wtorek, 29 listopad 2011 19:54

Bankructwo państwa opiekuńczego

Napisał

Na naszych oczach widać, jak wali się tak pieczołowicie budowany na Zachodzie od drugiej wojny światowej i tak hołubiony przez wszelkie światowe lewactwo model państwa opiekuńczego. Sypie się strefa euro (żenujące jest to, że Klaus Regling, szef Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej pojechał do Chin, by błagać chiński kapitał o ratowanie strefy), a dług publiczny USA przekroczył właśnie magiczną kwotę 15 bilionów dolarów.

 

Przyczyny klęski państwa opiekuńczego są oczywiste i te same zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w krajach Eurokołchozu: nadmierne wydatki prowadzące do deficytów finansów publicznych i gigantycznego zadłużenia publicznego, a w rezultacie skutkujące wysokim bezrobociem i śladowym wzrostem gospodarczym. I nie ma racji prof. Marek Belka, prezes NBP, który twierdzi, że potrzebny jest kolejny znaczący krok w konsolidacji finansów publicznych, ale nie radykalne reformy. I to co mówił Herman Van Rompuy, tzw. prezydent Unii Europejskiej, o delikatnych zmianach, żeby utrzymać system. Właśnie o to chodzi, że cała Europa potrzebuje radykalnego zwrotu, radykalnego cięcia wydatków publicznych, bo to one, a nie dług są pierwotnym źródłem kłopotów. Dług publiczny jest tylko skutkiem nadmiernych wydatków publicznych współczesnych państw opiekuńczych, które sięgają połowy Produktu Krajowego Brutto. I nie są potrzebne cięcia na poziomie 5 czy 10 procent, lecz 50 procent. Trzeba powiedzieć sobie jasno: państwo opiekuńcze zbankrutowało i należy się z niego wycofać jak najszybciej. Trzeba zwolnić trzy czwarte urzędników, całkowicie sprywatyzować systemy emerytalne, służbę zdrowia i edukację, zlikwidować opiekę społeczną, państwo musi zrezygnować z interwencjonizmu i protekcjonizmu gospodarczego, wszelkich dopłat i dotacji na wszystko, jak to jest teraz modne w Unii. A przede wszystkim należy radykalnie obniżyć podatki. ? Kiedy mówię o cięciu podatków, nie mam na myśli majstrowania przy kodeksie. Mam na myśli likwidację podatku dochodowego i IRS [amerykański urząd podatkowy ? TC] i zastąpienie ich niczym ? powiedział Ron Paul, libertariański kongresman i kandydat w wyborach prezydenckich w USA.

W Polsce dług publiczny wynosi obecnie ponad 800 miliardów złotych (około 55 procent PKB). Jednak do tego należy doliczyć zobowiązania państwa na przyszłość, takie jak wypłata emerytur osobom, które teraz jeszcze pracują. Tymczasem z opublikowanej prognozy wpływów i wydatków Funduszu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że w latach 2013-17 na wypłatę wszystkich świadczeń zabraknie w ZUS gigantycznej sumy 325,7 miliarda złotych. To ponad 65 miliardów złotych rocznie. Tylko w tym roku dotacja z budżetu państwa do ZUS-u wynosi ponad 44,5 miliarda złotych. Jak wyliczył Wiktor Wojciechowski z Fundacji FOR, już teraz każda osoba pracująca poza rolnictwem dopłaca do dziury w ZUS-ie ponad 3 tysiące złotych rocznie!

Tak jak pijak, który nie rozumie, że musi pić coraz mniej alkoholu, a nie coraz więcej, państwo nie rozumie, że powinno wydawać mniej, a nie więcej pieniędzy podatników. Dług jest sprawą wtórną, a prawdziwym problemem są nadmierne wydatki publiczne, które wzrost zadłużenia napędzają. Konstytucyjny limit zadłużenia 60 procent PKB już mamy, choć dobrym pomysłem byłoby jego obniżenie o połowę ? co proponuje Maciej Bitner z Instytutu Misesa. Dlatego to właśnie wydatki publiczne należałoby ograniczyć konstytucyjnie w podwójny sposób: po pierwsze, wprowadzić zakaz deficytu budżetowego i zakaz deficytu finansów publicznych w rozliczeniu rocznym oraz po drugie, wprowadzić limit wydatków publicznych ? i sensowną granicą byłoby tutaj nie 50 procent, lecz na przykład 20 czy 25 procent PKB, choć taki limit jest nie do pomyślenia dla obecnych polskich i unijnych decydentów. A są kraje na świecie, które aktualnie wydają tyle lub nawet mniej ? Hongkong (18,6 procenta PKB), Tajwan (18,5 procenta PKB), Singapur (17 procent PKB) czy Chile (21,1 procenta PKB), a na przełomie XIX i XX wieku wydatki większości krajów na świecie nie przekraczały 10 procent PKB. ? Przy aktualnych wydatkach państwa podatek liniowy od dochodów osobistych musiałby być na poziomie 20 procent oraz VAT na poziomie 12,5 procenta. Zbilansowałbym budżet w oparciu o te dwa podatki. Następnie kurcząc wydatki państwa, stopniowo obniżałbym podatek liniowy do 15 procent, 10 procent i 0 procent, co byłoby ideałem ? powiedział w 2006 roku wywiadzie ze mną (opublikowanym na tych łamach) Roger Kerr, intelektualny mentor nowozelandzkich reform wolnorynkowych z lat 80. XX wieku, który zmarł w październiku br. ? Idealny rząd w Nowej Zelandii, finansując dobra publiczne, wydawałby 15 procent PKB [teraz jest to 41,1 procenta ? TC], co mogłoby zostać sfinansowane jedynym podatkiem ? 15-procentowym VAT-em ? dodał wtedy Kerr.

Tymczasem kryzys nie gospodarczy, lecz kryzys finansów publicznych, do którego doprowadzili ? trzeba to sobie jasno powiedzieć ? lewicowi politycy, dopada USA i kolejne kraje Unii Europejskiej. Ratingi lecą w dół, ale są też inne konsekwencje. Zdaniem Demetriego Kofinasa, greckiego dziennikarza, jego kraj nie jest już suwerenny, bo stał się niewolnikiem unijnych wierzycieli. Z kolei Silvio Berlusconi, były premier Włoch, otwarcie przyznał, że Włosi są ubożsi w porównaniu z okresem przed wprowadzeniem euro.

(...)

Wyświetlony 1937 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.