wtorek, 06 kwiecień 2010 11:33

Krytycznie o Napoleonie

Bonapartystów nie brakowało w Polsce nigdy. Jeszcze za życia "boga wojny" nasi rodacy angażowali się w próby dopomożenia mu w ucieczce ze Świętej Heleny (wcześniej towarzyszyli mu w czasie Stu Dni). Po nich pałeczkę przejęli rozmaici Rzeccy, z rozrzewnieniem wspominający Bonapartego i z nadzieją patrzący na jego bratanka, Ludwika Napoleona (późniejszego Napoleona III). W międzywojniu pojawił się nam cesarz w hymnie, a w ostatnich latach piękną kartę pronapoleońskiej epopei zapisuje Waldemar Łysiak, bo też pisarz z niego wyśmienity.

Mobilizacja całego środowiska polskiego i polonijnego w Stanach Zjednoczonych w okresie I wojny światowej uznawana jest przez tamtejszych historyków za szczytowy punkt wysiłków na rzecz kraju. Biorąc pod uwagę fakt, że Polacy stanowili wciąż niewielką, kilkuprocentową grupę etniczną w Ameryce, nie przekroczyli jeszcze dwóch milionów w stumilionowym melting pot emigrantów z tak wielu stron świata, wysiłki, jakie podjęli, aby przywrócić Polsce niepodległość, zasługują na określenie: "heroiczne". był to zarazem test skuteczności i operatywności powstałych tam organizacji polonijnych i ekip liderów, które nie znały ważniejszego celu aniżeli rekonstrukcja i utwierdzenie niepodległości narodu polskiego w Europie (z preambuły Konstytucji ZNP). W latach 1914-1918 Polonia zdołała zapisać pasjonujące strony swoich dziejów, wznieść się ponad dotychczasowe podziały i animozje, zdobyć na prawdziwie imponujący wysiłek materialny, polityczny i ludzki, wszystko to, aby dowieść, że uczucia żywione wobec pozostawionej za Oceanem ojczyny były dla nich żywą treścią, a nie tylko słowami i deklaracjami.

wtorek, 06 kwiecień 2010 11:29

Spór o granice

Po pierwszej wojnie światowej odrodzone państwa polskie i czeskie powstawały w tym samym czasie i były uznane "również na tych samych zasadach"  jako pełnoprawne podmioty prawa międzynarodowego, Oba państwa po setkach lat niewoli i walki o suwerenność same miały określić swoje granice i podległe im terytoria. Tego rodzaju rozwiązanie już z góry zakładało konflikty z sąsiadami, którzy również chcieli zagarnąć jak największe terytorium. Pomijając tutaj zwycięski dla Czechów konflikt o Śląsk Cieszyński, w sytuacji, kiedy Polska zajęta była walką o istnienie z nawałą bolszewicką, trzeba zauważyć, że identycznie postępując Polacy odpłacili się Czechom, odbierając im te ziemie w marcu 1939 roku. Zakończenie drugiej wojny światowej było podobne, jak pierwszej, lecz w znacznie już zmienionych realiach i okolicznościach. Nie wszyscy zdawali sobie z tego sprawę. Próbowano więc podobnie jak wtedy sztuczkami dyplomatycznymi, groźbami militarnymi i stwarzaniem "faktów dokonanych" zapewnić sobie jak największe terytorium. Wszystkie te działania zostały uruchomione przez stronę czeską w celu zajęcia przynajmniej połowy Śląska obecnie należącego do Polski.

wtorek, 06 kwiecień 2010 11:24

Polacy i Ukraińcy

9 września 1944 roku PKWN podpisał z Ukraińską Socjalistyczną Republiką Rad umowę o wymianie ludności (ze strony ukraińskiej występował Nikita Chruszczow). Osoby narodowości ukraińskiej mogły wyjechać z Polski na Ukrainę. Polacy natomiast opuszczali Ukrainę. Kolejny dokument datowany jest na 6 lipca 1945 r. – rozszerzono zakres akcji na kolejne powiaty. Termin przedłużano do czerwca 1946 roku. Prawnie zamknięto ten etap 6 maja 1947 r., a władze już realizowały (kontynuowały) nowy pomysł. Akcję Wisła. Ale to temat na inny artykuł.

wtorek, 06 kwiecień 2010 11:22

Czas zdrajców

Niedawno odbyła się szeroko nagłaśniana premiera wydanego przez Instytut Pamięci Narodowej Atlasu polskiego podziemia niepodległościowego, poświęconego epopei "żołnierzy wyklętych", zapisanej krwią w mrocznych latach 1944-1963. Krwią bojowników zapomnianego frontu, którzy nigdy nie zgodzili się uznać za polskie państwo aparatu zainstalowanego nad Wisłą przez sowieckiego okupanta i jego rodzimą agenturę - za co przyszło im zapłacić cenę najwyższą.

Karlizm (hiszp. carlismo - od imienia Carlos (Karol) to potoczne określenie hiszpańskiego legitymizmu monarchicznego w sensie formalnym, a kontrrewolucyjnego i katolickiego tradycjonalizmu w sensie metapolitycznym i doktrynalnym.

Nie ujmując należnej chwały konspiratorom doby PRL, stwierdzić wypada, że na polu walki z cenzurą niewiele mieli oni pomysłów całkiem oryginalnych: kilka pokoleń wcześniej wypracowane zostały bardzo dobre metody. Sławni "taternicy", przemycający nielegalną literaturę, mieli swoich licznych dziewiętnastowiecznych poprzedników, nielegalni drukarze z CDN-u czy NOW-ej także, podobnie jak literaci przemycający to i owo pomiędzy wierszami.

wtorek, 06 kwiecień 2010 10:25

Proces inżyniera Doboszyńskiego

18 czerwca 1949 r. przed Rejonowym Sądem Wojskowym w Warszawie rozpoczął się głośny, pokazowy proces polityka endeckiego Adama Doboszyńskiego. Postawiono mu fałszywe i absurdalne zarzuty agenturalnej działalności na rzecz służb specjalnych III Rzeszy (przed wojną) oraz Anglii i USA (w czasie i zaraz po wojnie). Oczywiście, samo "śledztwo", jak i proces były z prawnego punktu widzenia (i  nawet z punktu widzenia elementarnej logiki) farsą, a raczej tragifarsą. Wyrok śmierci zapadł 11 lipca. Został on skwapliwie wykonany 29 sierpnia. Jaką satysfakcję wywołało to u ubeków, niech świadczy fragment wspomnień bp. Czesława Kaczmarka z okresu, gdy sam przebywał on w czerwonych kazamatach. Mianowicie przesłuchujący go funkcjonariusz "zachęcał" go do składania idących po linii UB zeznań, grożąc, że inaczej będzie rychło ksiądz biskup popychał chmurki razem z Doboszyńskim.

Prezentowane tu kalendarium to wyimek z naszych dziejów sprzed 65 lat, suchy zbiór faktów. Dla większości czytelników zarówno nazwy miejscowości, jak i postaci czy wydarzenia są nieznane. A przecież historia składa się z takich epizodów, z ich sumy tworzy się znany nam później obraz dziejów. Każdy z podanych tu faktów to materiał na odrębną opowieść. Ten zaś zbiór to jedynie katalog, rodzaj przewodnika do poznawania fascynującej historii własnego narodu.

wtorek, 06 kwiecień 2010 10:22

Grodziec

Potężna bryła średniowiecznego zamczyska "Grodziec", górującego z bazaltowego szczytu o tej samej nazwie, jest dobrze widoczna z odległości kilkunastu kilometrów na odcinku między Złotoryją a Bolesławcem. Ta doskonała widoczność była zawsze jednym z atutów tego miejsca. Zanim przeciwnik zdążył zbliżyć się do bram zamku, wiedziano o tym przynajmniej dzień wcześniej. W lekko pagórkowatym terenie góra Grodziec wyrasta tu nagle w postaci stromego wzniesienia ok. 240 m ponad otoczenie (389 m n.p.m.). Długa historia pierwszych jej przedhistorycznych władców, a później średniowiecznych książąt i pruskiej arystokracji jest zawiła, pełna dat, nazwisk i stale zmieniających się właścicieli oraz budowniczych tej twierdzy. Nie chcąc czytelnika trudzić wywodami na ten temat, proponuję zająć się tylko jednym, ostatnim etapem jej dziejów związanym z drugą wojną światową.

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.