niedziela, 29 maj 2011 23:14

Kłamstwo O(s)bamy

Napisała

Osama nie żyje. Tego chyba możemy być pewni. Czy zginął 1 maja 2011 r.? Niektórzy w to wątpią. Bo rzeczywiście media zostały zalane informacjami nieprawdziwymi.

 

Do wątpiących należy, na przykład, Alex Jones, który nie grzeszy zaufaniem do oficjalnych informacji rządowych, a szczególnie tych wypuszczanych przez Pentagon i CIA. Przy okazji wyliczył słuchaczom różne wojenne kłamstwa. Na przykład to dotyczące posiadania przez Saddama Husseina broni masowego rażenia, co doprowadziło do wojny w Iraku. Albo to dotyczące zabójstwa byłego footbolisty Pata Tillmana, naprawdę zastrzelonego w Afganistanie nie przez wroga, ale przez amerykańskich żołnierzy. Czy w końcu kłamstwo związane z historią dwudziestoletniej żołnierki uznanej za bohaterkę wojny w Iraku. Okazało się, że niezwykle ?dzielna? Jessica Lynch nie wystrzeliła ani razu, a zamiast do niewoli trafiła w opiekuńcze ręce tamtejszych lekarzy. Twarze Tillmana i Lynch zdobiące okładki i wnętrza pism, wykorzystywane były w celach propagandowych tak długo, aż Lynch po wyzdrowieniu zaczęła prostować wersję Pentagonu, a rodzinie Tillmana udało się dotrzeć do prawdy. Teraz okładki zdobi podobizna Osamy. I podobnie okazuje się, że oficjalna wersja jakoś się nie klei. Czy można wątpić, że informacje, które dostają się do mediów, są tam tylko po to, aby spełnić swoją funkcję, a nie opisywać rzeczywistość? Kto jest prawdziwym królem dezinformacji?

Tego się chyba nie dowiemy. Warto dodać, że nie tylko uznany za oszołoma Alex Jones stwierdził, że coś w informacji o zabiciu bin Ladena się nie zgadza. Jones podał, że ?The Atlantic? (tekst The Slippery Story of the bin Laden Kill) także wyliczył informacyjne wpadki. Zacytował Johna Brennana, asystenta prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego i walki z terroryzmem, który podczas rozmowy z dziennikarzami powiedział, że Osama użył kobiety, własnej żony, za tarczę i był uzbrojony. Miał też mieszkać w kompleksie za miliony dolarów. Wszystkie te informacje okazały się nieprawdziwe. Z relacji reportera ?Wall Street Journal?, który pojechał na miejsce zobaczyć ten super kompleks i zrobił jego zdjęcia, wynika, że budynek ten nie był wcale wart milion dolarów, zważywszy między innymi na grzyb na murach czy sypiący się tynk. Błędne informacje powtarzał nie tylko Brennan z administracji Obamy. Podobne pojawiły się na konferencji prasowej Pentagonu, o której napisał w ?Politico? Josh Gerstein. Osama stawiał opór, strzelał chowając się za kobietę ? informował dziennikarzy Pentagon. Czyżby komuś zależało na kompletnym upokorzeniu ikony terroryzmu? Brakuje jeszcze pokazania, że był gejem i miał w domu pornografię. E tam, eureka. To właśnie już było. ?The Guardian? napisał prawie dokładnie rok temu, że CIA nakręciła fałszywe, ośmieszające wideo z Osamą siedzącym przy ognisku z kolegami, gaworzącym przy alkoholu o swoich gejowskich podbojach (Notabene, dlaczego organizacje gejowskie nie protestują z powodu takiego wykorzystywania wizerunku geja?). A 13 maja 2011 r. Reuters doniósł, że w domu, w którym ukrywał się Osama, znaleziono pornograficzne nagrania.

Wpadek informacyjnych było dużo więcej. W ?Telegraph? czytamy, że wcale nie było transmisji na żywo z napadu na dom Osamy, którą mieli oglądać przez cały czas między innymi prezydent, wiceprezydent i Hillary Clinton. Leon Panetta, szef CIA przyznał, że przez 25 minut nie było łączności z kamerą umieszczoną na hełmach amerykańskich żołnierzy. Zdjęcie świty prezydenta obserwującej wydarzenia obiegło cały świat, ale okazało się nie tym, co zdawało się przedstawiać. Podobnie było ze zdjęciami zabitego Osamy, o których opowiadali kongresmeni. Zdjęcia były nieautentyczne i nie wiadomo, kto je widział. Prawdopodobnie nigdy nie zostaną ujawnione.

(...)

Wyświetlony 1993 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.