli J.I. Kraszewski, Z. Krasiński, A. Mickiewicz, J. Wybicki czy A. Naruszewicz. Co innego Opolszczyzna, Cieszyńskie i Śląsk Górny (dla Niemców ? Oberschlesien), gdzie mieszkali rdzenni Polacy (wiejski dialekt śląski) ? głównie robotnicy wielkoprzemysłowi i chłopi. Inteligencja polska w Opolu i Katowicach to dopiero koniec XIX w.: A. Napieralski, W. Korfanty, ks. J. Dzierżoń i in. Był nią polski kler, polski nauczyciel, polityk i dziennikarz (?Gazeta Robotnicza?, ?Gwiazdka Cieszyńska?, ?Dziennik Górnośląski?).

Wróćmy wszak do właściwego toku narracji. Aby podnieść wątły prestiż pasterzy Wrocławia (katolików było tam relatywnie mało, dopiero dalej, za Odrą, wśród Polaków, wierni ożywiali się), królowie pruscy (od 1871 r. cesarze II Rzeszy) starali się dla nich w Watykanie o kapelusze kardynalskie. Był to w zasadzie precedens, choć i zwykli biskupi (jak nasz Oleśnicki, francuscy A. de Richelieu i G. Mazarini, Ferdynand i Jan Kazimierz Wazowie) dostawali wyjątkowo tę godność. Ale pod kościelną władzę Wrocławia podciągnięto, od 1821 r. właśnie, katolicką administrację samego Berlina, Brandenburgii i Pomorza (ziem w ogromnej swej większości wyznaniowo luterańskich). Pierwszym wrocławskim dziewiętnastowiecznym kardynałem był bp Melchior von Diepenbrock (1845-53), a po nim, bp Georg Kopp (1887-1914).

Ten ostatni to postać kontrowersyjna, odmiennie oceniany przez Niemców i Polaków. Kanclerz II Rzeszy, Otto von Bismarck (1871-1890) tępił polski Kościół bez litości, tak w Poznaniu (prymasa Ledóchowskiego uwięził w Ostrowie Wlkp.), jak we Wrocławiu, Opolu, Pile, na Warmii. Sam, gorliwy luteranin, nie znosił Watykanu (Kulturkampf). Linię tę kontynuował kajzer Wilhelm II aż do klęski Cesarstwa w 1918 r. Kardynał Kopp jako tako bronił swych gnębionych owieczek w Opolu i Katowicach, ale po prostu bał się. Kwestię ?konkordatów? między wielkimi mocarstwami Europy a Stolicą Apostolską uregulowano dopiero w latach 20. XX stulecia.

Pionierski był tu pakt Piusa XI z Duce B. Mussolinim (1929), przedtem z II Rzeczpospolitą Polską (1925 r. ? po naszej stronie promotorem był prof. St. Grabski) i Niemcami (1934). W ślad za tym Watykan dokonał uporządkowania ? po 100 latach ? administracji kościelnej w Europie Środkowej. Bullą ?Pastoralis officii nostri? z 13 VIII 1930 r. stworzono autonomiczną Archidiecezję Wrocławską, obejmującą Dolny, Opolski oraz Górny (niemiecki) Śląsk, bez jednakże Hrabstwa Kłodzkiego (archidiecezja praska); dalej Archidiecezja Wrocławska obejmowała miasto Berlin, Brandenburgię (prałatura w Pile) i Pomorze niemieckie oraz Warmię (Ermland). Biskup Wrocławia od 1914 r., kardynał Adolf Bertram (1859-1945), otrzymał tytuł arcybiskupa. Jako szef Konferencji Episkopatu Niemiec (od 1919 r.; chodzi naturalnie o biskupów katolickich) był faktycznym prymasem Rzeszy, z siedzibą na wrocławskim Ostrowie Tumskim. Drugą prestiżowo ?katedrą Rzeszy? był katolicki kościół św. Jadwigi w stolicy Niemiec oraz naturalnie sławna olbrzymia katedra w Kolonii...

I. Adolf kardynał Bertram (1930-1945)

Mieszkał na Ostrowie Tumskim już od lat 16, a więc ? choć hanowerczyk z pochodzenia ? w sumie spędził na naszej ziemi 31 lat. Był to mąż prawy, w pożyciu sympatyczny, ludzki i otwarty, trochę przypominał Sapiehę z Krakowa, z którym korespondował. Hlonda nie lubił, tak samo jak polskich Ślązaków w ogóle; księżom w Katowicach i Opolu zabraniał w czasie plebiscytów i trzech powstań (1919-22) mówić kazań po polsku, czym ściągnął na siebie gniew marszałka Piłsudskiego, Sapiehy i Hlonda. Nie był u nas lubiany, ale ? jako ?dobry Niemiec? ? cieszył się zaufaniem Stolicy Apostolskiej, zwłaszcza Piusa XII podczas II wojny światowej. Wedle zresztą ostatnich badań ks. prof. J. Swastka z Wrocławia (1998 rok), Bertram nie był znowu aż takim wrogiem polskiego kleru i ludu. Znał nawet nasz język...

Za jego rządów archidiecezja liczyła w sumie 2,2 -2,4 mln katolików, na ok. 80 mln Niemców w granicach z 1937 r. (ok. 40% katolików, reszta luteranie i ateiści). Czyli prosto rachując, we włodarstwie Bertrama żyło ok. 10% katolików III Rzeszy. Dbał o parafie. Teoretycznie musiał się z nim liczyć sam Hitler, ale praktycznie Kościół w Niemczech niewiele miał do powiedzenia. Dominowała po 1933 r. pronazistowska euforia, a religia znajdowała się w odwrocie. Uczciwie rzec musimy, że głośniej protestowali przeciw zbrodniom Gestapo i SS pastorzy luterańscy! Ani razu zresztą po 1 września 1939 r. ani Ojciec Św. Pius XII, ani faktyczny prymas Niemiec ? mimo wielokrotnych błagań kardynałów Sapiehy i Hlonda ? nie poruszyli oficjalnie kwestii tragicznej doli Polaków w GG, w Poznańskiem (tzw. Warthegau), na Śląsku i w samej Rzeszy...

Trudno mi tu, w tak maleńkim szkicu, o tym się rozpisywać. Krótko rzec możemy, że dominował paniczny strach o los Kościoła powszechnego w Europie po zwycięstwie ?tysiącletniej? Rzeszy. Zresztą papież dostawał bólu głowy wobec konieczności ustawicznych zmian granic diecezjalnych Śląska. Primo, w 1925 r. ? po konkordacie z RP oraz podziale Śląska na polski i niemiecki ? musiał utworzyć całkiem nową diecezję w Katowicach, odrywając ją od Wrocławia. Pasterzem jej został znany w Europie zachodniej dyrektor prowincji Salezjanów na Niemcy, Austrię i Węgry ? ks. dr A. Hlond. Wzajemnie z Bertramem nie lubili się.

W ?międzywojniu? tedy stosunki między prymasami Polski i Niemiec de facto nie istniały (w Archiwum Archidiecezjalnym w Gnieźnie znalazłem zaledwie 2-3 wymienione pomiędzy nimi kurtuazyjne kartki okolicznościowe z życzeniami). Pozycja Hlonda była zresztą w Rzymie o wiele większa, przewodniczył kilku międzynarodowym kongresom eucharystycznym (Budapeszt, Lubljana), a po zgonie Piusa XI był jednym z czołowych kandydatów na papieża. Wrocław był wprawdzie większym miastem pod względem populacji (700 tys. ludzi w 1939 r., a ponad 1 mln w toku wojny), ale Poznań rozwijał się prężniej (siedziba prymasa Polski, międzynarodowe targi ekonomiczne od 1929 r.). Kapelusz tedy kardynalski Hlonda (czerwiec 1927) nieco ciężej ważył w Europie i świecie. Pokazały to również straszliwe koleje II wojny światowej...

Kiedy latem 1944 r. klęska III Rzeszy na wszystkich frontach stała się jasna, naziści wycofywać się poczęli ze swych antykatolickich posunięć, zwłaszcza wobec kleru polskiego, gdzie przedtem internowali abp. Jałbrzykowskiego (z Wilna), a bp. Michała Kozala nawet zamordowali. Hlonda uratowała tylko ucieczka do Francji, a Sapieha był u kresu wytrzymałości nerwowej. Mimo to umiał ?postawić się? nie tylko zwykłemu nazistowskiemu ?kacykowi? z Krakowa, dr. H. Frankowi, lecz pisał pisma do Wrocławia i Berlina. Bez efektu. Tak samo bezpłodne były apele Hlonda do Piusa XII. Ale już w kwietniu 1944 r. sami naziści podjęli równocześnie prawie sondażowe próby pozyskania Sapiehy w GG, a prymasa Polski w Paryżu, w duchu wspólnej walki przeciw ZSRS.

Nasi pasterze jednakże równo potępiali faszyzm, nazizm i komunizm. Obaj odmówili. We Wrocławiu Bertram zrozumiał, że trzeba ?pakować walizki?, bo Rzeczpospolita na tę ziemię powoli powraca. Już przecież pakt ?trzech mocarzy? w Teheranie (30 XI-2 XII 1943 r.), mówił ogólnikowo i sygnalnie o powrocie do Polski ?ziem na wschód od rzeki Odry?, tj. domyślnie Gdańska, Prus Wsch., Pomorza i Opolszczyzny po rzekę i miasto Nysa. Co z samym Wrocławiem? Leży on ? jak wiemy ? nad samą Odrą... Jak sugeruje ks. prof. J. Swastek, kardynał już w 1944 roku myślał intensywnie o pokojowym przekazaniu archidiecezji Polakom. Może to i prawda?

Tak czy owak już w styczniu 1945 ? gdy hitlerowska hydra dogorywała w mękach z ręki Sowietów na wschodzie (linia: Olsztyn-Warszawa-Sandomierz-Kraków), a Anglosasów na zachodzie (linia: Arnhem, Liege, Luksemburg, Strasbourg) ? Bertram pożegnał się ze swą kapitułą katedralną, zakonami oraz współpracownikami; za pośrednictwem Polaka, ks. dr. B. Kominka z Katowic, przekazano polskiemu podziemiu (prolondyńskiemu), że ? za wiedzą Episkopatu Rzeszy zebranego w prowincjonalnej Fuldzie (Hesja) ? kardynał sugeruje scedowanie swej władzy na ręce biskupa koadiutora: ks. dr. H. Grzondziela. 25 stycznia 1945 r. arcypasterz udał się na teren Czechosłowacji (rejon Javornika w Sudetach, enklawa biskupstwa wrocławskiego od stuleci), gdzie ciężko chory, 86-letni starzec chciał umrzeć.

(...)

Wyświetlony 3519 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.