poniedziałek, 31 październik 2011 21:43

Niemiecki profesor prawa wzywa do rewolucji

Napisał

Prof. Karl Albrecht Schachtschneider (ur.1940) to wieloletni profesor prawa publicznego na uniwersytecie w Norymberdze-Erlangen, uchodzący za jednego z najlepszych w Niemczech znawców prawa państwowego, europejskiego i konstytucji europejskiej, niezłomny obrońca państwa prawa i republikańskich ideałów, autor wielu książek ? prawie wszystkie wydane przez renomowane wydawnictwo berlńskie Duncker und Humblot, m.in. Zasady państwa prawa (423 str.), Wolność w republice (750 str.) oraz opublikowanego w 1994 roku monumentalnego dzieła Res publica res populi. Uzasadnienie ogólnej teorii republiki ? przyczynek do doktryny wolności, prawa i państwa (1306 stron, 6000 przypisów, 61 stron bibliografii).

 

Reprezentuje niezwykłą jasność i niepodważalną logikę prawniczego myślenia, niewiarygodne wręcz wyczucie wszelkich niuansów, odcieni i subtelności języka prawniczego. Nieustannie zwraca uwagę i ostrzega przed niebezpieczeństwem polegającym na tym, że polityczna rzeczywistość coraz bardziej odbiega od konstytucyjno-prawnej normy. Naruszanie zasad państwa prawa jest, jego zdaniem, czymś więcej niż tylko złamaniem prawa, to czyn głęboko urażający ludzką godność. Tymczasem takie naruszenia zdarzają się coraz częściej pod rządami pluralnej oligarchii partyjnej w Niemczech, której istnienie i funkcjonowanie jest sprzeczne z zasadami republiki. W partyjnej demokracji zamazuje się coraz bardziej republikański podział władz, który istnieje jeszcze tylko dlatego, że względna niezależność urzędników i sędziów tworzy tu pewną przeciwwagę. Dla obu tych grup powinien obowiązywać absolutny zakaz przynależności partyjnej. Nieprzekupni sędziowie są fundamentem republiki i wszelki wpływ partii na korpus sędziowski musi być wyeliminowany.

Prof. Schachtschneider twardo broni wolności słowa wobec nacisku państwowej propagandy i coraz większej presji politycznej poprawności ? w Niemczech panuje, jego zdaniem, despocja politycznej poprawności. Wszystkie gumowe paragrafy przewidujące karę za ?podżeganie do nienawiści? , za kwestionowanie takich czy innych historycznych tez etc. są sprzeczne z zasadami państwa prawa i wolnością słowa. Niemcy są pod tym względem w połowie drogi pomiędzy państwem, które roztacza nad obywatelami kuratelę, a państwem, które represjonuje za poglądy.

Niejednokrotnie bardzo ostro krytykował zarówno wyroki niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, jak i jego skład, zależny od partyjnych konstelacji. Głośna stała się jego krytyka błędnej i podyktowanej względami politycznymi decyzji Trybunału sankcjonującej konfiskatę przez komunistów własności ziemskiej w latach 1945-1949. Radykalizm i absolutyzm jego prawniczej logiki mógłby sugerować, że jego pojmowanie demokracji oparte jest na przesadnie normatywnym, a przez to nierealistycznym rozumieniu polityki. Ale tak nie jest, on po prostu uważa, że wolne wybory to za mało, aby być republiką, ten zaś, kto ignoruje normy konstytucyjne, bo ?trzeba być realistą?, ten po prostu robi to, czego chcą potężni partyjni politycy. W republice trzeba zwalczać podporządkowanie posłów partyjnym przywódcom, gdyż republika to przede wszystkim sprawa obywateli, a nie partii. Fundamentem republiki jest polityczna wolność rozumiana po kantowsku, poseł powinien ją reprezentować, ma on zobowiązanie wobec wyższego prawa moralnego, a nie partii.

Zagrożeniem dla niemieckiej republiki jest również, zdaniem prof. Schachtschneidera, coraz większa, przed nikim nieodpowiedzialna, władza brukselskiej biurokracji. Ewolucję Unii Europejskiej, począwszy od traktatu z Maastricht, uważa on za zgubną dla Europy (w 1992 roku zaskarżył traktat Maastricht do Trybunału Konstytucyjnego). Ta ewolucja oznacza porzucenie np. zasady subsydiarności stanowiącej podstawę ustrojową ?starej? Unii Europejskiej.

Przy okazji sporów o sposoby głosowania w Unii (system nicejski, podwójna większość, mniejszość blokująca, etc.) zwracał uwagę, że w przypadku Unii mamy do czynienia ze strukturą władzy, która nie odpowiada zasadzie równości państw w sensie prawa międzynarodowego. Trudno oczekiwać, że większe i liczebniejsze kraje zgodzą się na to, aby ich przewaga została zniwelowana poprzez ścisłe zastosowanie zasad demokratycznych. Wewnętrzna organizacja UE czyni zatem ?deficyt demokracji? czymś systemowym, zasady samostanowienia i równości narodów są przeszkodą na drodze integracji państwowo-politycznej, którą chce kroczyć Unia. W istocie np. Polska miała lepsze argumenty, gdyż dla podwójnej większości nie można znaleźć żadnej sprawiedliwej zasady prawnej. Ale to nie ma żadnego znaczenia, idzie o czystą politykę siły, nic więcej. W procesie budowania Unii Europejskiej jako jednolitego państwa najważniejszą kwestią jest polityka, której podporządkowane są względy prawne, konstytucyjne, demokratyczne ? strategia polityczna, realizacja celów politycznych i zdobycie władzy nad Europą są w sposób oczywisty ważniejsze.

(...)

Wyświetlony 1810 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.