niedziela, 01 maj 2011 16:31

Łapanka - przebieranka pod patronatem RPO

Napisane przez

Partie ruszyły do boju, rozpoczęła się pierwsza tura jesiennych wyborów parlamentarnych. Na salonach i pałacach toczy się zażarty bój o to, żeby druga tura trwała dwa dni, ale to szczegół, ponieważ nieporównanie ważniejsza jest tura pierwsza, która ? bez żadnych deklaracji i zapisów ustawowych, już się zaczęła i ciągnąć się będzie do momentu rejestracji list wyborczych.

 

Pierwszym etapem jest łapanka na ludzi. Każda partia, która chce się liczyć w tych wyborach zmuszona jest nałapać około tysiąca osób, które znajdą się na listach wyborczych, w tym co najmniej 35% kobiet. Wbrew pozorom nie jest to zadanie proste, nie tylko ze względu na szczupłość partyjnych szeregów, ale także dlatego, że wśród złapanych trzeba dokonać wstępnego przebrania. Kobiety nie mogą być nadmiernie urodziwe, bo uroda, jak się już nie raz pokazało, sprzyja niewierności, a męskie IQ nie może być zbyt wysokie, bo wyskoki niepożądanej inteligencji prowadzą często do kwestionowania dyspozycji i pozycji samych łapaczy ? selekcjonerów.

Arena wyborcza ogrodzona jest wysokim murem, a wejściówki są w rękach wąskiego grona selekcjonerów i bez ich biletu o wejściu mowy nie ma. To się nazywa bierne prawo wyborcze w polskim wydaniu. Te bilety są de facto w posiadaniu Mniejszości Niemieckiej. Rozkład głosów, a więc i mandatów, będzie z grubsza odpowiadał wynikom jesiennych sondaży. Zgaduję, że będzie trochę mniej PO i PiS, za to więcej SLD. PSL, pomimo całego sprytu, jaki wykazuje strażacka drużyna Brygadiera Pawlaka, nie zyska wiele, ale też niewiele straci. Status quo zostanie zachowane, straci tylko państwo polskie, które z tego kolejnego konkursu wyjdzie jeszcze bardziej osłabione i bezwolne. Tzw. ordynacja proporcjonalna, która generuje opisane scenariusze, to przepis na słabe państwo. Silna Polska w dzisiejszej Europie nikomu do szczęścia nie jest potrzebna, za to jej słabość wspomagana jest na wszelkie sposoby.

Jak to się mogło stać, że taka prymitywna, gangsterska procedura wyłaniania członków najwyższych władz państwowych mogła zostać uznana i zaakceptowana jako procedura demokratycznego wyboru? Jak to się mogło stać, że naród, który stworzył kiedyś najbardziej wzorową demokrację w Europie, dał sobie narzucić takie okowy, a polska inteligencja ? spadkobierca polskiej szlachty, pozwoliła się zredukować do statusu pańszczyźnianych chłopów, pozbawionych prawa do kandydowania do Sejmu?

Pozwoliła, siedzi cicho, bo nie rozumie, o co chodzi. Nie rozumie, o co chodzi z tym biernym prawem wyborczym, nie wie, co to takiego. W Konstytucji i Kodeksie Wyborczym prawo do kandydowania do Sejmu ma każdy obywatel polski, który liczy sobie 21 lat. Na papierze ma, ale nie ma jak z tego papierowego prawa skorzystać. Nowy bloger internetowego Salonu24, podpisujący się bisnetus, wybrał się z tym problemem do tzw. rzecznika praw obywatelskich (RPO). Posadę tę zajmuje obecnie urocza pani Irena Lipowicz, poza tym profesor prawa, doktor honorowy zagranicznych uczelni, były ambasador, wzorowy poseł wszystkich możliwych kadencji i w ogóle wzór wszystkiego, co się tylko do wzorowania nadaje. Prof. Lipowicz szlify naukowe zdobyła jeszcze za komuny, kończąc na słynnym Uniwersytecie Śląskim studia z wyróżnieniem, a potem to już tylko oszałamiająca kariera naukowa i polityczna.

(...)

Wyświetlony 1976 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.