sobota, 02 lipiec 2011 22:38

Mrok i literatura

Napisał

Ciemne skrzydła Ikara, już samym podtytułem O rozpaczy ukierunkowujące nastrój czytelnika, to dzieło ? w pewnym sensie ? nierówne. Obok fragmentów z ducha konserwatywnych są w nim rozdziały, które mógłby napisać Adam Michnik (przyjmijmy z góry, że nie jest to komplement).

 

Książka jest dość trudna do zrecenzowania, przede wszystkim ze względu na jej strukturę. Składa się z kilkunastu esejów (podzielonych na kilka części tematycznych) oraz końcowego rozdziału o charakterze zapisków z dziennika (acz bez dat). Właściwie każdy rozdział mógłby funkcjonować poza książką, jako osobne i zamknięte rozważanie. Niektóre z nich zbliżają się jednak do granicy, za którą zaczyna się streszczanie lektur, jak gdyby autor ? pan prof. Jan Tomkowski, poza kręgiem uniwersyteckim szeroko znany jako promotor literatury pięknej ? podświadomie zakładał, że tytuły, do których odwołuje się w swoim dziele, dla współczesnych polskich czytelników są literaturą obcą ? najdosłowniej, bo znaną (być może) już tylko z tytułów. Chwilami może powodować to odruch zniecierpliwienia: ?dobrze, ale kiedy będzie o rozpaczy??. Łatwiej zatem pisać o emocjonalnym odbiorze całości, śladzie, który pozostaje po odłożeniu tomu na półkę.

Czytelnicy zafascynowani Staffowskim opisaniem rozpaczy, a jeszcze bardziej ci, którzy mają szczęście znać interpretację Deszczu jesiennego w wykonaniu krakowskiego Cemetery Of Scream, mogą się zdziwić, bo takiej najciemniejszej rozpaczy, która prowadzi do depresji i szaleństwa, w książce jest niewiele. A gdy już się pojawia, to ubrana w takie słowa, które ? być może: na szczęście ? nie pozwalają dojść do głosu osobistym demonom miłośników twórczości pana profesora. Częściowo wynika to zapewne z doboru tytułów i postaci, a chyba sam autor nie zamierzał recypować swoistego ?sukcesu? Szklanego klosza, gdzie efektem lektury była fala samobójstw. Im głębiej się wczytujemy, tym rozpaczy mniej. Nie czyta się, jak początkowo można by się spodziewać, przy muzyce Joy Division z żyletką w dłoni. Młodszo-średnie pokolenie może poczuć się rozczarowane tą delikatnością, kiedy ma już za sobą lekcje w szkole takich mistrzów rozpaczy, jak Joy Division, GG Allin, The Cure, Piotr Marek, Anita Lane czy cały Funeral Doom i Depressive Black Metal...

Od tych eseistycznych skojarzeń i nawiązań wróćmy jednak do książki. Dla prof. Tomkowskiego rozpacz jest konstytutywną cechą kultury śródziemnomorskiej już od starożytności. Nie można od niej uciec, gdyż jest na niej ufundowana nasza zdolność interpretacji losów jednostkowych i wspólnotowych, począwszy od najdawniejszych mitów greckich, poprzez Księgi Hioba i Koheleta, a kończąc ? umownie ? na dziełach Ciorana i Bergmana. Mimo coraz bardziej zaawansowanych prób, nie można jej usunąć z doświadczenia życiowego, gdyż każdy jest skazany na cierpienie wpisane w plan życia dany z góry. Eseista prowadzi czytelników przez wielkie dzieła światowej literatury (autorstwa ?martwych, białych mężczyzn?) i bogato inkrustuje je glosami, odwołaniami do innych dziedzin sztuki i szczegółami historycznymi. Właśnie, niestety, niektóre interpretacje historii wyglądają tak, jakby Adam Michnik był współautorem tomu... Ze względu na ograniczoną objętość recenzji, na tym pragnę się skupić.

Jak zapewne wszyscy pamiętamy, przed paroma laty Michnik publikował rozwlekłe rozważania, które w swym przegadaniu nie stawiały może ?kropki nad i?, ale miały sugerować, że nie ma zbyt dużej różnicy między rewolucjonistami, którzy w 1789 r. wystąpili przeciwko Bogu i królestwu pod hasłem non serviam, a rzekomym ?białym terrorem? epoki Restauracji. Powołując się z kolei na resentymenty Stendhala i mieszając je z horrorami Pierwszej i Drugiej PRL, dawny dysydent snuł rzewną opowieść o ?przejściowej dekadzie?, gdzie młodzi ludzie mieli pod wodzą wielkiego Napoleona wzniosłe marzenia, wielkie idee, smak życia etc. etc. Kilka lat później ci sami młodzi ludzie, już sparaliżowani ?białym terrorem?, mieli dusić się z braku demokracji, pod dyktatem pieniądza etc. etc.

O ile po Adamie Michniku nie spodziewamy się, że nagle doceni prawowitych królów i wiernych legitymistów, zbliżone do jego wywodów fragmenty w książce prof. Tomkowskiego przygnębiają. Zupełnie, jakby znany uczony, gwiazda polskiej humanistyki, mógł pozwolić sobie na opublikowanie tylko najbardziej prostych interpretacji w duchu najskrajniejszej politycznej poprawności. Jakby nie potrafił sięgnąć pod powierzchnię zjawisk i zadać sobie pytania w rodzaju: ?Stendhal to i to napisał, ale jak było naprawdę??. Aby jeszcze dobitniej wyjaśnić, czego oczekiwałbym od profesora IBL PAN, pozwolę sobie na retoryczne pytanie: jeżeli Andrzej Rodan w Okolicach porno shopu przedstawił polskich emigrantów z okresu stanu wojennego jako grupę ulegającą szybkiej degeneracji, to czy na tej podstawie w XXII wieku jakiś inny profesor IBL PAN powinien oceniać Polaków na obczyźnie jako degeneratów? Niestety, bezkrytyczna lektura Stendhala i wątpliwe interpretacje Szkoły uczuć Flauberta sprowadzają dramat dziewiętnastowiecznej Francji do wspomnień o ambitnej tradycji imperialnej i aspiracjach, tych wszystkich, którym monarchia Burbonów podcina skrzydła. A mogłoby się wydawać, że nie powinniśmy wielkości mierzyć liczbą trupów... W książce prof. Tomkowskiego obydwaj prawowici królowie Francji i będący synonimem tzw. Monarchii Lipcowej uzurpator to po prostu miernoty, jako pozytywni bohaterowie jawią się młodzieńcy, którzy łączą swe nadzieje przeważnie z republiką, a jeżeli już coś mają na sumieniu, to tylko naiwność. Rozgrzeszając buntowniczych młokosów, autor grzeszy czymś gorszym ? nieznośnym schematyzmem i brakiem zmysłu krytycznego. Nawet, gdy niuansuje, rewolucja i rewolucjoniści mają u niego zawsze znak dodatni. Rewolucjoniści mogą popełniać błędy i robić ewidentne głupoty, tarzać się w grzechach..., no, ale jutro należy do nich.

O ile w odniesieniu do Szkoły uczuć trzeba wziąć pod uwagę, że jej tłem historycznym są różne formy uzurpacji, a każda nich była diabelska, można pozwolić sobie już tylko na ironię, że dla prof. Tomkowskiego bohaterowie powieści Stendhala są ?zrozpaczeni?, gdyż muszą żyć pod berłem prawowitych monarchów, a nie mają szczęścia umierać w imię republiki mającej cesarza. Wszelkie rekordy pod względem nagromadzonych bonapartystycznych absurdów bije rozdział Gorące serca i pudrowane peruki i jest to moment, gdy tylko brak pieca zapobiega paleniu w piecu wyrwanymi kartkami. Poczucie przyzwoitości każe mi oszczędzić Czytelnikom cytatów...

A przecież Autor równocześnie doskonale wie, że gdy chodzi o znośne ułożenie doczesnego porządku w naszej dolinie łez, lepiej jest nie wierzyć nikomu przed trzydziestką, na co dowodem niech będą choćby słowa: Młodość jest skarbem, z którego nie potrafimy w pełni korzystać, bo brak nam doświadczenia. Kiedy zaś je zdobędziemy, opuszcza nas energia lat młodzieńczych. (...) Młodość podąża tu dobrze znanym szlakiem ? wprost ku klęsce, której rozmiary uświadamiają nam dopiero lata dojrzałe, gdy nadchodzi czas kłopotliwego bilansu (ss. 209-210).

Z dziwnymi (bo bezrefleksyjnymi) streszczeniami dzieł francuskich powieściopisarzy osobliwie kontrastuje też ?zimnorozsądkowy? fragment na temat noweli Bolesława Prusa Z legend dawnego Egiptu: (...) władza jest zimna i okrutna. Nieubłagane Fatum czuwa nad zachowaniem ciągłości srogich rządów. Dlatego nigdy nie dojdzie do władzy miłosierdzie, litość, wielkoduszność. Akcja noweli rozgrywa się co prawda w egzotycznej i odległej w czasie scenerii, ale czy kiedykolwiek w historii działo się inaczej? Czyż dobrotliwy król nie okazywał się z reguły władcą słabym, czyż jego miłosierdzie nie zagrażało stabilności państwa? Czyż strach ogarniający rządzonych nie był zawsze najlepszym sojusznikiem silnej władzy? (ss. 242-243). I taka jest ta książka ? ciekawa, ale nierówna, skłaniająca do myślenia, lecz również prezentująca zgrane schematy, warta krytycznej lektury, a chwilami wyjątkowo irytująca.

Jan Tomkowski, Ciemne skrzydła Ikara. O rozpaczy, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2009, str. 440.

Wyświetlony 2027 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.