Wyświetlenie artykułów z etykietą: Historia

poniedziałek, 03 maj 2010 14:42

Niech żyje Górny Śląsk

W polskiej świadomości historycznej na pierwszym miejscu znajdują się przede wszystkim przedsięwzięcia przegrane, związane z martyrologią, eksterminacją i represjami, jakie dotknęły ich uczestników.

poniedziałek, 03 maj 2010 14:41

Teczka Stauffenberga

20 lipca 1944 r., niemal w samo południe, w Kwaterze Głównej fuehrera"Wilczy Szaniec" w Prusach Wschodnich wybuchła bomba wysokiego rażenia, znajdująca się w czarnej obszernej teczce płk. Clausa Kurta Schenka wicehrabiego von Stauffenberga (1907-1944). Celem zamachowców miała być fizyczna likwidacja Adolfa Hitlera, Hermanna Goeringa, Wilhelma Keitla, Heinricha Himmlera i Joachima von Ribbentropa oraz innych bonzów nazistowskich, znajdujących się akurat w mrocznych, wilgotnych i zakomarzonych lasach mazurskich. Niestety, w wyniku eksplozji śmierć poniosły raczej "płotki", a sam Hitler i jego paladyni przeżyli. Przyczyną tej porażki niemieckiego "ruchu oporu" były trzy nader prozaiczne fakty...

poniedziałek, 03 maj 2010 09:48

Geneza klęski wrześniowej

Jak co roku, 1 i 17 września rozważamy tragedię polskiego Września 1939 roku. To już 68 lat. Zatarły się w zbiorowej pamięci (nawet u tej zmniejszającej się sukcesywnie garstki kombatantów) tamte krwawe dni. Minęły tamte gigantyczne emocje, mimo że z większości przekazów źródłowych wynika, iż dla ówczesnego pokolenia klęska i upadek II Rzeczypospolitej miały wymiar szoku niemal apokaliptycznego. Jak przysłowiowy domek z kart legło w gruzach 36-milionowe państwo w sercu Europy, dysponujące czwartą co do wielkości (po Rosji, Niemczech i Francji) armią Starego Kontynentu, silne patriotyczną dumą swych obywateli.

poniedziałek, 03 maj 2010 09:46

Mundo Sovietici - albo rządy agentury (VIII)

Najkrótszy opis III RP brzmi: jest to państwo postkomunistyczne rządzone przez tajne służby komunistyczne PRL z pomocą b. konfidentów. Słowo "postkomunistyczne" jest w tej definicji najważniejsze, jako że państwo takie dziedziczy ogromną władzę nad niemal wszystkimi dziedzinami społecznego życia obywateli. Do 1960 r. zarejestrowano 6 mln konfidentów...

poniedziałek, 03 maj 2010 09:45

1989. Historia alternatywna

19 lipca 1989 roku, zgodnie z ustaleniami Okrągłego Stołu, prezydentem miał zostać wybrany Wojciech Jaruzelski. Jego kandydatura upadła jednak jednym głosem. Sytuacja w Polsce ponownie stała się patowa.

3 grudnia 1854 r. do portu w Galveston nad Zatoką Meksykańską zawinął niemiecki statek "Weser", który przywiózł z Hamburga 96 rodzin śląskich emigrantów z całym ich dobytkiem. Chwilę tę utrwalił dla potomności naoczny świadek, L.B. Russel, w swoich pamiętnikach: Nigdy wcześniej nie widziałem takiego tłumu ludzi, było ich kilkuset, w dziwnych strojach ze swojej ojczyzny. Kobiety nosiły suknie o kilka cali powyżej kostek, co uchodziło wtedy za wyzywające, wielu miało drewniane saboty na nogach, prawie wszyscy byli w płaskich czarnych kapeluszach, jakich nikt nie widywał dotąd w Teksasie. Nosili błękitne kubraki do pasa, z grubej wełny, które nie pasowały zupełnie do upalnego, teksańskiego klimatu. Kolumnę śląskich emigrantów poprzedzał w dodatku wielki krzyż przywieziony ze starej ojczyzny. Emigranci nieśli ze sobą pługi i narzędzia rolnicze, skrzynie i cały swój dobytek. Mieli za sobą długą morską podróż, płynęli z Europy cale dziewięć tygodni i chyba nie wiedzieli, że czeka ich dalsze 200 mil marszu, zanim zdołają dotrzeć do miejsca przeznaczenia. Tam, u zbiegu rzek Cibolo i San Antonio, czekał na nich inicjator całej idei, 28-letni ksiądz franciszkanin, Leopold Moczygemba, pochodzący z ich wsi, Płużnicy Wielkiej, na ziemi opolskiej...

sobota, 01 maj 2010 12:38

Prezydent Ignacy Mościcki (1867-1946)

2 października 1946 r. umarł w Versoix koło Genewy były prezydent RP, prof. Ignacy Mościcki. Sprawował on tę tak eksponowaną i prestiżową funkcję stosunkowo długo, bo lat 13 (1926-39). Były to lata bodaj najważniejsze dla rozwoju Polski międzywojennej, lata budowy Gdyni i COP-u, okres relatywnej prosperity i wzrostu ekonomicznego. Mimo to postać Mościckiego nie zapisała się w naszej historiografii oraz publicystyce jako wyróżniająca. Pozostał zdecydowanie w cieniu nie tylko Piłsudskiego – swego protektora, mocodawcy i osobistego przyjaciela - ale osób mniejszego niż Marszałek kalibru, jak choćby Beck, Rydz-Śmigły, Sikorski, Sosnkowski czy Zaleski. Nawet Eugeniusza Kwiatkowskiego, protegowanego i "prawą rękę" Mościckiego, ocenia się zwykle znacznie odeń wyżej.

sobota, 01 maj 2010 12:37

Niemieckie obrachunki

Ta część roku budzi szczególnie wiele smutnych wspomnień historycznych. Sierpień: rocznica wybuchu powstania warszawskiego - największej i najbardziej spektakularnej operacji wojskowej Państwa Podziemnego, która z punktu widzenia prawideł strategii nosiła znamiona samobójczej głupoty (Gdyby nawet jakimś cudem udało się wyprzeć Niemców ze stolicy, los Polski i tak został przesądzony wcześniej, w momencie wkroczenia na jej terytorium wojsk sowieckich i osłanianych przez nie budowniczych nowego, wspaniałego świata - od tamtej chwili jedynym zmartwieniem podziemnych sztabów powinna się była stać zorganizowana ewakuacja własnych ludzi z kraju). Czy jednak ktokolwiek z nas potrafi patrzeć przez pryzmat czystej strategii na tę garstkę ludzi - na oddziały pozbawione broni i sojuszników (alianci celowo blokowali transporty dla powstańczej Warszawy), w śmiertelnym uścisku z największą armią Europy, brukującą ulice ciałami bezbronnych cywili - i to ze świadomością, że za plecami czeka inny potężny wróg (na powstańców zrzucały bomby nie tylko niemieckie, ale i sowieckie samoloty)? Wątpię. A jeżeli o nich zapomnę, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie (Mickiewicz).

Kiedy 12 kwietnia 1861 r. rozpoczęła się kanonada wojsk Północy na konfederacyjną twierdzę Fort Sumter w Południowej Karolinie, wydarzenie uchodzące za początek krwawej wojny secesyjnej (1861-1865), na terenie całych Stanów Zjednoczonych, jak zgodnie podają historycy, znajdowało się zaledwie 30.000 Polaków. Około pięciu tysięcy z nich przywdziało granatowe uniformy Unii (w tym jednak aż 166 walczyło ze stopniem oficerskim!), wojsk usiłujących zachować jedność tego kraju, niespełna tysiąc walczyło po przeciwnej stronie, czyli konfederatów, zresztą głównie dlatego, że los rzucił ich do stanów południowych - i nie mieli już wyboru. W dramatycznym konflikcie, który wstrząsnął podstawami wciąż bardzo młodego państwa za Oceanem, w obliczu trzech i pół miliona obywateli zaangażowanych militarnie w trwającą cztery lata wojnę, rola naszych rodaków wydać się może zaledwie symboliczna, a przecież godna jest przypomnienia. I to co najmniej z kilku przyczyn.

sobota, 01 maj 2010 11:50

Książę Pepi

W polskiej historiografii, tradycji narodowej i w powszechnym odbiorze jest to po dzień dzisiejszy postać szczególna. Niewątpliwy bohater narodowy pochowany na Wawelu, urodził się w Wiedniu, młodość spędził w czeskiej Pradze. Stąd też pochodzi jego przydomek Pepi, czyli po czesku Józef. Służył w wojsku austriackim i polskim, a na koniec został marszałkiem Francji. Niewątpliwy lekkoduch obyczajowy, lubiący zabawy, rauty, tańce i swawole, odznaczał się jednak hartem ducha i niewątpliwymi talentami wojskowymi. Szczęśliwa dla niego opieka nielubianego w Polsce ostatniego króla Stanisława Augusta dała mu dobra, zapewniające księciu byt materialny i wykształcenie wojskowe. Armia była jego życiową pasją, którą potwierdził własną śmiercią w nurtach Elstery podczas "bitwy narodów" pod Lipskiem w 1813 roku. Jego niewątpliwy talent wojskowy, dający mu równe osiągnięcia zarówno w czasach pokoju, jak i wojny, dostrzegany był zarówno przez przyjaciół, jak i jego konkurentów i wrogów. Wspominając jego postać, można zapytać, czy dziś nie jest to już bezpowrotna historia? Czy w jednoczącej się Europie najzdolniejsi Polacy mogą powtórzyć jego wspaniałą karierę wojskową, na tym i na każdym innym polu działalności publicznej, wojskowej, naukowej, gospodarczej i politycznej? Wydaje się, że są to pytania retoryczne, gdyż na prawdziwe talenty jest zawsze zapotrzebowanie w każdej epoce i w każdych okolicznościach.

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.