poniedziałek, 31 październik 2011 21:50

Duch Rzeczypospolitej (artykuł niedrukowany)

Napisane przez

Człowiek wyzuty z pamięci dnia wczorajszego jest człowiekiem o zaburzonej tożsamości. Obce mu są punkty odniesienia, wedle których powinien się w życiu orientować. Taki człowiek samego siebie skazuje na niezrozumienie, co dzieje się dookoła niego, i dlaczego dzieje się właśnie to.

 

Jerzy Odrowąż Pieniążek, komentując postawy Polaków z 1918 roku, zapisał: Na młodym organizmie państwowym od samego jego początku zagnieżdżał się typ ludzi bez czci i wiary, którzy tylko we własnym lub swej kliki interesie, pseudointeresie, pracowali, a właściwie rabowali, co się dało. I źle było z tym, kto się ośmielił naruszyć ów porządek, starał się o naprawę, gdyż w jednej chwili zgraja szakali rzucała się na niego.

Te słowa nic nie straciły ze swej aktualności.

Poderżnięte gardła

Od 1939 roku zło ma w Polsce dobrą passę, a nikczemnicy rządzą oraz umierają spokojnie. A przecież nic nie rozzuchwala bandytów bardziej niż poczucie bezkarności.

Zwyrodnialcy przyszli ze wschodu, niosąc na bagnetach leksykalny idiotyzm ? ?ludową demokrację? (?ludowe rządy ludu?). Pierwszy raz w historii Rzeczpospolita w całości stała się prowincją imperium. Co prawda, sama nie znalazła się w Związku Sowieckim, za to Sowieci znaleźli swoje miejsce w Polsce.

Od 1944 roku dobro narodu nie istniało, istniała ?racja stanu?, równoznaczna z interesem okupantów. Ci upaństwowili terror, nazywając to wolnością. Mieli siłę, więc prawem nie musieli się przejmować. Sprawiedliwość zaś utopili w morzu krwi, opierając się na kryminalnym marginesie rodem z PPR-u.

Z kolei ci, którzy bez kremlowskich protektorów byliby niczym, ?wzięli odpowiedzialność za demokratyczną Polskę?. Za kraj, w którym ?stosunki z Krajem Rad są ważniejsze od spraw granic?. Jeden z ich wychowanków wygrażał pięścią tym, którzy ?zegar dziejów ludzkości pragnęliby cofnąć wstecz?, a inny, nieco później, wyznał: ?Aby Polska była Polską, musi być państwem socjalistycznym. Tylko ono może zapewnić narodowi polskiemu, że będzie gospodarzem we własnym, niepodległym domu?. Niepokornym grozili: ?Porozumienia chcemy z całego serca. Lecz nie myślcie, że jest to warunek naszego istnienia. Możecie krzyczeć, że leje się krew narodu polskiego, lecz to nie zawróci nas z drogi. Władzy raz zdobytej nie oddamy?.

Nie oddali, okrucieństwo doprowadzając do perfekcji. Na rozkaz z Moskwy, elicie ocalałej z wojennej zawieruchy poderżnęli gardła, by zająć się ?pospolitymi? żołnierzami Podziemia.

Zdegradowane charaktery

Przywołując wszystko powyższe, mówię, że Polska zapłaciła niezwykle wysoką cenę za bezkrwawe przejście od totalitaryzmu do demokracji. Czy nie była to cena zbyt wygórowana, skoro brak rozliczeń z przeszłością przyniósł nam katastrofalną dewastację etyczno-moralnych podstaw tożsamości narodowej?

Historyk filozofii, były minister edukacji, profesor Ryszard Legutko, w znakomitym ?Eseju o duszy polskiej?, słusznie podkreśla, że jednym z fundamentalnych problemów współczesnej Polski jest właśnie kłopot z tożsamością narodową Polaków. Przypomina, że w wyniku wojny, w wyniku niemieckiego oraz sowieckiego ludobójstwa, śmierć poniosło niemal sześć milionów polskich obywateli. Że Polska utraciła połowę swojego historycznego terytorium, a Polaków zmuszono, by inkorporowali nowe, cudze dotąd przestrzenie. Że efektem komunistycznej indoktrynacji było zafałszowanie wartości, które mogłyby na nowo konstytuować naród. Można powiedzieć, że ukradziono nam przeszłość, a w 1989 roku weszliśmy w przyszłości z wykoślawioną perspektywą.

Wykoślawioną na tyle, by kolejnym rządom udało się zrealizować plan przekształcenia Polski w europejski zaścianek. W cepeliowski w charakterze skansen, pozbawiony znaczącego przemysłu i nowoczesnej infrastruktury. Zarazem rynkowe sukcesy odnoszą przedsięwzięcia nadzorowane przez ludzi zakorzenionych środowiskowo w służbach specjalnych komunistycznego chowu. Tych z koneksjami ukrytymi w pajęczynie nieformalnych powiązań i znajomości swoich rodziców i dziadków. Co dawało i daje tym ludziom dostęp do wiedzy o konkurentach, planach instytucji rządowych czy finansowych ? i tak dalej, i tak dalej...

Etyczne rozszczepienie

Kontekst tego upadku w nieprzyzwoitość znakomicie uchwycił Ernest Bryll, odpowiadając na pytanie Joanny Lichockiej, dlaczego dzisiejsza Polska odbiega od jego marzeń. Brakuje nam jednej prostej rzeczy ? odparł Bryll ? norm, w tym normy honoru i wartości. Prawdziwa skuteczność musi mieć normy. Inaczej jest w każdej chwili podważalna.

Rafał Ziemkiewicz ujął to samo odrobinę inaczej: z jakim bezwstydem ludzie zobowiązani z racji swej pozycji społecznej do szczególnie godnej postawy kierują się interesem sitwy i zbiorowym cwaniactwem, nawet nie dostrzegając w tym niczego nagannego. Taki zbiorowy bezwstyd jest najbardziej charakterystyczną cechą środowisk, które uważają się za społeczną elitę.

Nie sposób zaprzeczyć, że w Polsce borykamy się dziś z problemem ?pękniętego narodu?. To głęboka, krwawiąca szrama na polskości, dotycząca nie tylko kwestii zanurzonych w codzienności, ale i kwestii epistemologicznych w rodzaju rozumienia pojęć takich, jak prawda, osąd, przekonanie czy uzasadnienie przekonania. Innymi słowy, szrama zahaczająca o sedno przeżywania i rozumienia świata, wartości, porządku rzeczy na poziomie podstawowym.

Tę rysę na policzku naszej ojczyzny można zabliźnić za pomocą wiedzy i pamięci. Problem w tym, że ludzie zanurzeni w codzienności nie mają czasu na naukę. Nie mają też ochoty na pamiętanie. Brak im wyobraźni, do czego prowadzi odstąpienie od żądania aktów ekspiacji ze strony zbrodniarzy, a następnie ich zdecydowanego osądu. Brak im świadomości, czym grozi niedostrzeganie konsekwencji odłożonych w czasie. Stąd załamanie w zdefiniowaniu i rozumieniu uczciwości postępuje w rozszczepionej duszy narodu niesłychanie szybko. Powstaje chaos, zawsze będący efektem moralnej degrengolady i etycznego zagubienia.

Trzeba się wkurzyć

Warto powtarzać zatem, do skutku: Polski nie da się naprawić za pomocą zapomnienia, przemilczeń i kłamstw, a niczego trwałego nie można zbudować na bagnie czy wysypisku śmieci. Struktur normalnego państwa nie sposób wznieść w miejscu, gdzie górę bierze deficyt w obszarze wartości.

Albowiem niesprawiedliwość, której nie wytknięto i nie naprawiono, wcześniej czy później mści się, fałszując nie tylko prawdę czy konieczność historyczną, ale i zakłamując percepcję rzeczywistości. Psuje charakter ludzi poddanych tego rodzaju eksperymentom. Stąd zaniechania w obszarze aksjologii nigdy nie uchodzą bezkarnie: charakter człowieka gnije, natomiast państwo pogrąża się w niebycie.

Tymczasem my, zaplątani w pierzaste słowa pozbawione treści, w swoim własnym kraju nie posprzątaliśmy, w efekcie przyzwoitość nadal wydaje się wielu z nas zbyt trudna do udźwignięcia, bądź też nazbyt, jak na współczesność, trywialna. W efekcie Barbara Fedyszak-Radziejowska na łamach ?Nowego Państwa? może z pełnym uzasadnieniem zapytać: Dlaczego lustracja nie może się udać? Dlaczego tak trudno walczyć z korupcją? Bo to są mechanizmy kontrolowania elit. Czym jest z socjologicznego punktu widzenia lustracja? To przetestowanie, czy obywatel zasługuje na to, żeby zostać elitą mojego kraju. Przy Okrągłym Stole zassano mechanizmy PRL do III RP. Lustracja jest niepotrzebna, bo to jest mechanizm, w którym demos, czyli zwykły wyborca, ośmiela się kontrolować elity i mówić: ?Sprawdzam?. Co to jest walka z korupcją? To jest próba sprawdzenia, jak rządzisz. Nie skąd przyszedłeś, tylko jak rządzisz.

Inną receptę wskazuje Ryszard Legutko, który powiada tak: Najważniejsze, żeby zobaczyć (...) i się wkurzyć. Im więcej ludzi to zobaczy i się wkurzy, tym większa szansa, że coś się zmieni. Kiedyś widziałem w filmie taką scenę: mężczyzna otwiera okno w środku nocy i krzyczy, że ma już dość i tak dalej być nie może. Po jakimś czasie zaczynają tak się zachowywać inni i powstaje reakcja zbiorowa. Może to jest jakiś pomysł?

Protezy tożsamościowe

Może. Faktem jest, że naprawa Polski nie ma racji bytu bez racjonalizacji gniewu w stosunku do pookrągłostołowych elit. Że Polacy musza wiedzieć, jakie tradycje chcą kontynuować, a jakie odrzucają i z jakich powodów. Kim chcą być. Co Polakowi wolno, a czego winien się wystrzegać i dlaczego. Co jest dla polskości dobre, a jakie postawy trzeba piętnować. Jak wychowywać naszych następców i jakie wpajać im normy.

Trzeba rozmawiać z dziećmi o przeszłości. Mówić im, skąd przyszli, skąd pochodzą ich rodzice, rodzice ich rodziców, i gdzie leżą miasta czy wsie, w których się urodzili. Skąd oni sami wzięli się tu, gdzie są. Z czego biorą się wzorce kulturowe godne naśladowania, a jakich akceptować nie wypada. Gdzie szukać warto dumy, a gdzie inspiracji.

Bez podobnych wskazówek każdy człowiek wcześniej czy później zacznie absorbować protezy tożsamościowe, wciskane do głów gawiedzi via antypolskie media. Protezy kuszące, pełne zdradliwego blichtru, plombującego luki w poczuciu własnej wartości. Jak to ktoś powiedział: Warto dbać, by młodzi wychodzili z domu z solidnymi podstawami, na których postawią stabilny świat ich własnych zasad i wartości. Tak, aby to z czym spotkają się w swoim życiu, dopełniało ich, a nie cokolwiek im zastępowało.

Nie ulega też wątpliwości, że walcząc o powrót polskości do ludzkich serc i dusz, musimy wywalczyć polskości dostęp do ludzkich umysłów. Czyli do przestrzeni publicznej. Albowiem tak już jest skonstruowany nasz świat, że medialną wojnę idei może wygrać wyłącznie idea powszechnie widoczna, a prawdy oczywiste muszą być powtarzane, by nie stały się prawdami kwestionowanymi.

Niestety, póki co fachowcy pracujący w mediach i dla mediów radzą sobie z tłumem otumanionych Polaków znakomicie, pijarowskimi sztuczkami zręcznie odwracając uwagę od kwestii naprawdę ważnych. Socjologia do spółki z psychologią społeczną znakomicie rozpoznały mechanizmy ludzkich reakcji i dają dziś efektywne narzędzia manipulacji, pozwalające nadzwyczaj sprawnie urabiać nastroje.

Kwestia zaufania

Chcę przez to powiedzieć, że jeśli jakiekolwiek lobby, czy to polityczne, czy gospodarcze, zawładnie przestrzenią medialną, skutki zawsze będą katastrofalne. Jeden przykład: gdy w latach 90. Jarosław Kaczyński nawoływał do przeprowadzenia dekomunizacji (na wzór denazyfikacji w powojennych Niemczech), media nie pozostawiły na tym apelu suchej nitki, imputując Kaczyńskiemu obskurantyzm, czy wręcz zapędy totalitarne. Żaden głos przeciwny zapiekłej medialnej krytyce nie miał szans na szerszy oddźwięk. W efekcie Polska do dziś dekomunizacji nie przeprowadziła, a komuniści uwłaszczyli się na majątku państwowym i dziś mają się o niebo lepiej, niż ci, którzy ich jakoby pokonali.

Inny przykład to telewizja TVN. Człowiek, który przegrał walkę o koncesję z Mariuszem Walterem, dopytywany przez włoskich dziennikarzy, zauważył: Posmarowałem komu trzeba, nie wiedziałem jednak, że aby wygrać, trzeba mieć coś więcej: plecy w komunistycznych służbach specjalnych. Ba! Skoro sam Jerzy Urban rekomendował Waltera generałowi Kiszczakowi jako osobę gwarantującą należytą troskę o interesy resortu, zasadne wydaje się pytanie, w jakim stopniu możemy dziś TVN ufać? I czy w ogóle powinniśmy?

Zarazem pytania te pozwalają ujawnić, co w istocie stoi za niechęcią tuskokomorowskich mediów wobec Radia Maryja, Telewizji Trwam czy ?Naszego Dziennika?. Ano, stoi za nią niechęć do tradycyjnie rozumianej polskości. Przy czym w niczyjej głowie nie powstanie myśl, że ?nietradycyjnie rozumiana polskość? po prostu nie istnieje.

Ale o tym to już może przy innej okazji.

A co do ?ducha Rzeczypospolitej?, on nadal tkwi w nas. Żywi się naszą pamięcią, naszą przyzwoitością i naszą nadzieją. Zatem wciąż mamy szansę, by więdnące zbiorowisko jednostek pozbawionych jednoczących idei, wspomnień i celów, ponownie spoić w organiczną całość. Całość kształtowaną przez wspólną tożsamość, ambicje oraz marzenia. Wystarczy tylko złapać za kije, po czym przegnać precz kurwy i złodziei. Już czas.

Wyświetlony 1751 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.