środa, 31 sierpień 2011 12:51

Tęsknota za faktami, czyli: spisek, głupcze!

Napisane przez

Teorii spiskowych ci u nas dostatek. Wszelako proszę wyobrazić sobie tę, pieczołowicie sprokurowaną, a następnie ? za pośrednictwem pana telewizora ? odpowiednio wdrukowaną niczego nieświadomej gawiedzi, na zlecenie rządu. Albo grupy etnicznej. Czy przemysłowego lobby. Czy dowolnej innej organizacji.

 

Niemożliwe? To dołóżmy do powyższego odrobinę perfidii: a gdyby pan telewizyjny nadawca nie miał pojęcia, w czym uczestniczy? To dopiero byłby majstersztyk manipulacyjny.

Zacznijmy wszelako od konstatacji, że z perspektywy metodologii naukowej każda teoria ? spiskowa czy niespiskowa ? dopóty godna jest uwagi, dopóki nie doprowadzimy do rozstrzygnięcia na płaszczyźnie prawda-fałsz. Przy czym należy pamiętać, iż gdyby ?spiskową teorię dziejów? rozumieć jako interpretację biegu historii, w której jacyś ludzie w tajemnicy przed innymi postanawiają realizować swoje plany polityczne, gospodarcze czy jakiekolwiek inne, wielu szyderców straciłoby dobrze płatne zajęcie. W takim razie bowiem wykpiwana teoria staje się po prostu powszechną praktyką. 

Sprywatyzować sztandar

Praktyką obserwowalną również na, można powiedzieć, najniższym poziomie. Weźmy Stanisława Wziątka, kiedyś burmistrza Połczyna Zdroju, a obecnie posła SLD, przewodniczącego sejmowej Komisji Obrony Narodowej. Gdyby kupił on kawałek ziemi w gminie, którą zarządzał, i gdyby następnie ów grunt, w wyniku decyzji gminnego samorządu, któremu Wziątek w tamtym czasie przewodniczył, gwałtownie zyskał na wartości w wyniku zabiegów przeprowadzanych za pomocą uchwał tamtejszej rady gminy ? czy nie mielibyśmy podstaw do snucia podejrzeń, że do wspomnianego przeszacowania doszło w wyniku umowy między wzajemnie zainteresowanymi stronami? Nawet gdyby drugiej z tych stron nie udałoby się ujawnić opinii publicznej? Czyli ? w wyniku spisku?

Ale dajmy spokój posłowi Wziątkowi, bo choć to historia ciekawa sama w sobie, to przecież licząca niemal piętnaście lat. Weźmy w takim razie anonimowego policjanta z wydziału kryminalnego dowolnej komendy powiatowej policji. Czy anonimowego prokuratora jakiejkolwiek prokuratury. Oczywiste wydaje się, że ów policjant i ów prokurator nie mają co marzyć o sukcesach w pracy, gdyby z góry odrzucali ?teorie spiskowe?, skłaniając się do bezrefleksyjnej akceptacji zeznań podejrzanych.

Albo weźmy rewolucję. Tę czy inną, nieważne, skoro przetoczyło się ich przez nasz glob tak wiele. Nie ulega wątpliwości, że w sprzyjających okolicznościach lud może rewolucję wzniecić. Ale czy może nią kierować? Jeśli odpowiedź brzmi ?nie?, bez spisku się nie obejdzie. Najpierw po to, by tę rewolucję, żeby tak rzec, sprywatyzować, uwłaszczając się na skrwawionym sztandarze, a w dalszej kolejności po to, by rewolucyjną pannę Mariannę uwieść, prowadząc w ?jedynie słusznym kierunku?.

Zamilczeć oszołoma

A co z czwartym czerwca 1992 roku? Czy ?nocna zmiana? nie wymagała ustaleń czynionych w skrytości, więc spisku? Jasne, że wymagała. Film Jacka Kurskiego i Michała Balcerzaka do dziś daje nam wyjątkową okazję zajrzeć za ówczesne kulisy.

Ale wypłyńmy na szersze wody. Oto co trzeci obywatel USA jest święcie przekonany, że rząd jego kraju ukrywa dowody świadczące o lądowaniu na Ziemi kosmitów. Czy dysponujemy narzędziami umożliwiającymi zweryfikowanie tego przekonania? Nie. Co pozostaje? Wiara ? na tak, albo na nie. Co ciekawe, z logicznego punktu widzenia (brak skutecznych narzędzi pozwalających na pewne rozstrzygnięcie) obie postawy wydają się równie racjonalne.

Z kolei teoria żydowskiego spisku powiada, że żydowska diaspora, kierowana przez tajną radę mędrców, dąży do zdobycia władzy nad światem. Fiodor Dostojewski pisał w roku 1880: Wszystkie mocarstwa polityczne to złudzenie ? jedynie Żydzi i ich banki są panami Europy i świata, rządzą nauką, kulturą, cywilizacją, socjalizmem, wszystkim. I ta teoria również bywa zręcznie dyskredytowana, tak jak obśmiewane jest odczucie, że członkom innej grupy etnicznej wolno przypisywać niecne intencje ? ?rasizm?, ?szowinizm?, w najlepszym razie ?nacjonalizm?, takich nazwań wówczas doczekamy. Nowoczesny, postępowy, politycznie poprawny świat ma na podorędziu tych nieprzychylnie stygmatyzujących etykietek pod dostatkiem. Ale konia z rzędem temu ?oszołomowi?, który wskaże na bezsporny przecież fakt, że każda grupa etniczna (naród, firma czy organizacja ponadnarodowa) cechuje się swoistym egoizmem, dążąc do zrealizowania swoich własnych interesów, często-gęsto sprzecznych z interesami innych grup. Konia z rzędem, a raczej publiczne zamilczenie ?oszołoma? na śmierć. Taki delikwent niechybnie okrzyknięty zostanie paranoikiem z zaburzonym postrzeganiem rzeczywistości.

(...)

Wyświetlony 1849 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.