poniedziałek, 04 lipiec 2011 14:41

Feudalny Wrocław

Napisane przez

Jedną z głównych cech feudalizmu było to, że pewni ludzie zmuszeni byli oddawać istotną część swoich zarobków czy dóbr innym, którzy dzięki temu mogli prowadzić wystawne i rozrzutne życie. Najbardziej ekstremalnym tego przykładem był styl ?bizantyjski? polegający na tym, że możni lekką ręką przeznaczali środki pozyskane od swych poddanych na fantastyczne i pozbawione uzasadnienia inwestycje, np. gigantyczne budowle.

 

Teoretycznie demokracja tym różni się od feudalizmu, że w feudalizmie lud był dla władców, w demokracji zaś władza jest dla ludu. Jest to jednak tylko teoretyczna różnica. W praktyce niewiele się zmieniło. Władza nadal żyje rozrzutnie dzięki przejmowaniu efektów pracy zwykłych ludzi, przy okazji okazując im typowo feudalną pogardę. Widać to na szczeblu centralnym, kiedy kolejni ministrowie lekką ręką szastają kwotami, których zdobycie wymagało wysokiego opodatkowania tysięcy rodzin. Jeszcze lepiej widać to na szczeblu lokalnym, gdzie prezydenci miast i ich urzędnicze dwory żyją w swoich gminach niczym dawni magnaci eksploatujący niemiłosiernie poddanych.

Doskonałym przykładem takiej recydywy feudalizmu jest Wrocław, od dziesięciu lat rządzony przez prezydenta wraz z jego wciąż powiększającym się dworem. W ciągu ostatniej dekady liczba urzędników podległych prezydentowi wzrosła o ponad półtora tysiąca, co oznacza, że obecny dwór liczy już prawie dziewięć tysięcy osób. Teoretycznie, zarówno prezydent, jak i urzędnicy miejscy otrzymują pensje za to, aby służyli mieszkańcom miasta. Faktycznie jest dokładnie na odwrót ? to mieszkańcy, a dokładnie ściągane od nich bezpośrednie i pośrednie podatki oraz rozmaite miejskie haracze w rodzaju opłat parkingowych, służą władcom miasta do tego, aby realizować swoją bizantyjską politykę. Polityka ta zresztą przybrała taki rozmach, że nie starcza już na jej realizację pieniędzy podatników. Aby urzeczywistniać swoje kaprysy, miejscy feudałowie zaczęli potwornie zadłużać miasto. W zeszłym roku dług ten wynosił ok. 1,7 mld zł, co oznacza, że przeciętna wrocławska czteroosobowa rodzina została przez urzędników zadłużona na ok. 10 tysięcy zł.

Ktoś może powiedzieć, że to zadłużenie jest niezbędne, aby wrocławianom żyło się lepiej. Nic z tych rzeczy. Te pieniądze idą na realizację feudalnych fantazji. Na zapewnienie mieszkańcom normalnego funkcjonowania w zupełności powinny wystarczać pieniądze, które miasto otrzymuje z podatków oraz te, które zdo bywa dzięki licznym opłatom ? za nieruchomości, wodę, parkowanie, przejazdy komunikacją itp. Miasto ma więc obfite źródła dochodu, a jego mieszkańcy płacą wystarczająco dużo, aby wymagać od władz zaspokojenia ich podstawowych potrzeb. Ponieważ tzw. dzień wolności podatkowej przypada w Polsce na połowę czerwca, można uznać, że przez pół roku pracujemy na utrzymanie państwa, z czego kwartał na utrzymanie swojego miasta. Oznacza to, że rocznie przeciętny wrocławianin oddaje miastu 6-8 tysięcy złotych. Co za to otrzymuje? W praktyce, oprócz fatalnej jakości dróg, w zasadzie nic, bo za wszystko inne musi wnosić dodatkowe opłaty. Na co w takim razie idą pieniądze z podatków, pieniądze zarabiane przez miasto oraz pieniądze z pożyczek? Dobre pytanie.

Władze miasta wciąż chwalą się tym, że realizują liczne ?inwestycje? oraz akcje ?promocyjne?. Słowa ?inwestycja? i ?promocja? stały się zaklęciami, za pomocą których uzasadnia się wszelkie, nawet najbardziej bezcelowe wydatki. Postawmy jednak proste pytanie: jaki jest sens ?inwestycji?, kiedy ktoś nie ma pieniędzy i kiedy owe ?inwestycje? nie przynoszą dochodu? A tak właśnie sprawa wygląda we Wrocławiu. Za pieniądze pobrane od mieszkańców oraz pożyczone (które również mieszkańcy spłacą w postaci podwyżek czynszów itp.) miasto intensywnie realizuje ?inwestycje?, których wspólną cechą jest to, że są drogie i niepotrzebne. Albo ? potrzebne są tylko po to, aby urzeczywistniać megalomańskie fantazje władz, aby wrocławscy feudało­wie mogli pochwalić się innym feudałom, jakie to wspaniałe budowle postawili za nieswoje pieniądze.

(...)

Wyświetlony 1734 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.