środa, 31 sierpień 2011 14:09

?Stara? i ?nowa? Europa

Napisane przez

W roku 2003 amerykański sekretarz obrony Donald Rumsfeld ? w ferworze aż nadto ożywionego dialogu między USA a zachodnioeuropejskimi partnerami z NATO, na tle sprawy interwencji w Iraku ? wskazał na rozróżnienie między Europą ?starą? (Francja i Niemcy) a ?nową? (głownie kraje środkowo- i wschodnioeuropejskie). Ta ostatnia ? podobnie jak Wielka Brytania, Hiszpania (do tragedii w Madrycie z 11 marca 2004 r., będącej konsekwencją ataku terrorystycznego) czy Włochy ? znacznie życzliwiej patrzyła na światowe interesy USA, w przeciwieństwie do chłodnej w tym zakresie postawy Berlina i Paryża. Naturalnie sprawa ma szeroki, wieloaspektowy wymiar, niezamykający się li tylko w politycznej problematyce przełomu 2003/2004 roku...

Pochodząca również sprzed ośmiu lat, cokolwiek szokująca oficjalna wypowiedź prezydenta V Republiki francuskiej, Jacquesa Chiraca, ?karcącego? państwa Europy środkowo-wschodniej za ?proamerykanizm? (powiedział dosłownie, że Polacy i inni nowi członkowie NATO stracili okazję, aby siedzieć cicho w kwestii Iraku), potwierdziła pośrednio aktualność tego typu klasyfikacji.

Nie będę się tu trzymał bieżącego kalendarium wypadków politycznych. Te biegną zbyt szybko. Chcę natomiast nieco szerzej spojrzeć na problematykę autentycznego zróżnicowania Europy, jakie istniało właściwie ?od zawsze?. Francja i Rzesza Niemiecka tworzyły od średniowiecza, od IX wieku, ?trzon? Europy pojętej jako wspólnota zachodniochrześcijańska, po rozpadzie imperium Karola Wielkiego. Były to zawsze kraje najsilniejsze demograficznie i ekonomicznie. Historia Europy Zachodniej, zwłaszcza od XV do XX w., jest w ogromnej mierze zapisem konfliktów francusko-niemieckich o dominację w regionie. Inne kraje zachodnie Starego Kontynentu, jak Portugalia, Hiszpania i Włochy, były zdecydowanie słabsze oraz zacofane ekonomicznie.

Anglia zawsze zajmowała osobną pozycję, jednocześnie będąc w Europie i poza nią (jak to określił Anthony Eden w rozmowie z Adenauerem w 1951 r.). Jej peryferyjne, skierowane ku Oceanowi, położenie geograficzne skłaniało Londyn ku zainteresowaniu raczej krainami zamorskimi niźli kontynentem. Tu kierowano się tzw. polityką równowagi, tak aby żadne z kontynentalnych mocarstw (najpierw Hiszpania w XVI wieku, potem Francja w wiekach od XVII do XIX, Niemcy i Rosja Sowiecka zaś w wieku XX) nie było w stanie zagrozić pozycji Wlk. Brytanii. Natomiast kraje szeroko pojętej ?Europy Centralnej? (pojęcie jest nieprecyzyjne i z trudem przyjmuje się w publicystyce), częściej nazywanej Europą Środkowo-wschodnią lub Wschodnią, przez stulecia nie liczyły się przeważnie w ?wielkiej polityce?.

Za wyjątkiem Polski od XV do połowy XVII wieku (w unii z Litwą) oraz epizodycznego ?złotego wieku? Węgier pod rządami Andegawenów (wiek XIV), państwa kontynentalne położone między Rzeszą i Włochami na zachodzie, a Rosją na wschodzie, stanowiły raczej przedmiot niż podmiot europejskiej czy światowej gry mocarstw. Generalnie ujmując, mam na myśli takie obecne państwa jak Czechy, Węgry, Polska, Litwa, Rumunia, Bułgaria, Słowacja, Serbia, Chorwacja, Łotwa, Estonia czy Ukraina. Region ten był przez stulecia terenem rywalizacji niemiecko-rosyjskiej, Europa Zachodnia zaś traktowała go jako ewidentnie ?gorszą? cześć Starego Kontynentu. Do tej pory w mediach francuskich czy brytyjskich znacznie więcej mówi się np. o Rosji niż o Węgrzech czy Polsce.

Zmierzam do tego, by ukazać Czytelnikowi historyczne korzenie obecnego podziału Europy na ?starą? i ?nową?. Wiek XX przyniósł w tym zakresie dramatyczne przeobrażenia. Po II wojnie światowej, w okresie 1944-90, wszystkie wspomniane wyżej kraje znalazły się pod czerwonym jarzmem. System komunistyczny doprowadził do degradacji nie tylko gospodarki, lecz i moralności publicznej (korupcja, afery, mafia). Odbudowa ? a raczej w większości przypadków budowa od podstaw ? systemu gospodarki rynkowej nastręcza wielu, szalonych nieraz trudności. Także budowa w miarę ?normalnej? demokracji. Polityczne zakusy Kremla przez wiele lat utrudniały Polsce, Czechom i Węgrom wstęp do NATO, co osiągnięto dopiero po 10 latach ?transformacji?, w marcu 1999 r. Z kolei dopiero 29 marca 2004 roku do Paktu Północnoatlantyckiego weszły Litwa, Łotwa, Estonia, Bułgaria, Rumunia, Słowacja i Słowenia.

Nie jest bynajmniej tak, jak czasami złośliwie piszą publicyści w prasie francuskiej czy greckiej, że ?państwa postkomunistyczne? niegdyś przez 45 lat słuchały dyrektyw Rosji, a obecnie ? niejako z przyzwyczajenia ? wpatrują się w nowego hegemona, Stany Zjednoczone AP, niczym w cudownego bożka. Tak naprawdę Litwini, Polacy, Czesi, Rumuni czy Węgrzy nie mieli wcale ochoty słuchać Moskwy, a ich udział w byłym ?bloku sowieckim? był geopolitycznym przymusem, złem koniecznym. Ostatnie dziesięciolecia ? a świeżo wojna w Bośni i Serbii ? pokazały, że de facto jedynym mocarstwem zdolnym do obrony demokracji i pokoju w Europie są Stany Zjednoczone (bo już nawet nie NATO jako takie).

(...)

Wyświetlony 1765 razy
Więcej w tej kategorii: « 90 lat temu Polska historia POrzucona »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.