wtorek, 29 listopad 2011 23:55

Czas mroku i czas słońca

Względnie niedawno, bo dokładnie 30 października zmienialiśmy czas letni na czas zimowy. Czeka nas teraz długi czas mroku ? wydłużające się ciemności i noce aż do przesilenia około 22 do 25 grudnia, kiedy to od Bożego Narodzenia mrok powolutku, bardzo powoli będzie się skracać, dnie zaś będą się powolutku, bardzo powoli wydłużać, aż do zrównania czasowego nocy i dnia w marcu. Ale to jeszcze odległa przyszłość.

wtorek, 29 listopad 2011 23:32

Piłsudski i Niemcy

11 listopada 1918 roku Polska odzyskała niepodległość i ponownie zaistniała na mapach po 123-letniej niewoli.

Dzień wcześniej w niezbyt ciepły jesienny poranek na warszawski dworzec wjechał specjalny pociąg z Berlina, który przewiózł niedawnego więźnia magdeburskiej twierdzy ? Józefa Piłsudskiego.

Głównym opiekunem znamienitego pasażera podczas całej podróży do Polski był nie kto inny, jak już wcześniej Marszałkowi znany, niemiecki hrabia, Harry Graf Kessler[1].

Oto jak Kessler wspomina okoliczności w jakich doszło do tejże, jak ważnej dla przyszłości Polski, podróży:

?Poznałem Piłsudskiego w październiku 1915 r. na Wołyniu, w ziemiance pod Koszyszczami. Legioniści polscy (którzy zresztą nie wszyscy pochodzili z Polski ? ale również z Niemiec i z Węgier, jednak wszyscy byli bardzo młodzi) odznaczyli się wówczas w bitwie szalejącej pod Czartoryskiem, szturmując zwłaszcza przed niedawnymi dniami z wielką odwagą, częściowo na bosaka, otoczoną błotnistym lasem wieś Kukle, silny punkt oparcia Rosjan. Piłsudski był twórcą i duszą Legionów: on ? i uroczyste, staropolskie pieśni ludowe, które legioniści intonowali w niebezpieczeństwie i w wirze walki.

Po raz pierwszy odwiedziłem Piłsudskiego w dniu 29 października w towarzystwie austriackiego komendanta odcinka kawaleryjskiego hr. Lasockiego. Spotkaliśmy skromnego człowieka, ubranego po cywilnemu, w szary, wełniany sweter, podczas gdy otaczający go Polacy, nawet w tym lesie, w zwykłej ziemiance i na froncie, umundurowani byli nieco fantastycznie. (...)

Piłsudski wypowiedział przede mną dość otwarcie swoje cele. Podkreślał, że połączenie Galicji z Kongresówką jest konieczne, nawet nie do uniknięcia; rezygnował jednak z wszelkich pretensji do Prus Zachodnich czy też większej części Poznańskiego. Przynajmniej, jeśli chodzi o niego i obecne pokolenie. Co późniejsze pokolenia podejmą, nie da się przewidzieć, ani też nie da się przewidzieć, co się stanie, gdy Niemcy zostaną pokonani i koalicja Prusy zachodnie Polsce zechce ofiarować. Dla niego jednak jest sprawą główną, aby Niemcy i Polacy zapomnieli o swojej starej nieprzyjaźni, a nawet nauczyli się przyjaźnie współpracować jako sąsiedzi, którzy wreszcie zmądrzeli.

Od tego czasu aż do roku 1918, Piłsudskiego nie widywałem. Aresztowanie jego w r. 1917 na podstawie austriackiej denuncjacji traktowałem jako głupotę, a nawet jako nieszczęście; mówiłem o tym w Berlinie. Kiedy w r. 1918 zbliżała się klęska, baron Romberg, ówczesny mój szef i poseł w Bernie, przypomniał sobie te stosunki i wysłał mnie do sekretarza stanu Solfa do Berlina; gabinet polecił mi wówczas odwiedzić Piłsudskiego, który uwięziony był w twierdzy magdeburskiej. Miałem wejść z nim w kontakt, wybadać go i zobaczyć, czy można od niego oczekiwać jakiejkolwiek pomocy.

W dniu 31 października pojechałem do Magdeburga. Tam na moje zapytanie otrzymałem od Piłsudskiego odpowiedź, że wypowiedział on już swoje polityczne poglądy w r. 1915 i od tego czasu w zasadzie nic się nie zmieniło. Ponieważ polityka niemiecka generał-gubernatorstwa w Polsce Beselera całkiem widocznie zbankrutowała, a katastrofie w Polsce zapobiec mógł tylko bohater narodowy Polaków ? Piłsudski ? niemiecki rząd ludowy brał teraz pod uwagę warunki, na jakich mógłby Piłsudskiego uwolnić. Miał on przede wszystkim zadeklarować pisemnie i pod słowem honoru, że nic nie przedsięweźmie przeciwko Niemcom. Tekst deklarcji zredagował gen. Hoffman. Ze swej strony byłem przeciwny wymaganiu tej pisemnej deklaracji. Piłsudski na pewno potraktowałby ją jako zniewagę i odmówiłby tego rodzaju wymaganiom, jak również przeciwny byłem i z tego powodu, że pisemna, przyjazna dla Niemców deklaracja, której na pewno nie da się zachować w tajemnicy, skompromitowałaby Piłsudskiego w Polsce i w tym wypadku nic by się on nam nie przysłużył.

Kiedy nadeszła rewolucja, zostałem, bez załatwienia tej sprawy, wysłany w dniu 6 listopada ponownie do Magdeburga, aby tam oczekiwać na decyzję gabinetu. Dzień 7 listopada przeszedł bez ostatecznych poleceń, dopiero w nocy z 7 na 8 listopada nadszedł do mnie pośpieszny rozkaz, by Piłsudskiego już bez pisemnej deklaracji uwolnić i jak najszybszą drogą przewieźć do Berlina. (...)

Piłsudski i jego szef sztabu Sosnkowski o niczym za swoimi kratami i drewnianymi palisadami nie wiedzieli, przechadzając się przy pięknym poranku po ogrodzie, toteż kiedy stanąłem przed nimi w swoim dziwnym przebraniu, które wcale do tej uroczystej chwili nie pasowało, mieli twarze nieco zdziwione. Wiadomość o swym uwolnieniu przyjęli jednak z grzecznością pełną godności a la polonaise. Zakomunikowałem im, że ponieważ w mieście wybuchły rozruchy, musimy się spieszyć, i że mogę im z tego powodu dać zaledwie dziesięć minut na spakowanie. Każdej chwili twierdza i jej warty mogły być zaatakowane.

Chodziłem jak na węglach po ogrodzie, podczas gdy oni na górze pakowali swoje szczoteczki do zębów, nocne pantofle i fotografie rodzinne. W końcu zjawili się, każdy z zawiniątkiem. Żołnierze, którzy spostrzegli, co się dzieje, ranni, rekonwalescenci, jeńcy forteczni gromadzili się na dziedzińcu. Z niemiłą ciekawością oglądano nas, kiedy z zaryglowanych i zamkniętych drzwi palisady wyszliśmy na wielki dziedziniec twierdzy: Piłsudski w mundurze polskiego pułkownika, Sosnkowski (w czasie mego posłowania dowodzący pierwszym korpusem w Warszawie, późniejszy minister spraw wojskowych) w cywilnym ubraniu, wreszcie ja, od góry w płaszczu myśliwskim, od dołu w wojskowych butach, wszystko to uwieńczone miękkim kapeluszem. Przeszliśmy obok zdumionej i przerażonej straży, obeszliśmy wokół twierdzę przez drugi most na Elbie (twierdza jest położona na wyspie) i napotkaliśmy stenotypistkę, która nam zameldowała o pomyślnym przybyciu samochodu na szosę. Siedliśmy doń szybko i ruszyliśmy wśród gorącego, słonecznego, pełnego błękitu dnia, gdzie rewolucja wśród lasów i łąk wydawała się prawie niemożliwa. (...)

Berlin był w owe popołudnie piątkowe na zewnątrz jeszcze spokojny, jakkolwiek oczekiwano tutaj wybuchu rewolucji z godziny na godzinę. Z placu Kanclerskiego zatelefonowałem do Urzędu Spraw Zagranicznych do księcia Hermanna Hatzfeldta, który był tam referentem dla spraw polskich. Hatzfeldt zakomunikował mi, że dalsza jazda do Warszawy jest dzisiaj niemożliwa z powodu przerwanego ruchu. Z tego też względu umieściliśmy naszych protegowanych w hotelu Continental, gdzie Urząd Spraw Zagranicznych w oczekiwaniu na rewolucję przezornie zamówił pokoje.

Piłsudski martwił się, jak mi mówił Sosnkowski, iż nie posiada broni bocznej. Z tego też powodu następnego dnia rano w sobotę, 9 listopada, obszedłem miasto, ażeby mu dostarczyć szabli. By występować przy tej uroczystości z odpowiednią godnością, nie mogłem się ubrać po cywilnemu i wziąłem mundur, co mi nie bardzo poszło w smak wobec scen, jakie widziałem w Magdeburgu. W rzeczywistości jednak chodziłem po Berlinie w mundurze do 2-ej po południu, przez nikogo nie niepokojony. Wszystkie jednak sklepy z bronią były zamknięte, co zmusiło mnie, a właściwie dało mi sposobność, której sobie w duchu życzyłem, by moją własną boczną broń, jeszcze z frontu pochodzącą, wręczyć Piłsudskiemu na pamiątkę.

Po 1-ej złożyłem sprawozdanie o moich rozmowach z Piłsudskim baronowi Langwerth von Simmern, który w czasie wojny był szefem politycznego wydziału w Urzędzie Spraw Zagranicznych. Staliśmy właśnie przy biurku, kiedy go odwołano do telefonu. Langwerth rzucił krótko: ? Właśnie w tej chwili koszary gwardii zostały zdobyte.

Był już najwyższy czas, aby Piłsudskiego z Berlina wywieźć. Poszedłem wobec tego z Hatzfeldtem do Ministerstwa Wojny, aby zażądać specjalnego pociągu. Jakiś generał-major przyjął nas jak w najpiękniejszych dniach wojennych: Piłsudski był ciągle jeszcze dla niego ?der Kerl?. Kiedy wyszliśmy stamtąd, przechodząc przez ulicę Kóniggratz obok muzeum etnograficznego, przeciągał właśnie wielki pochód demonstrantów z dworca Anhalter na plac Potsdamski. Poszliśmy w jego ogonie. Z drugiej strony na rogu ulicy Kóniggratz Schóneberger rozchwytywano właśnie świeże dodatki nadzwyczajne. Abdykacja cesarza! Było około w pół do drugiej.

O 2-ej zaprosiłem Piłsudskiego i jego szefa sztabu Sosnkowskiego, Giilpena i Hatzfeldta do urządzonego w stylu staroniemieckim pokoju, w głębi restauracji Hillera. We frontowych salach firanki były zapuszczone, wszystkie stoliki zajęte. W głębi hotelu żaden głos z zewnątrz nie dochodził, tylko usługujący kelner od czasu do czasu komunikował nam o wielkich i coraz większych tłumach przeciągających przez Friedrichstrasse. (Jeden z młodszych kelnerów od Hillera został tego popołudnia na ulicy zastrzelony.)

Powoli mijały chwile, w czasie których żartobliwie wypytywaliśmy się p. Stocka ? starszego kelnera od Hillera, dawniejszego osobistego kelnera Edwarda VII w Paryżu w hotelu Bristol i Albany ? czy kuchnia jest jeszcze aby w rękach rządu? Nastrój w tym cichym, głęboko zasłoniętym pokoju, przy starannie oziębianych lub podgrzewanych winach, przy obiedzie ?przedwojennym?, w towarzystwie takiego człowieka jak Piłsudski, kiedy na zewnątrz rozbrzmiewała rewolucja ? był przedziwny: Piłsudski poważny, milczący, obawiający się ogromnego wpływu niemieckich wydarzeń na Polskę, Sosnkowski po raz pierwszy ożywiony. Piłsudski zamknięty w sobie i zamyślony powtarzał swoją troskę: przybywa za późno, być może za późno, aby ratować Polskę przed bolszewizmem...

(...)



[1] Graf Harry Kessler (ur. 1868, zm. 1937) niemiecki hrabia, pisarz, artysta, dyplomata i polityk. Odpowiedzialny za kontakty władz niemieckich z Józefem Piłsudskim w czasie jego internowania w twierdzy Magdeburg. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, został pierwszym akredytowanym w Warszawie dyplomatą.

W dniach 25 listopada i 9 grudnia 1990 roku odbyły się pierwsze w historii Rzeczypospolitej powszechne wybory prezydenta. Do tamtej daty kolejnych prezydentów Polski ? po roku 1922 ? wybierało albo Zgromadzenie Narodowe (Sejm plus Senat), albo desygnowani oni byli przez swego poprzednika na mocy Konstytucji Kwietniowej z 1935 r., jak było podczas wojny i na powojennej emigracji. W kraju pod czerwonym jarzmem ?prezydent? Bierut (1944-1952) był zwyczajnym stalinowskim namiestnikiem, kolejni zaś przewodniczący Rady Państwa jedynie marionetkami w ręku kolejnych I sekretarzy kompartii... Urząd ?prezydenta PRL? wskrzeszono w lipcu 1989, kiedy został nim gen. Jaruzelski. Była to wszak tylko prowizorka, bo większość elit dochodzącej wówczas do władzy ?Solidarności? oraz przede wszystkim sam Lech Wałęsa, chcieli ów układ zmienić.

poniedziałek, 31 październik 2011 20:29

Za granicą wydmuszka, w kraju potęga

Rozmowa z dr. Sławomirem Cenckiewiczem, autorem książki Długie ramię Moskwy

Panie doktorze, czy ?długie ramię Moskwy? już uschło?

Na pewno w dużej części uschło, takim przełomem była bez wątpienia likwidacja Wojskowych Służb Informacyjnych w 2006 roku. Środowisko, które przez kilkanaście lat było w wolnej Polsce bardzo skonsolidowane i mogło w takim stanie funkcjonować w ramach struktury państwowej, bez należytej kontroli i mocno zautonomizowane nawet względem MON, zostało w dużej mierze rozbite i znalazło się w olbrzymiej większości poza strukturami życia państwowego. Patrząc przez ten pryzmat, nie jest ono już tak silne, jak przed tym czasem, aczkolwiek wciąż widać lobbystyczne działania tych ludzi. Wskazałbym na wielce symboliczną ustawę deubekizacyjną, która pokazuje siłę ich wpływów. Odbiera ona część praw emerytalnych byłym oficerom tajnych służb cywilnych PRL, głównie SB, ale również ludziom wywiadu z Departamentu I MSW. Nie obejmuje ona jednak bezpieki wojskowej, czyli pracowników kontrwywiadu wojskowego z Głównego Zarządu Informacji i Wojskowej Służby Wewnętrznej i oficerów wywiadu wojskowego, wywodzących się z Zarządu II Sztabu Generalnego.

poniedziałek, 31 październik 2011 20:25

Obrona Jasnej Góry

Niemal dokładnie 356 lat temu, bo 18 listopada 1655 r., najezdnicze protestanckie armie szwedzkie rozpoczęły - trwające do 27 grudnia tegoż roku - oblężenie Jasnogórskiego klasztoru oo. Paulinów w Częstochowie. Było to nie tylko największe Maryjne sanktuarium w Europie środkowej, lecz bastion katolickiej Polski, a poprzez kontekst wyznaniowo-polityczny owej bitwy ze Szwedem o klasztor, stała się Jasna Góra symbolem oporu Rzeczypospolitej przed ?potopem? z północnego kraju. Bohaterski wódz obrony jasnogórskiej, przeor o. Augustyn Kordecki (1603-1673), przeszedł był odtąd do narodowej legendy, a sam król Jan Kazimierz w dniu 1 kwietnia 1656 r. w katedrze lwowskiej ogłosił częstochowską ?Czarną Madonnę? specjalną patronką Polski.

Jan Władysław Nelken (1878-1940)

Urodził się 16 marca 1878 r. we wsi Skomoroszki na Kijowszczyźnie, jako syn Edwarda i Eugenii z Felszów. W r. 1896, po ukończeniu gimnazjum w Warszawie, rozpoczął studia na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Warszawskiego. Wydalony z uczelni i z Warszawy za działalność socjalistyczną, wyjechał do Kazania, gdzie w 1902 r. uzyskał dyplom lekarski. Po powrocie do Warszawy rozpoczął praktykę psychiatryczną i działalność polityczną w Polskiej Partii Socjalistycznej. Był kilka razy aresztowany i więziony. W r. 1909 uzyskał stopień doktora medycyny.

W dniu 3 maja, 1505 roku w Radomiu uchwalono konstytucję wieczystą, zwaną ?Nihil Novi?, na mocy której Izba Poselska była najwyższą władzą w Polsce prawie przez trzysta lat, to znaczy do uchwalenia w Warszawie w 1791 roku Konstytucji 3 maja, która formalnie zakończyła istnienie Rzeczypospolitej Szlacheckiej, czyli Pierwszej Rzeczypospolitej Polskiej.

środa, 28 wrzesień 2011 20:11

Geopolityka polska

Nie mam zamiaru w niniejszym krótkim szkicu wnikać w szczegółowe kwestie teoretyczne, to znaczy np. czym jest geopolityka jako taka, kim byli jej twórcy i teoretycy itp. Pragnę natomiast skupić się na praktycznej stronie zagadnienia tytułowego, to jest na historycznej prezentacji położenia międzynarodowego Polski od X do XXI wieku. Będzie to zresztą tylko moja skromna, autorska wizja, a nie ?jedynie słuszne? ujęcie? Centralne z geograficznego punktu widzenia położenie Polski w Europie, w samym sercu wielkiej Niziny Środkowoeuropejskiej, implikowało to, że większość ogólnokontynentalnych procesów społecznych i gros konfliktów międzynarodowych zahaczać musiało o nasz kraj. Stawał się też on przez to obiektem rozmaitych zakusów sąsiadów, tak z zachodu (Rzesza, Czechy), jak wschodu (Moskwa ? Rosja), północy (Szwecja w XVII ? XVIII wieku) czy wreszcie południa (Turcja w XVI i XVII, Austria w XVIII ? XIX w.).

środa, 28 wrzesień 2011 20:03

Madagaskar i Żydzi

Kiedy czasem tłumaczę znajomym, że zajmuję się polskimi usiłowaniami kolonialnymi przed 1939 r., niektórzy robią porozumiewawczą minę mówią: ?Żydzi na Madagaskar?. Hasło to nie miało jednak nic wspólnego z polskimi dążeniami kolonialnymi, nigdy nie było wysuwane przez władze ani przez Ligę Morską i Kolonialną (była to organizacja formalnie społeczna, pozarządowa, acz miała liczne związki personalne z czynnikami rządowymi i była przez nie wspierana), natomiast rzucone zostało przez opozycyjną wówczas Narodową Demokrację, czy raczej pewne bardziej radykalne jej elementy. Ale wiem, że z mitologią, z jaką mamy w tym przypadku do czynienia, nikt nie wygrał. Uważam wszakże, że uporczywie należy prostować fałszywe mniemania. Zwłaszcza że mają one zakres międzynarodowy.

środa, 28 wrzesień 2011 19:51

Katolik i ateista uwikłani

Lektura książki Franka Westermanna ?Inżynierowie dusz? o uwikłaniu pisarzy rosyjskich w komunizm zbiegła się u mnie z powtórnym przeglądaniem niewielkiego stosu archiwalnych numerów pisma ?Dziś i Jutro? z roku 1951.

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.