niedziela, 29 maj 2011 22:35

Kompromitująca porażka sił postępu w UK

Napisane przez

Co się stało?

W piątek 6 maja 2011, o godzinie 20.44 BBC przekazała oficjalną wiadomość, że obywatele Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej zdecydowanie, większością głosów ponad 2 : 1, odrzucili w referendum propozycję unowocześnienia ich systemu wyborów do Izby Gmin i wprowadzenia australijskiego systemu AV w miejsce obowiązującego od niepamiętnych czasów systemu FPTP (First Past The Post ? ?pierwszy na mecie?).

 

Do tej pory mandat w jednomandatowym okręgu wyborczym (JOW) przypadał kandydatowi uzyskującemu najwięcej głosów poparcia. W systemie AV (Alternative Vote ? głos alternatywny) wyborcy mieliby obowiązek ponumerowania wszystkich kandydatów stosownie do swoich sympatii, a mandat uzyskiwałby kandydat, któremu, po odpowiednich przeliczeniach przypadałoby ponad 50% preferencji. Ten nowoczesny i udoskonalony system stosują u siebie, jak dotąd, Australia, Wyspy Fidżi i Papua Nowa Gwinea.

Ale większości Brytyjczyków ta propozycja się nie spodobała. Szuka się różnych wyjaśnień tego przykrego stanu rzeczy. Jedni twierdzą, że termin referendum był źle dobrany: lepiej byłoby głosować jesienią. Inni utrzymują, że kampania na rzecz AV była zbyt niemrawa. Jeszcze inni zarzucają Konserwatystom, że prowadzili walkę nie fair. Twierdzi się też, że lepiej było od razu pójść na całość i zaproponować wybory ?proporcjonalne? (jak listy partyjne w Polsce), a nie odwoływać się do półśrodków, jak AV. A według wybitnego brytyjskiego analityka politycznego, prof. Johna Curtisa, zwycięstwo zmurszałej tradycji zapewnili konserwatyści, ludzie starsi i bez wyższego wykształcenia. Coś takiego, co w Polsce określa się pogardliwym słowem ?mohery?. Wysoko wykształcona, postępowa młodzież była za zmianą. Niestety, było jej za mało. Na 440 okręgów głosowania zwolennicy ?Tak dla AV? zwyciężyli jedynie w kilku, ale za to nie byle gdzie, bo w Cambridge, w okręgu Lambeth w Londynie i w Kelvin w Glasgow.

Co oznacza taki wynik referendum brytyjskiego?

Po pierwsze, bolesną porażkę partii Liberalno-Demokratycznej i jej przywódcy, obecnego wicepremiera, Nicka Clegga. To Liberałowie domagali się zmiany systemu wyborczego, referendum to był ich pomysł i zgoda na referendum ze strony Konserwatystów była warunkiem wejścia Liberałów do koalicji rządzącej. Czwartkowe głosowania to prawdziwy cios. Nie tylko bowiem sromotnie przegrali referendum, ale ponieśli też druzgocącą porażkę we wszystkich wyborach, jakie odbywały się tego samego dnia: w wyborach do parlamentów narodowych w Szkocji, Walii i Irlandii Północnej i prawie we wszystkich wyborach samorządowych na terenie całego Królestwa. W porównaniu do poprzednich wyborów z roku 2007 Liberałowie stracili prawie 700 mandatów radnych w samorządach. Nic więc dziwnego, że w samej partii pojawiają się od razu głosy wzywające Clegga do ustąpienia z przywództwa partyjnego. Za wzór w tym miejscu stawia się lidera Laburzystów w Szkocji, który natychmiast po przegranych wyborach ogłosił, że ustępuje ze stanowiska. Pojawiają się też głosy krytykujące Liberałów za pozostawanie w koalicji. Niektórzy uważają, że Liberałowie, jeśli chcą uzyskać w przyszłych wyborach parlamentarnych dobry wynik, powinni wyjść z koalicji i przejść do opozycji.

(...)

Wyświetlony 1987 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.