poniedziałek, 31 październik 2011 19:35

Oblicza wielokulturowości

Napisane przez

W najbardziej popularnym i największym przed wojną nakładowo polskim dzienniku ?Ilustrowany Kurier Codzienny?, w numerze 78 z 19 marca 1938 r. ukazała się korespondencja własna z Londynu, podpisana przez niejakiego S.H. (trudno dziś powiedzieć, kto się krył pod tymi inicjałami), zatytułowana ?Chłop polski jest doskonałym kolonistą?.

 

Była to relacja z wizyty w London School of Economics i krótka rozmowa z prof. Bronisławem Malinowskim. Był on światowej sławy antropologiem i twórcą szkoły funkcjonalnej w etnologii, mającej do dziś wielu wyznawców, wówczas też wykładowcą w rzeczonej uczelni.

U wylotu dzielnicy prasowej Fleet Street, w pięknym gmachu Szkoły Nauk Ekonomicznych i Politycznych ogniskującej młodzież z całego imperium brytyjskiego i wielu krajów europejskich, wykłada antropologię znakomity nasz rodak, krakowianin, prof. Malinowski (...). Na wykładzie prof. Malinowskiego zastaliśmy różnokolorowych słuchaczy i studentki z czarnego lądu afrykańskiego, z Chin, Japonii i Stanów Zjednoczonych (...). ? Zdaniem moim ? mówił prof. Malinowski ? etnografia powinna dawać podstawy naukowe do skomplikowanej polityki i sztuki kolonizacyjnej. (...) Zapytaliśmy prof. Malinowskiego, jak się zapatruje na możliwości emigracyjne z Polski do dominiów brytyjskich, w szczególności na antypody. ? Gdyby się Australijczycy zgodzili na znaczne zwiększenie imigracji europejskiej ? odparł prof. Malinowski, to chłopi polscy okazaliby się dobrymi kolonistami. Cała jednak trudność polega na tym, że przeszkody imigracyjne wyrastają nie ze strony rządu angielskiego, ale ze strony dominiów (....). Dominia bronią się przed imigracją cudzoziemców na większą skalę, a Wielka Brytania ? ciągnął nasz rozmówca ? mając nadal dwa miliony bezrobotnych, chętnie przesiedliłaby do dominiów swoich ludzi, gdyby nie natrafiała na przeszkody ze strony swych dominiów, które na razie z oporem tylko idą na koncesje imigracyjne. (...). Przypuszczam ? mówił uczony polski ? iż chłopi polscy mieliby z początku dużo trudności w razie imigracji do afrykańskich kolonii. W każdym zaś razie Wielka Brytania będzie w pierwszym rzędzie dawała pierwszeństwo swoim bezrobotnym, z chwilą otwarcia bram dla imigracji zamorskiej na większą skalę (...).

Wyraźnie widać zdziwienie naszego korespondenta obecnością różnokolorowych, w tym zwłaszcza czarnoskórych słuchaczy na seminarium Bronisława Malinowskiego. Wtedy wzbudzało to w Polsce sensację, acz nie dziwiło w Wielkiej Brytanii. Dość powiedzieć, że jednym ze studentów i uczniów był Jomo Kenyatta, późniejszy pierwszy prezydent niepodległej (od 1963 r.) Kenii, wywodzący się z plemienia (grupy etnicznej) Kikuju, stanowiącego ok. 21 proc. ludności tego państwa.

Trzeba też powiedzieć, że użyte w rozmowie słowo ?kolonista? oznacza w tym przypadku emigranta, a właściwie z punktu widzenia państwa przyjmującego, imigranta, czyli wychodźcę, który osiada na obczyźnie i wtapia się w miejscową społeczność.

(...)

Wyświetlony 1832 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.