środa, 30 listopad 2011 01:52

Wielka Siostra Hillary czuwa

Napisała

Coś mi się zdaje, że z miesiąca na miesiąc w amerykańskich mediach zacznie się pojawiać coraz więcej przychylnych tekstów na temat Hillary Clinton. Amerykańska lewica już chyba straciła złudzenia co do swojego mesjasza Obamy i tęskni za tą, której Demokraci nie chcieli namaścić na prezydenta w 2008 r.

 

Na sekretarz stanu Hillary Clinton nie spada przecież od lat żadna większa krytyka. Nawet ujawnianie materiałów z jej podwórka przez Wikileaks nie zaburzyło jej królestwa, gdyż uznała ona za słuszne specjalnie nie mówić o wstydliwych komentarzach amerykańskich dyplomatów. I ta metoda ciszy była zapewne trafnym ruchem politycznym. Zahartowana Hillary zna się na rzeczy, a do tego może się teraz i tak łatwo odciąć od wszelkich smrodków. Wystarczy wsiąść do rządowego samolotu w jakąś podróż dyplomatyczną. Hillary lata sobie obecnie po świecie w pierwszorzędnych warunkach, na pokładzie Boeinga C-17 Globemaster III, gdzie żyje jak w luksusowym apartamencie, mając dostęp do wszystkiego, co potrzeba. Podczas swoich wizyt po świecie rozwozi głowom państw prezenty, pochodzące ze specjalnego magazynu Departamentu Stanu. Magazyn ten został pokazany w nowym filmie National Geographic Inside the State Department z 2010 r., gdzie zgromadzono takie potencjalne prezenty, jak obrazy amerykańskich artystów, kije bejsbolowe z autografami, buty gwiazd amerykańskiej piłki koszykowej czy biżuterię. Fakt, czy jako głowa Departamentu Stanu więcej za granicą naknoci, czy naprawi, nie ma w jej ojczyźnie właściwie aż takiego znaczenia. Z wyjątkiem pewnych grup lobbingowych, Amerykanów nie obchodzi polityka zagraniczna. Oni chcą żyć tak jak dawniej, na wysokim poziomie i tęsknią za czasami dobrobytu za prezydencji Clintona. Skojarzenie z Hillary wydaje się więc zupełnie naturalne.

Tę tęsknotę za klanem Clintonów widać na przykład w tekście ?Newsweeka?, który Hillary poświęcił również okładkę jednego z listopadowych numerów. Być może redaktorka naczelna pisma Tina Brown chciała się jej podlizać z okazji 64. urodzin, które przypadły 26 października. A że to ostatni rok Clinton jako sekretarza stanu, więc rzeczywiście dobry czas na spekulacje dotyczące jej dalszej kariery. Autor tego tekstu, Massimo Calabresie, który towarzyszył jej w podróży do Malty, Libii, Omanu, Afganistanu i Pakistanu, tłumaczy nam Clintonowską wizję działania oraz wylicza jej narzędzia do osiągania celu. Od niego dowiadujemy się, że aby chronić amerykańskie interesy na świecie i posuwać je naprzód (tam, gdzie siła militarna nie wystarcza), Clinton korzysta nie tylko z kanałów dyplomatycznych, ale przede wszystkim z nowych mediów, głównie portali społecznościowych i organizacji prywatnych. Działania te nazywa zresztą bardzo skromnie smart power, czyli sprytną siłą. Właśnie dlatego rozwinęła współpracę Departamentu Stanu z niezliczonymi grupami pozarządowymi, ustanawiając przy tym 67 programów poświęconych prawom kobiet. To podobno efektywny (i tani) sposób ?na promowanie bezpieczeństwa i rozwoju?. Po przetłumaczeniu z języka dyplomatów na nasze, z pomocą słownika synonimów prawa kobiet=aborcja=kontrola ludości możemy już odgadnąć, że oznacza to, iż Stany Zjednoczone muszą kontrolować liczbę ludności różnych krajów, gdyż inaczej może to im przynieść kosztowne kłopoty. Aż strach sobie wyobrazić, co może urodzić się z biedy, brrr... Z całą pewnością może to sobie wyobrazić sekretarz Clinton. Z tej perspektywy jest zupełnie jasne, dlaczego w ubiegłym roku Clinton wydała w ramach tej amerykańskiej strategii 8 miliardów na globalne programy zdrowotne (zdrowie oczywiście zawiera aborcję), a fundusze ambasady w Pakistanie zwiększyła z 2 do 50 milionów.

(...)

Wyświetlony 1953 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.