środa, 31 sierpień 2011 11:53

Po co?

Napisał

Cechą dobrych pytań jest to, że mogą być zadawane w nieskończoność. Dlatego pytania, które są wyjątkowo dobre, dla wielu są zarazem nadzwyczaj drażniące. Brak ostatecznej odpowiedzi bywa bowiem równie deprymujący, jak brak gotówki, a odczuwalny jest najdobitniej wówczas, kiedy już się gotówkę posiada. Tak jakoś urządzono świat, że ludzie nie zaprzątają sobie sprawy kwestiami egzystencjalnymi, dopóki nie mają pieniędzy, kiedy zaś już je zdobędą, zdają sobie sprawę, że w świetle owych kwestii wysiłek i czas poświęcone na to zdobywanie najprawdopodobniej nie były warte zachodu.

 

Ja też bym umiał życiu się podlizać/ryłbym słupki zamiast bąki zbijać/też bym się nauczył, że są prawdy względne/jako prymus skończyłbym uczelnię/ Tak, ale po co?/Po co?/ Po co?/ Po co? ? śpiewał w swoich dobrych czasach zespół Perfect. ?Po co?? to jedno z tych doskonałych pytań, które można wciąż ponawiać ku utrapieniu rozmówców. To pytanie z  gatunku  pytań dziecięcych, wyrażające równie dogłębną, co naiwną ciekawość ? naiwną, bo najprawdopodobniej zadające je dziecko szczerze wierzy w to, że może na nie uzyskać jakąś prostą odpowiedź. Jean Piaget przytoczył gdzieś standardowy przykład takiego dziecięcego rozumowania: ? Po co jest mama? ? Do gotowania. Po co jest robak? ? Do rozgniatania. O ile jednak dziecko pytające ?po co?? jest czymś normalnym i niebudzącym obaw, o tyle dorosły poważnie stawiający takie pytanie zasługuje na uwagę. Zwłaszcza kiedy pozwala sobie na luksus ?po co?? nie szczegółowego, lokalnego, w odniesieniu do tego czy innego zjawiska, ale formułuje ?po co?? globalne. A to już poważna sprawa ? albo filozofia, albo perturbatio personalitatis.

W pierwszym wypadku byłbym skłonny uznać, że ?po co?? jest pytaniem dużo bardziej fundamentalnym i dobitniejszym niż traktowane zazwyczaj jako najbardziej elementarne pytanie ?dlaczego jest raczej coś niż nic??. Jak wiadomo, biedny Leibniz kręcił się przez lata wokół tej kwestii, próbując podać jakieś zadowalające wyjaśnienie (które kilka wieków później doprowadziło Wieniczkę Jerofiejewa do pijaństwa), niemniej jednak nawet jego dyskusyjne sukcesy są niczym w porównaniu z wyzwaniem, jakie stawia pytanie: ?po co jest raczej coś niż nic?, nie mówiąc już o wyjątkowo rozsądnym, choć perwersyjnym w tym wypadku pytaniu ?po co się w ogóle nad tym wszystkim zastanawiać??. No właśnie: po co?

Dostałbym służbowe piękne zarękawki/i za biurkiem łykałbym herbatki/w Grecji, Szwecji spędzałbym wakacje/ucząc się z dolara czerpać satysfakcję/ Tak, ale po co?/Po co?/ Po co?/ Po co? W czasach PRL-u, kiedy Bogdan Olewicz pisał ten tekst, takie otwarte i dosadne postawienie problemu wydawało się oczywiste. Zwłaszcza że z dolarów, o których mowa, przeciętny człowiek nie miał specjalnie szans czerpać satysfakcji ? no, chyba że w Peweksie. Pokolenie lat 8.0 ? to było prawdziwe pokolenie No Future!, mogące z pobłażliwą ironią spojrzeć na lewicujących kolegów na Zachodzie, którzy swoje ramoneski kupowali w sklepach z drogimi gadżetami za pieniądze rodziców. No, ale dziś ? czy dziś wypada pytać ?po co??? Jest przecież milion powodów dla materialnej i intelektualnej ekspansji i tylko ktoś nieobeznany z zasadami savoir vivre?u brutalnie odpowiedziałby ?po nic?. Nie ?po co?? trzeba pytać, ale ? ?jak??. Hej młody junaku, smutek zwalcz i strach?. Oczywiście, dziś brzmi to nieco inaczej, ale takich zachęt nie brakuje.

(...)

Wyświetlony 1714 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.