wtorek, 29 listopad 2011 20:12

Polskojęzyczne feministki o aborcji, Kościele i dyktaturze samców

Napisane przez

Wydana przez wydawnictwo Czarna Owca Duża książka o aborcji Kazimiery Szczuki i Katarzyny Bratkowskiej to doskonała lektura dla wszystkich osób z kompleksami. Na tle twórczości autorek, każdy może poczuć się mistrzem pióra i intelektu.

 

Wbrew szumnej nazwie, nie jest to duża książka, a bardziej broszura w twardej oprawie składająca się z fragmentów tekstów publicystycznych. Po głównych aktywistkach ekstremistycznych lewicowych ugrupowań, noszących tytuły naukowe, można było się spodziewać szerszej i, oględnie mówiąc, bardziej dopracowanej publikacji, a nie zlepku przypadkowych prostackich tekstów propagandowych, na których tle nawet forumowe bluzgi prawicowców są wysublimowane i merytoryczne. Przyczyną powstania publikacji jest, według autorek, obcość młodych Polaków, w większości sprzeciwiających się aborcji, która stanowi bezcenną zdobycz cywilizacyjną: aborcja jest dostępna w całym świecie cywilizowanym ? Ameryce Północnej, Europie, Azji i Australii, nieobecna jest w Ameryce Południowej, Afryce, krajach arabskich i Polsce.

Celem autorek jest legalizacja aborcji w Polsce. Według nich, zakaz aborcji krzywdzi kobiety i nie zmniejsza liczby aborcji. Zarodek jest dla nich jest czymś w rodzaju tkanki rakowej czy pasożyta dążącego do wyniszczenia kobiety; płód pozostawia w kobiecie swoje komórki, nie można więc zmuszać kobiety, by cierpiała z powodu obecności obcych komórek w jej ciele; aborcja jest aktem samoobrony. Autorki w swej pracy stwierdziły też, że aborcja nie jest morderstwem, ponieważ prawo polskie nie każe za aborcję tak, jak za morderstwo. Ten sam tok myślenia mogliby przyjąć naziści, stwierdzając, że holokaust nie był zbrodnią, bo nazistowskie przepisy za zbrodnie go nie uważały.

Dla autorek zarodek nie jest dzieckiem, nie jest człowiekiem, jest bytem potencjalnym. Zarodek można nazwać dzieckiem, gdy ciąża jest chciana, ale jest to emocjonalna, subiektywna i nieprawdziwa opinia matki. W rzeczywistości nawet chciany zarodek nie jest dzieckiem. Zapewne autorki są więc przeciwne karaniu osób, które wbrew matce zlikwidowały jej zarodek uważany przez nią za dziecko. Stwierdzają nawet (z wrodzonym humanizmem i empatią), że cierpienie emocjonalne matki po poronieniu zarodka to owoc nie realiów, ale marzeń i oczekiwań kobiety. Ta ciekawa idea autorek ? definiowanie człowieczeństwa na podstawie subiektywnego odczucia innych ? wykorzystywali naziści, uznając, że Polacy są niechciani w zjednoczonej przez Hitlera Europie, więc nie są ludźmi.

Szczuka i Bratkowska w swej publikacji popierają dostępność środków wczesnoporonnych. Zapewniają, że gdy aborcje przeprowadzają fachowcy, prawdopodobieństwo komplikacji jest minimalne (komplikacje po aborcji występują po zabiegu u pokątnego, nieuczciwego aborcjonisty). Autorki głoszą również, że płód do 35. tygodnia (właściwie do końca ciąży) nie odczuwa bólu (znajduje się w stanie nieprzytomności). Ich zdaniem, aborcja to taki sam proces, jak naturalne poronienie. Doradzają też kobietom, jak zorganizować aborcję, a tym, które zażyły tabletkę poronną, polecają, by w wypadku krwawienia nie przyznawały się lekarzowi do zażycia substancji poronnej. Postulat ukrywania przed lekarzem informacji o zażytych substancjach jest szokujący.

Autorki w swej publikacji ukazały, że twierdzenie aborcja to morderstwo to zabieg stylistyczny, oddziaływający na emocje, perfidne kłamstwo, a traktowanie metafor dosłownie, jako prawdy obiektywnej jest jednym z objawów choroby psychicznej. Pomimo że autorki tego nie napisały, wydaje się rzeczą oczywistą, że miejsce osób chorych psychicznie jest w szpitalach psychiatrycznych. Identyczny zabieg wykorzystywał ZSRR, umieszczając dysydentów w szpitalach psychiatrycznych z rozpoznaniem schizofrenii bezobjawowej. Opinia o szaleństwie przeciwników aborcji jest zresztą powtarzana kilkukrotnie. Według autorek związane jest ono z zaburzeniami psychicznymi na tle religijnym (przejawem szaleństwa katolików jest według autorek wiara w niepokalane poczęcie).

Zdaniem autorek ?wyobrażenie zwykłej aborcji jako krwawej rzezi? jest fikcją. Tego rodzaju wizje rozpowszechnia się po to, aby straszyć dzieci i młodzież. Religijnym fanatykom chodzi o wpojenie dziewczynkom urazów i lęków przed płodnością i seksualnością. Celem przeciwników aborcji nie jest ochrona życia zarodków, tylko odebranie kobietom radości z seksu, dręczenie kobiet. Ich zdaniem przeciwnicy aborcji to wulgarne prymitywy mające na celu zadawanie cierpień kobietom, szczucie i oczernianie tych, które dokonały aborcji.

Autorki przestrzegają też młode kobiety przed znajomością z koleżankami z rodzin katolickich. Znajomość taka może się skończyć tragicznie. Ostrzegają czytelniczki, by w wypadku chęci urodzenia dziecka, nie ufały księżom, którzy mogą ciężarnej narobić strasznych kłopotów. Twierdzą te, że Kościół katolicki przez wieki prześladował, torturował i mordował znachorki udostępniające kobietom preparaty wczesnoporonne. Partnerami w kryminalnej robocie kleru, według autorek, są też lekarze, którzy w XIX wieku zwalczali znachorki, by zmonopolizować rynek usług medycznych. Szczuka i Bratkowska zarzuciły też Kościołowi, że: propaguje pogardę dla kobiet, uznawał kobiety za podludzi, odpowiada za epidemie AIDS, chce fizjologię i popęd seksualny kobiet poddać stałej kontroli małżonka, państwa i autorytetów moralnych, wpaja kobietom zahamowania seksualne przez co kobiety cierpią.

Według autorek XIX wiek był czasem patriarchatu, kiedy samce wykorzystywały kobiety, zapładniały je i zarażały chorobami wenerycznymi. W XX wieku aborcji zakazywali kolaboranci z Vichy, faszyści, staliniści, którzy odebrali kobietom zdobycz rewolucji bolszewickiej, jakim była aborcja, oraz naziści (autorki nie wspominają że w nazistowskich Niemczech aborcja dzieci niepoprawnych eugenicznie była przymusowa). Dodatkowo powtarzają skompromitowaną legendę, jakoby nazistowskie ośrodki Lebensborn były farmami zapładniania aryjek przez SS-manów.

Według Szczuki i Bratkowskiej Polska po zmianie ustrojowej w roku 1989 podlegała re-chrystianizacji. Nieszczęście jakie spadło na Polskę w 1989 roku wynikało z głupoty Polek. W latach siedemdziesiątych Polki nie rozumiały, iż problem antykoncepcji i aborcji to sprawy polityczne, front walki toczącej się między kobietami a patriarchatem. W 1989 roku Polki dały się zaskoczyć zupełnie nowej opresji (?) jest to opresja Kościoła, ale i ogólnie męskiej władzy. W III RP sojusznik kleru, patriarchat, odpowiadał, zdaniem autorek, za: zabijanie zwierząt przez myśliwych, pornografię, brak edukacji seksualnej, religię w szkołach, wojnę w Iraku i Afganistanie, brak przedszkoli i żłobków, oraz... budowę stadionów.

Kazimiera Szczuka, Katarzyna Bratkowska, Duża książka o aborcji, Czarna Owca, 2011, ss. 168.

Wyświetlony 2019 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.