środa, 31 sierpień 2011 13:22

Młodzi ludzie nie znoszą hipokryzji

Napisała

Z Łukaszem Adamskim, teologiem, dziennikarzem i publicystą, autorem książki Wojna światów w popkulturze, rozmawia Natalia Dueholm

Napisał pan konserwatywną książkę, którą czyta się lekko i przyjemnie. Jak to możliwe? Konserwatyści chyba nie piszą tego typu rzeczy.

Może nie jestem typowym konserwatystą? Chyba bliżej mi do prawdziwego liberalizmu, który mówi, że własna wolność kończy się tam, gdzie naruszana jest wolność drugiego człowieka. Dlatego tak nie znoszę socjalizmu i dlatego walczę z zabijaniem ludzi będących we wczesnej fazie ich rozwoju. A książka Wojna światów w popkulturze napisana jest lekkim językiem, bo ma trafić do młodego czytelnika. Ja zresztą nie jestem typowym intelektualistą i nie lubię pisać na siłę dla garstki jajogłowych, by się popisywać erudycją. Chcę, by moje teksty zmieniały świadomość ludzi i wyrywały ich z tego czerwonego matrixa. Jak już zrozumieją, że prawda leży w Jezusie, to może pójdą do tego wyśmiewanego kościoła i posłuchają kaznodziei. Jednak by tam trafić, ktoś musi im pokazać, że prawda istnieje. Prędzej popchnie ich w stronę Kościoła opowieść o nawróceniu hollywoodzkiego celebryty niż mądra książka wielkiego teologa. Od czegoś trzeba zacząć. Laicyzacja i dyktatura relatywizmu oraz hedonizmu kroczy w zastraszającym tempie.

Czyli chce pan być takim misjonarzem nawracającym dzięki Hollywood? Czy myśli pan, że tych pozytywnych celebrytów będzie przybywać? Czy chodzi o to, że są, tylko nie mają odwagi się przyznać do poglądów, zaświadczyć o prawdzie i dobru?

Chyba i jedno, i drugie. Na pewno w Hollywood trudno się przyznać do poglądów odbiegających od lewicowo-liberalnego reżimu panującego w fabryce snów. Zresztą piszę w książce o tym, jak Ronald Reagan walczył z marksistowskimi wpływami w Hollywood, gdy był jeszcze aktorem. To właśnie wtedy ćwiczył mięśnie, których później użył w wojnie z ?imperium zła?. Wszystko zaczęło się od Hollywood (śmiech). Tak więc widzi pani, jak to miejsce jest ważne. Niestety, dziś umiłowanie marksizmu, które widać w takich filmach jak Czerwoni Warrena Beatty czy Wiek XX Bertolucciego, przerodziło się po kompromitacji komunizmu w marksizm kulturowy. Jeden ze scenarzystów oscarowego filmu sprzed dwóch lat powiedział wprost, że w Hollywood wytyka się palcami chrześcijan. Jim Caviezel, który grał Jezusa w Pasji, a dziś walczy z aborcją, powiedział niedawno, że nie dostaje już tak wiele propozycji, jak w czasach, gdy nie głosił Dobrej Nowiny. Jednak konserwatyści podnoszą powolutku głowę, o czym również piszę w książce. Nie jestem jednak misjonarzem w takim sensie, jak pani myśli. Ja tylko relacjonuję, co się dzieję na linii frontu walki cywilizacji śmierci z cywilizacją życia. 

W książce pisze pan o popkulturze i zmianach ludzkich poglądów. Czy temat zainteresował pana z powodu podobnego osobistego doświadczenia?

Wyrosłem z liberalnego środowiska i jestem przesiąknięty popkulturą. Wychowałem się na amerykańskim kinie i amerykańskiej muzyce. Jestem również chrześcijańskim neofitą i z lekko lewicującego, palącego trawkę naiwnego ?postępowca? stałem się prawicowym oszołomem. Gwiazdy ekranu i sceny są dziś złotymi cielcami dla młodzieży. Zresztą nie tylko dla młodzieży. Proszę spojrzeć na listę najlepiej sprzedających się pism w Polsce. Tygodniki opinii są daleko za brukowcami i kobiecymi pisemkami, które informują o wielkości piersi czy pupy czołowej sezonowej gwiazdeczki. Proszę pamiętać, że lewicowi aktywiści z pokolenia ?68 dobrze wiedzieli, że najlepiej zmienić obraz społeczeństwa dorywając dzieci ? jak mawiał Herbert Marcuse. Stąd właśnie ich starania, by poprzez hipisowskie ruchy czy komuny (sponsorowane przy okazji przez Moskwę i Pekin) rozwalać amerykańskie społeczeństwo i walczyć z mitem konserwatywnych lat 50. Profesor Gertrude Himmelfarb, dziś neokonserwatystka, a kiedyś trockistka, pisała, że w USA żyje jeden naród, ale egzystują dwie kultury. My na ekranach telewizorów widzimy tylko jedną kulturę ze wschodniego i zachodniego wybrzeża. Jednak prawdziwa Ameryka to nie byli idealiści z Che na koszulkach, którzy chcieli budować w USA czerwony raj na ziemi, a dziś jeżdżą po Hollywood najnowszymi BMW, siedzą na amerykańskich uczelniach czy koszą ogromny szmal w korporacjach. Ci ludzie może dali się kupić kapitalizmowi, ale nadal marzą o pierekowce dusz i próbują wprowadzać kulturowy marksizm, prześladując inaczej myślących ? i uczciwsi przedstawiciele tego środowiska sami to przyznają. Amerykański marksistowski historyk Eugene Genovese zauważył już 20 lat temu ucisk profesorów i studentów opowiadających się przeciwko akcji afirmacyjnej, aborcji, homoseksualizmowi i innym przesądom lewicy. Napisał on nawet, że sytuacja dla prawicy jest gorsza, niż była dla lewicy w latach 50., podczas maccartyzmu.

Rzeczywiście nawet w Polsce prawica jest coraz bardziej zaszczuta...

Jaka prawica? No u nas ona ma od lat 1-1,5%. Chyba nie traktuje pani lewicowo- narodowego PiS-u jako prawicy? (śmiech). Problem z jechaniem po konserwatystach w Polsce jest. To jest jasne. I problemem nie jest Kaczyński. Salon zawsze znajdzie sobie jakiegoś demiurga. Kiedyś był Wałęsa, Niesiołowski i Giertych. Jak zniknąłby Kaczyński ktoś zająłby miejsce na fotelu z napisem ?faszyzm?. Spokojnie. Oni muszą mieć wroga. Jak go stracą, to go sobie wymyślą. Ale to kwestia na oddzielny wywiad.

(...)

Wyświetlony 1902 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.