niedziela, 01 maj 2011 16:18

Paliwo nie stanieje

Napisał

W sytuacji drastycznych wzrostów cen ropy naftowej na rynkach światowych, które mogą powodować znaczne spowolnienia w gospodarkach, gdzie jest to podstawowy surowiec, najbardziej logicznym rozwiązaniem byłoby obniżenie obciążeń podatkowych nałożonych na ten towar.

 

Choć cena ropy na rynkach światowych nie wróciła jeszcze do rekordowych poziomów sprzed tzw. kryzysu finansowego (ponad 145 USD za baryłkę), to jej wysokość na poziomie około 120 USD za baryłkę (wraz z trendem wzrostowym) może być bardziej zabójcza dla gospodarki niż problemy banków. Z raportu Ernst & Young wynika, że jeśli ropa zdrożeje do 150 USD za baryłkę, to co najmniej jedno z państw strefy euro ogłosi bankructwo, a cały region wpadnie w recesję. Z raportu wynika, że droga ropa szczególnie zagraża gospodarce Irlandii, której PKB może spaść w tym roku z tego powodu o 3 proc., a także Hiszpanii, Grecji i Portugalii.

W tej sytuacji każdy racjonalnie myślący minister finansów powinien natychmiast podjąć decyzję o zmniejszeniu obciążeń fiskalnych nałożonych na produkty naftowe, tak jak zrobiono to w Polsce w 2005 roku, obniżając akcyzę o 25 gr na litrze benzyny. Oczywiście w ramach Eurokołchozu jest to możliwe tylko w bardzo ograniczonym zakresie, jednak taka możliwość istnieje. ?Dziennik Gazeta Prawna? wyliczyła, że możliwe byłoby ? będąc jednocześnie w zgodzie z unijnymi regulacjami ? obniżenie akcyzy, a co za tym idzie VAT-u na tyle, że litr benzyny na stacji staniałby o 30 gr, a oleju napędowego ? o 13 gr. Aktualnie akcyza z opłatą paliwową ustalona jest na poziomie 1660,19 zł, czyli 420 euro za 1000 litrów, co oznacza, że opodatkowanie paliwa aż o 61 euro jest wyższe od unijnego minimum, które wynosi 359 euro!

Tymczasem Jacek Rostowski, minister finansów w rządzie PO-PSL, zarzekał się, że resort nie obniży akcyzy na benzynę ani nie wprowadzi nowych ulg podatkowych, dopóki na Polsce ciąży tzw. procedura nadmiernego deficytu. Jak widać, minister finansów woli słuchać zaleceń Komisji Europejskiej, niż działać zgodnie z interesami polskiego społeczeństwa. Według bowiem niektórych ekspertów obniżka akcyzy oznaczałaby stratę przez budżet około 1 mld zł. Całkowicie odmiennego zdania jest Janusz Wiśniewski, ekspert rynku paliwowego i wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej, który twierdzi, że przy takiej decyzji spadają, co prawda, bezpośrednie wpływy podatkowe w związku z obniżeniem akcyzy, ale rośnie zużycie paliw, co te wpływy podnosi. Jednak zwraca też uwagę na inną kwestię. Jeśli obniża się sprzedaż paliw ? co występuje w sytuacji wzrostu ich cen ? polskie rafinerie zmuszone są do zwiększenia eksportu benzyn, na czym fiskus nic nie zarabia, bo eksport wyrobów akcyzowych jest zwolniony od uiszczania tej opłaty. Dlatego budżet miałby dodatkowe wpływy, gdyby rafinerie sprzedały te paliwa na rynku krajowym.

Podobnie jak minister Rostowski, myślał Wolfgang Schäuble, niemiecki minister finansów i bardzo się na swoich wyliczeniach przejechał. Mianowicie chciał on wyrwać od pasażerów samolotowych dodatkowy 1 mld euro rocznie poprzez podniesienie podatku lotniczego. Tymczasem oszczędni klienci przenieśli się na zagraniczne lotniska i niemiecki budżet po dwóch miesiącach obowiązywania podwyżki w 2011 roku zamiast 83,3 mln euro zgromadził z tego tytułu ? zgodnie z krzywą Laffera ? zaledwie 59,1 mln euro. Podobnie włoski rząd chce podnieść akcyzę na paliwo, by ograbić ludzi z dodatkowych 236 mln euro, co z pewnością mu się nie uda.

(...)

Wyświetlony 1644 razy
Więcej w tej kategorii: « Rozliczenie
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.