niedziela, 29 maj 2011 23:38

Omamy prezesa

Napisane przez

Przykro byłoby przyjąć, że symbolem dzisiejszego dziennikarstwa polskiego jest Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, bo wtedy publiczne wypowiedzi jego prezesa h o n o r o w e g o, Stefana Bratkowskiego, logiczną siłą rzeczy stawałyby się emanacją tego środowiska. A tak nie jest i być nie może...

 

SDP, powstałe w roku 1951, chroniło interesy władców Polski pojałtańskiej indoktrynując pracowników, jak górnolotnie czasami mawiano, frontu ideologicznego. Władza trzymała ich na uwięzi, przekupując przywilejami: wielkimi ? bardzo posłusznych, a małymi ? mniej posłusznych czy zdolnych, np. dobrą posadą i funkcją w redakcji, przydziałem mieszkania, samochodu, kursami językowymi za granicą, wczasami w Bułgarii, Kazimierzu nad Wisłą, podwarszawskim Zaborowie, możliwościami kupna maszyn do pisania, których nie było w wolnej sprzedaży itp., itp.

Stefan Bratkowski miał, jak każdy zdolny dziennikarz należący przed 1980 r. do PZPR i nienarażający się cenzurze, nieograniczone możliwości wypowiadania się w prasie, radiu, telewizji, filmie. Władza hołubiła takich ludzi pióra, powtórzę, utalentowanych, inteligentnych, swoich, to znaczy partyjnych. Byli wobec społeczeństwa, w większości raczej nielubiącego i nieufającego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, parawanem jej dyktatury ? proszę, kto jest z nami? Najzdolniejsi!

Gdyby nie należał do partii, nie znałaby go cała czytająca Polska, środowisko zawodowe nie darzyło wielkim szacunkiem i autorytetem, ponieważ nie miałby takich możliwości publikowania swych wypowiedzi i zdobywania nimi sławy, jakie miał każdy dziennikarz partyjny. Osobliwe ? gdy należał do PZPR, nie odczuwał dyskomfortu, przynajmniej nie znajdujemy nigdzie w jego twórczości wyrazu jakiegoś duchowego niezadowolenia, że ta partia, którą zasilał swą przynależnością, a ona mu w zamian bez ograniczeń publikowała teksty i płaciła za publikacje, tworzy jak każda rządząca po dyktatorsku ustrój totalitarny. A wszelki totalitaryzm jest z definicji faszystowski i jakikolwiek faszyzm jest totalitarny. Faszyzmy-totalitaryzmy czy totalitaryzmy-faszyzmy różnią się jedynie sloganami ideologicznymi i kolorami sztandarów. Przez wiele lat oficjalnego dziennikarstwa Bratkowskiemu- członkowi PZPR nie wadził więc ten totalitaryzm. Nie dostrzegał, przynajmniej nie mówił, że dostrzega, podobieństw między spędzaniem ludzi na pochody pierwszomajowe, na ?wiece poparcia PZPR?, na przymusowe prace dla państwa, alias partii, z obyczajowością polityczną narodowego socjalizmu III Rzeszy.

Po powstaniu m a s o w e j ?Solidarności? w roku 1980 wielu twórców zorientowało się, że może zacząć sprawować ?rząd dusz? i czerpać z tego niebywałe korzyści. Notabene przyszłość wykazała słuszność tych rachub. Prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich był Stefan Bratkowski. Razem z prominentami KOR tak dał się we znaki władzy peerelowskiej swymi antyreżymowymi publikacjami i zachowaniem, że Polska Zjednoczona Partia Robotnicza musiała go, jak wcześniej np. Leszka Kołakowskiego i innych marksistów ?rewizjonistów?, wyrzucić ze swych szeregów. Owe środowiska kontestujące, z którymi Bratkowski był związany, ukuły hasło ?socjalizmu z ludzką twarzą?, to znaczy, tak, owszem, dyktatura partii marksistowskiej, podległej Rosji sowieckiej (bo nie było innego wyjścia), ale unowocześnionej ? coś jakby PZPR dla swoich z poparciem lewicowców zachodnich...

(...)

Wyświetlony 2053 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.