środa, 30 listopad 2011 00:05

Ekologizm w imię protekcjonizmu

Napisał

Histeria ekologizmu na całym świecie jest coraz silniejsza. W ten trend wpisuje się też moda na biopaliwa. Tymczasem Unia Europejska, która chce być światowym ekoliderem w każdej dziedzinie, w imię źle pojętego protekcjonizmu dyskryminuje pozaeuropejskich producentów biopaliw.

 

W marcu br. Międzynarodowy Fundusz Walutowy ostrzegł, że w dłuższej perspektywie świat musi przyzwyczaić się do wyższych cen żywności, a odpowiedzialna za to jest między innymi produkcja i wykorzystanie biopaliw. Z kolei we wcześniejszym raporcie Bank Światowy konkretnie przyznał, że polityka zarówno UE, jak i USA dotycząca biopaliw powoduje utratę ziem w Afryce i w innych rozwijających się państwach świata wykorzystywanych dotąd do wytwarzania żywności. W raporcie napisano, że powierzchnia przeznaczona pod uprawę biopaliw poszerza się w postępie geometrycznym: od 2004 roku do 2008 roku dwukrotnie (do 36 mln ha) wzrosła powierzchnia pól, na których uprawia się rzepak wykorzystywany do produkcji biopaliw. Bank Światowy ostrzegł też, że już wkrótce wskutek polityki prowadzonej przez Unię Europejską i Stany Zjednoczone jedną trzecią ziemi stanowić będą właśnie pola rzepaku. Nawet Bill Clinton, były demokratyczny prezydent USA, alarmował, że nadmierne wykorzystywanie kukurydzy do produkcji biopaliw może wywołać kryzys na globalnym rynku żywności, co w efekcie spowoduje zamieszki na tym tle w krajach ubogich. W 2009 roku rząd Tanzanii wywłaszczył z najżyźniejszych i najlepiej nawodnionych ziem w kraju ponad 5 tysięcy uprawiających ryż miejscowych rolników, by przeznaczyć je pod uprawę trzciny cukrowej stanowiącej surowiec do produkcji biopaliw. Z kolei w Stanach Zjednoczonych zwiększone wykorzystywanie nawozów sztucznych, związane z produkcją biopaliw, prowadzi do wymierania życia w Zatoce Meksykańskiej. Wykorzystywane przez rolników nawozy azotowe, których zużywa się coraz więcej wraz ze wzrostem areału kukurydzy, przerabianej na biopaliwa, tworzą strefę śmierci, pozbawioną niemal zupełnie tlenu, która ma już ponad 20 tysięcy km2 powierzchni.

Jak wynika z raportu Grupy ETC, międzynarodowej organizacji zajmującej się ekologią i ochroną środowiska, promowane przez światowe rządy biopaliwa w rzeczywistości mogą nie być tak ekologiczne, jak twierdzą władze i w rzeczywistości szkodzą środowisku bardziej niż energia konwencjonalna. ? Gdy dla uzyskania energii spalamy coś takiego jak drewno, to do atmosfery wydzielamy co najmniej tyle samo, jeśli nie więcej CO2, niż gdy spalamy na przykład węgiel ? stwierdził Jim Thomas. Inni naukowcy potwierdzają, że zmiany związane z dostosowaniem ziemi do upraw biopaliw negatywnie wpływają na emisję dwutlenku węgla i naruszają różnorodność biologiczną. Do 2020 roku na całym świecie ziemia o powierzchni dwa razy większej niż terytorium Belgii, która ma zostać przystosowana do uprawy biopaliw, może wytwarzać w skali roku 73 tony CO2, co odpowiada emisji 26 milionów samochodów. ? Lasy i przyroda zostaną zniszczone na niespotykaną skalę, by zasilać nasze samochody. W rezultacie zepsucie klimatu spowodowane zostanie bardziej przez użycie biopaliw, niż w przypadku paliw kopalnych ? alarmuje Adrian Bebb z europejskiej filii organizacji Przyjaciele Ziemi. Także Brytyjska Agencja ds. Środowiska wydała ostrzeżenie przed bezkrytycznym stosowaniem biopaliw, które ? jej zdaniem ? nie zawsze są czystą alternatywą wobec paliw kopalnych, a w przyszłości biomasa może stać się, co kuriozalne, głównym źródłem właśnie gazów cieplarnianych. Agencja ostrzega zwłaszcza przed zaorywaniem łąk pod plantacje rzepaku, co zwiększa niekorzystny bilans dwutlenku węgla.

Z raportu przygotowanego dla brytyjskiego rządu wynika, że produkcja litra paliwa z roślin doprowadza nie do obniżki, lecz do wzrostu emisji dwutlenku węgla do atmosfery aż o 31 procent! Dzieje się tak dlatego, ponieważ pod uprawę rzepaku czy soi, z których produkuje się biopaliwa, są karczowane olbrzymie połacie lasów, które normalnie wchłaniałyby dwutlenek węgla, a tak same przyczyniają się do jego emisji. Brytyjska Agencja Paliw Odnawialnych wyliczyła, że aby spełnić unijne przepisy w zakresie minimalnej zawartości biopaliw w paliwach, większość koncernów naftowych kupuje najtańszy olej palmowy, którego produkcja powoduje największe szkody dla środowiska. Gigantyczna ilość szkodliwych substancji przedostaje się do atmosfery podczas palenia lasów pod uprawy. Zdaniem brytyjskich naukowców, litr oleju palmowego, produkowany na ziemi po spalonym lesie, wytwarza aż trzy razy więcej dwutlenku węgla niż olej napędowy! Tymczasem Sudan już eksportuje etanol na rynek UE i chce stać się największym eksporterem tego produktu w Afryce.

Idea biopaliw jest nie tylko nieprzyjazna środowisku i cenom żywności, ale także ekonomicznie nieopłacalna. Stosowanie biokomponentów w paliwach podnosi ich cenę. Na przykład w Orlenie w 2009 roku koszt wprowadzenia obowiązkowych biokomponentów do paliw wyniósł około 270 mln zł. W tym roku Orlen i Lotos szacują na około 900 mln zł koszty wykonania narzuconych limitów sprzedaży biopaliw. Na dodatek, jak uważa Tim Worstall z brytyjskiego Instytutu Adama Smitha, produkcja i wykorzystanie biopaliw to nic innego jak okradanie podatników. Jak wyliczył, redukcja jednej tony dwutlenku węgla poprzez biopaliwa kosztuje podatników od 275 USD (etanol celulozowy) do nawet 750 USD (etanol), podczas gdy straty wywołane przez jedną tonę CO2, którym zapobieganiu służyć ma kosztowna idea biopaliw, wynoszą około... 80 USD. A produkcję biopaliw dotuje nie tylko UE, ale nawet Brazylia. Natomiast nie dotuje produkcji biopaliw Indonezja, co zarzucił tamtejszemu rządowi Wuryaningsih Sri Rahayu, naukowiec z Indonezyjskiego Instytutu Nauk, twierdząc, że rząd w swojej polityce nie traktuje biopaliw poważnie.

Testowane są nawet biopaliwa do samolotów. Już w grudniu 2008 roku nowozelandzkie linie lotnicze testowały w swoim samolocie biopaliwo z drzewa jatrophy. Natomiast niemiecka Lufthansa lata samolotami w połowie zasilanymi paliwem z biokomponentami na linii Frankfurt-Hamburg. Cały projekt kosztuje linie około 8 mln euro, z czego 40 procent płacą niemieccy podatnicy. Z kolei paliwo boeingów 737 meksykańskiej linii lotniczej Aeromexico latających do Kostaryki w 25 procentach będzie biopaliwem.

Zgodnie z unijną polityką klimatyczno-energetyczną, do 2020 roku emisja gazów cieplarnianych ma zostać zmniejszona o co najmniej 20 procent w porównaniu ze stanem z 1990 roku, efektywność energetyczna ma zostać zwiększona o 20 procent, a odnawialne źródła energii mają mieć 20-procentowy udział w produkcji energii w UE. Ponadto zgodnie z unijną dyrektywą o odnawialnych źródłach energii, do 2020 roku 10 procent paliwa w transporcie powinno pochodzić ze źródeł odnawialnych. Produkcja biopaliw to część unijnej strategii redukcji emisji dwutlenku węgla. Tymczasem badania przeprowadzone przez samą UE wskazują, że stosowanie biopaliw w samochodach może mieć przykre konsekwencje dla lasów tropikalnych, sawann i mokradeł, w szczególności w Ameryce Łacińskiej i Azji.

(...)

Wyświetlony 1791 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.