sobota, 02 lipiec 2011 21:46

Obywatel a Kodeks Wyborczy RP

Napisane przez

Od 1 sierpnia 2011 r. wej­dzie w życie Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 ?Kodeks wy­borczy?. Wprowadza ona wiele zmian w różnych procedu­rach wyborczych obowiązujących do tej pory w wyborach organów przedstawicielskich wszystkich szczebli. Jakie są te najważniejsze zmiany i w jakim stopniu ta nowa ustawa wyborcza poszerza czy ugruntowuje prawa obywatelskie i przyczynia się do rozwoju demo­kracji w Polsce?

 

Jest to ważne pytanie, tym ważniejsze, że właśnie minęła 22. rocznica 4 czerw­ca, w czasie której ponownie podbijano pol­skiego bębenka, aby przypomnieć światu, że to my, Polacy, obaliliśmy komunizm i dajemy nieprzerwanie wzór przejścia od komunizmu do demokracji, a oszołomiony świat winien brać z nas przykład. Tego rodzaju komple­menty usłyszeliśmy też od Baracka Obamy podczas jego niedawnej wizyty w Polsce, który, jak przystało na kulturalnego go­ścia, wyrażał się o naszych demokratycznych sukcesach z największym uznaniem. Kiedy jednak zechcemy przyjrzeć się sytuacji bez jubileuszowych okularów i kurtuazyjnych duserów, sprawy nie przedstawiają się tak do­brze. Publikowany od lat przez tygodnik ?The Economist?, Democracy Index lokuje Polskę na 48. miejscu, wśród krajów, których de­mokracja określana jest jako ułomna (flawed democracy), a nasi sąsiedzi, którzy jakoby cały czas się od nas uczą i na nas wzorują, już dawno i daleko nas wyprzedzili! I tak w tym samym rankingu wyprzedza nas zarówno Republika Czeska (16. miejsce), jak i Słowacja (38.), tak Estonia (33.) i Litwa (41.), jak i Wę­gry (43.). Można się więc zasadnie zapytać, kto tu od kogo się uczy lub uczyć powinien?

Wielki filozof i politolog hiszpański, Jose Ortega y Gasset nauczał, że dla zdrowia de­mokracji najważniejszą sprawą jest procedu­ra wyborcza. Jeśli ta procedura jest właściwa, to wszystko toczy się naturalnie i w miarę sensownie. Jeśli ta procedura jest wadliwa ? pisze Ortega y Gasset ? to wszystko się wali, choćby wszystkie inne instytucje działały jak należy.

Ale kto powinien decydować o tym, jaka ma być w naszym kraju procedura wyborcza? Czy to ma być przywilej tych, którzy naszym krajem rządzą i chcą rządzić, jak długo się tylko da, czy też sprawa ta winna być zdecydo­wana przez ogół obywateli, przez wszystkich tych, którym przysługują prawa obywatelskie, i którzy uczestniczą w procesie wyborczym?

5 maja 2011 odbyło się w Wielkiej Brytanii ogólnonarodowe referendum na temat ordynacji wyborczej. Brytyjczyków zapytano, jaki chcą mieć system wyborczy: czy ten obowiązujący od prawie 200 lat, czy też zmieniony, a propozycję zmiany zgłosi­ła współrządząca Partia Demokratyczno-Li­beralna. Partia ta od dziesięcioleci domaga się zmiany systemu wyborczego, bo jej zdaniem system JOW ? FPTP (taki, jaki dla Polski proponuje Ruch Obywatelski na rzecz JOW) jest przestarzały, anachroniczny, nie chro­ni w wystarczającym stopniu swobód oby­watelskich itd., itp. I w takiej sprawie, w kraju prawdziwie demokratycznym, urządza się re­ferendum. Jako przedstawiciel Ruchu, który od wielu lat biega po Polsce, aby przekonać swoich współobywateli do wprowadzenia systemu brytyjskiego, z satysfakcją informuję, że Brytyjczycy, większością głosów 70% do 30%, odrzucili propozycje zmiany i opowie­dzieli się za utrzymaniem swojego wypróbo­wanego systemu wyborczego.

Obywatele Rzeczypospolitej powinni byli mieć możność zapoznania się z tym, jak takie referendum było przygotowywane i przeprowadzone. Od roku wszystkie brytyj­skie media o tym referendum informowały, obywatele mogli systematycznie zapoznawać się z racjami każdej ze stron, ze wszystkimi za i przeciw. I dlatego to wydarzenie i cała procedura zasługuje na szacunek i uznanie, a Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej nieodmiennie zajmuje jed­ną z czołowych pozycji w Democracy Index.

Inaczej niż w Polsce. Informacja o refe­rendum brytyjskim została po prostu ukryta przed polską opinią publiczną i można tylko podziwiać, że w XXI wieku tak szczelna blo­kada informacyjna jest wciąż możliwa! Bo po co Polacy mają się dowiadywać o brytyjskim systemie wyborczym, po co Polakom wie­dzieć, że posłów można naprawdę wybierać, a nie tylko głosować na partyjne spisy, sporzą­dzane rękoma partyjnych liderów?

Rządząca elita polityczna uznała od po­czątku, że sprawa procedury wyborczej to jej i tylko jej wewnętrzna sprawa. Żadne społe­czeństwo, żadni wyborcy do tego mieszać się nie powinni. W takiej sytuacji ciekawe jest, że w 2004-2005 roku Platforma Oby­watelska przeprowadziła akcję obywatelską o referendum w sprawie systemu wyborczego, o wprowadzenie JOW w wyborach do Sejmu i zebrała prawie milion podpisów. Wszystkie te podpisy wylądowały w sejmowej nisz­czarce, a wspaniałomyślnie nam panujący Sejm nawet nie przeprowadził jakiejkolwiek debaty w tej sprawie! Zatem już nie tylko oby­watele, nie tylko wyborcy, którzy podpisali się pod żądaniem referendum, ale nawet sam Sejm nic w tej sprawie nie miał do powiedze­nia, a o wszystkim zadecydowało grono kilku czy kilkunastu osób!

(...)

 

Wyświetlony 1625 razy
Więcej w tej kategorii: « Siedem lat w UE Atrakcje na wakacje »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.