niedziela, 01 maj 2011 21:56

Dwaj prezydenci

Napisane przez

Rocznica katastrofy smoleńskiej jest okazją do przypomnienia zażyłości i przyjaźni dwóch prezydentów. Lecha Kaczyńskiego i Vaclava Klausa. Tych dwóch polityków dzieliło prawie wszystko. Jednak mimo różnic obaj bardzo się cenili, łączyła ich prawdziwa przyjaźń.

 

1 maja minęła szósta rocznica wejścia naszego kraju w struktury, wtedy jeszcze, Wspólnot Europejskich. Powszechne było twierdzenie że wchodzimy do Europy czy Unii Europejskiej. Obydwa stwierdzenia nie odpowiadały stanowi faktycznemu. W Europie byliśmy od początku naszego istnienia. Natomiast Unia Europejska powstała po ratyfikacji Traktatu z Lizbony, w grudniu 2004 roku.

Po wymuszonym na Irlandczykach powtórnym referendum w sprawie ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego i zwycięstwie jego zwolenników na ?placu boju? pozostało dwóch prezydentów nowych państw członkowskich. O ile sprzeciw śp. prezydenta Kaczyńskiego miał charakter czysto proceduralny (Jak twierdził, że nie chce swoim podpisem wywierać presji na Irlandczyków przed referendum), to sprzeciw Klausa miał charakter zasadniczy i sprzeciwiał się on traktatowi jako całości. Obydwaj prezydenci podpisali ten dokument po uzyskaniu kompromisu: tak w Polsce, jak i w Czechach nie będzie obowiązywała tzw. Karta Praw Podstawowych. W tej kwestii obaj prezydenci swój sprzeciw wobec tego dokumentu wyrażali z różnych pozycji. Lech Kaczyński wyrażał obawy co do praw rodziny i ogólnych zasad moralnych oraz możliwości legalizacji w oparciu o ten dokument związków homoseksualnych. Vaclav Klasus swój sprzeciw opierał na czynnikach głównie ekonomicznych, Traktował on ten dokument jako rozszerzenie tzw. praw socjalnych, które jako gospodarczy liberał uważał za szkodliwe.

Stosunek Klausa do Unii Europejskiej i do samej integracji nie jest wcale taki skrajny i nieprzejednany, jak chcieli by to widzieć bezkrytyczni zwolennicy obecnego modelu integracji, nazywani przez redaktora Michalkiewicza Europejsami. Syntezę swoich poglądów miał okazję przedstawić podczas swojego słynnego i wspomnianego w poprzednim numerze przemówienia w lutym 2009 roku w Parlamencie Europejskim. Wygłosił on je z okazji rozpoczęcia czeskiej prezydencji w UE. Według niego Czechy jako kraj nie mają innego wyjścia jak być w strukturach jednoczącej się Europy. Jednak proces ten nie jest jednowymiarowy i nie można go bezkrytycznie narzucać innym. Wszystko to musi być dyskutowane w szerszych gremiach nie tylko na szczeblach skostniałej i biurokratycznej Komisji Europejskiej. Wywołało to ogólny sprzeciw i znaczna cześć eurodeputowanych opuściła salę obrad. Ot, taka europejska wolność słowa.

(...)

Wyświetlony 1533 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.