poniedziałek, 04 lipiec 2011 14:24

Niezwykły głos Marka Bernesa

Napisał

W bardzo wielu rosyjskich mieszkaniach do tej pory można zobaczyć ?kołchoźnika? ? głośnik radiowy transmitujący audycje tylko jednej rozgłośni. Urządzenie to zaświadcza, jak wielkie znaczenie dla bolszewickiej propagandy miało radio.

 

Stalin wprawdzie mówił po rosyjsku z gruzińskim akcentem, ale jego wystąpienia i tak sprawiały, że całe rodziny zbierały się wokół odbiorników w nabożnej czci ? był to w końcu głos mistrza, niczym zew Morloka uwodzącego bezwolnych Elojów. Tym bardziej dbano o odpowiedni dobór lektorów ? powinni oni mówić w ten sposób, aby przekonać słuchaczy i wmówić im wierutne nawet kłamstwa. W Związku Sowieckim głosy nie miały znaczenia ? ale tylko te wyborców, ponieważ i tak wyniki ustalano odgórnie. Za to znaczenie propagandowe dźwięcznych barytonów władza bolszewicka doceniła błyskawicznie.

Przebojem podbił Moskwę ? i nie tylko

Starsi Rosjanie zapamiętali świetnie spikera Jerzego Lewitana, legendę wszechzwiązkowego radia, i jego niesamowicie patetyczne zapowiedzi: Goworit Moskwa! (Mówi Moskwa!), po których następowały relacje z frontu Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Rówieśnikiem Lewitana był Marek Bernes ? w tym roku przypada setna rocznica jego urodzin. Nie dysponując jakimiś szczególnymi talentami aktorskimi i wokalnymi, zapisał się on w pamięci Rosjan jako wybitny aktor i piosenkarz. Jego prawdziwe nazwisko brzmiało Nejman ? skąd wziął się obcy dla rosyjskiego ucha pseudonim Bernes, niezrównany wykonawca ?Ciemnej nocy? nie zdradził nigdy. Istnieje pogląd, oparty, co prawda, na podstawach raczej wątłych, że jest to wariant znanego w Polsce nazwiska Bernaś.

Artysta urodził się na Ukrainie, w granicach przedrozbiorowej Rzeczpospolitej. Rodzice przewidzieli dla niego stateczną profesję buchaltera, ale siedemnastoletni Marek wsiadł pewnego dnia w pociąg do stolicy. Po drodze dowiedział się od towarzyszy podróży, że dwa najlepsze teatry Moskwy to Wielki i Mały. Prosto z dworca udał się tam i od razu uzyskał pracę w obu tych instytucjach kulturalnych. Kariera Bernesa zbiegła się z burzliwym rozwojem sowieckiej kinematografii; władze bolszewickie, wierne słowom Lenina, przywiązywały dużą wagę do filmu jako instrumentu propagandowego. Bez większej przesady można powiedzieć, że gdziekolwiek podczas II wojny światowej zjawili się krasnoarmiejcy, tam niebawem na rozwieszonych w miejscach publicznych prześcieradłach wyświetla- no ruchome obrazy sławiące dokonania ojczyzny proletariatu. Jako aktor filmowy Bernes zaczynał od epizodów, a idolem sowieckiej publiczności stał się po wejściu na ekrany filmu Sergiusza Jutkiewicza ?Człowiek z karabinem?, w którym rozbudował po mistrzowsku drobną rólkę i jako filmowy Kostia wykonał swój pierwszy wielki szlagier ?Chmury się kłębią nad miastem?. Aktorstwo Bernesa trudno nazwać profesjonalnym we współczesnym rozumieniu tego słowa, ale potrafił uczynić kreowane przez siebie postaci bardzo przekonującymi. Twierdził, że piosenki wykonywane na planie filmowym pozwalają mu lepiej przedstawić charakter danego bohatera. ? Nie miał wybitnego głosu ? przyznawali zgodnie krytycy muzyczni, jednak zaraz dodawali: ? Ale on nie śpiewał głosem, lecz sercem.

Najważniejszą rolą Bernesa była postać wojskowego szofera Minutki, którego zagrał w filmie ?Wielki Przełom? (wyreżyserowanym przez Fryderyka Ermlera w 1945 roku). Obraz ten jest w gruncie rzeczy nudny i przeideologizowany, jednak widownia sowiecka mocno przeżywała scenę, w której dzielny Minutka pełznie pod gradem pocisków, aby naprawić uszkodzony kabel i w końcu ginie trafiony faszystowską kulą. W dużym zbliżeniu widać spokojną twarz poległego żołnierza i dwa końce zerwanej linii telefonicznej, które w przedśmiertnym skurczu zacisnął mocno w zębach. Na tyle skutecznie, że spoza kadru dobiega pospieszna wymiana zdań pomiędzy sztabem i okrążonym oddziałem. Nagłaśniana jeszcze za życia Bernesa jego aktorska legenda głosi, że bardzo dbał o autentyzm odtwarzanych scen i nigdy nie uciekał się do pomocy kaskadera, nawet podczas ujęć niezwykle karkołomnych. Znajomość pewnych cech charakteru Bernesa pozwala jednak w to wątpić.

(...)

Wyświetlony 1926 razy
Więcej w tej kategorii: « Strajk generalny Polskie ślady »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.