poniedziałek, 20 grudzień 2010 22:57

Jak człowiek zszedł na psy,czyli pies to też człowiek

Napisała

O tym, że człowiekiem jest małpa, wiemy już od dawna. Przekonał nas o tym p. Darwin, przekreślając tym samym tezę Kartezjusza o tym, że wspólnotę ludzką tworzą tylko mężczyźni.

Jak doniosła francuska Libération, niedawno pies Platoon wszedł do historii francuskiego orzecznictwa. Sąd apelacyjny w Paryżu przyznał prawo do opieki nad nim rozwiedzionemu mężczyźnie. Sąd jednak nie wypowiedział się w sprawie odwiedzania psa przez byłą żonę, mimo że ona także zgłosiła o niego pretensję. Stało się tak, gdyż przepisy kodeksu cywilnego nie pozwalają na przenoszenie na zwierzęta domowe przepisów dotyczących dzieci i upośledzonych umysłowo dorosłych.

Według obrońców praw czworonogów sprawa ta stanowi mimo wszystko krok do przodu, w porównaniu ze sprawą psa Mozarta, do którego również pretensje zgłosili oboje z małżonków. W tym jednak wypadku pies został potraktowany tylko jako wyposażenie nieruchomości. Inna, dość głośna sprawa, tym razem z Ameryki, to przypadek słynnej szympansicy Simby, która także ma być uznana za człowieka. Simba, była gwiazda jazdy figurowej na lodzie, może teraz trafić do laboratorium jako królik doświadczalny. Obrońcy praw zwierząt i prawnicy chcą doprowadzić do uznania szympansów za osoby prawne i wyznaczyć Sambie opiekuna prawnego. Tym samym uchronić ją od laboratoryjnej przyszłości. Prawnikiem Simby jest były prawnik Ala Gore?a, docent z Harvardu, Laurence Tribe. Utworzone w obronie Simby Chimpanzee Collaboratory wraz z p. docentem ma duże szanse, aby swój cel osiągnąć.
 
Całe to procesowanie się ze zwierzętami w roli głównej nie jest sprawą nową. W średniowieczu takie procesy nie były rzadkością. Jednak były one często oparte na założeniu, że zwierzę może popełnić przestępstwo. Dlatego właśnie skazano na śmierć byka za zabicie człowieka, szczury za zatrucie domostw i obory itp. Zwierzęta były posądzane o różne rzeczy ? od czarnej magii do morderstwa z premedytacją. Czasem starano się z nimi dogadać ? tak było w przypadku plagi insektów niszczącej plony. Na jakiś czas owady dały ludziom spokój w zamian za oddanie innego terenu do zżarcia. Zdarzało się więc także, że zwierzęta wygrywały niektóre procesy. Na jakiś czas idea, że zwierzęta mają duszę i mogą mieć osobowość prawną, a w konsekwencji ? być przedmiotem postępowania sądowego, umarła. Wygląda na to, że jednak dziś odżywa na nowo.
Ten renesans zachodzi, oczywiście, powoli. W latach 70. dość głośny był proces przeciwko Waltowi Disneyowi, który miał zamiar zbudować swój park w Newadzie. Pozew złożył sławny w ekowalce amerykański Sierra Club. Przegrał jednak, gdyż sąd orzekł, że interes Sierry nie był pogwałcony, a las nie mógł sam wystąpić ze skargą, gdyż nie ma osobowości prawnej. W tym wypadku nie chodziło nawet o same zwierzęta, ale o cały kompleks leśny. Dużo prościej jest walczyć o prawa zwierząt niż drzew i kamieni. Dlatego ewolucja prawodawstwa dla tych ostatnich zajmie animistom dużo więcej czasu i wysiłku.
 
Nie zapominajmy, że zwierzęta uzyskały specjalne prawa w Trzeciej Rzeszy. Powstała tam tzw. deep ecology, która polegała na tym, że np. nie chroniono lasu, nie wycinając drzew, ale dla zachowania ducha niemieckiego. Pewnie nie każdy wie, że ocalenie naszej Białowieży zawdzięczamy Goeringowi. Nie interesowało go spalenie potencjalnej kryjówki dla partyzantów, mimo tego, że to było przewidywane przez nazistów. Las nazwał heiliger hain (czyli świętym) i stał się on zresztą jego własnością prywatną. Na jego rozkaz naziści deportowali ludzi z wiosek na obrzeżach puszczy, a potem je palili, aby rozszerzyć jej terytorium. To taka dygresja.
Nie tylko poprzez procesy widać, że człowiekowi wydaje się, że zwierzęta mają duszę i powinny być traktowane jak ludzie. Wcielaniem zwierząt do ludzkiej wspólnoty kieruje tutaj biznes, zresztą często tak samo jak i w przypadku walczących o prawa zwierząt ekologów. Pewna amerykańska firma wysyłkowa zajmująca się sprzedażą artykułów dla psów i kotów robi jakiś tam biznes, oferując ?dziecięce produkty?. Wśród przepięknych zabawek typu przytulanka można także znaleźć nosidełko, komplet do uprawiania gimnastyki, stroje na karnawał. Firma ma także strój specjalny na ślub, tradycyjny czarny garnitur dla narzeczonego i przepiękna biała suknia dla narzeczonej. Tak, tak dla narzeczonej i narzeczonego, bo pod zdjęciem reklamowym widnieje dokładny napis: Groom and bride. Najciekawsze jest to, że owa para znajduje się na tle kościoła, z którego wieży skrzętnie obcięto jakikolwiek symbol religijny. Po co sugerować, w jakim kościele pies powinien wziąć ślub? Polityczna poprawność sięgnęła aż tutaj, chociaż powinniśmy się cieszyć, że psy w ogóle ślub biorą i nie żyją na kocią łapę.
 
               Jeszcze lepszy biznes można zrobić dzięki gorylom. Wszystkich, którzy chcą nabyć wspaniałe obrazy Koko and Michael, goryli żyjących w Woodside, California, odsyłam na stronę internetową (www.gorilla.org), gdzie aktualnie wystawiają swoje dzieła. Może to nie to, co prace Cheeta, koleżanki Tarzana i pierwszego szympansa, który wystawił swoje bohomazki w National Gallery w Londynie, ale zawsze coś. Zapewne te wszystkie wiadomości o szympansim talencie przydadzą się adwokatowi Simby i łatwiej będzie mu udowodnić, że Simba to człowiek. Roger Fouts, który napisał książkę ?Najbliżsi z rodziny: Jak szympansy nauczyły tego, kim jesteśmy? (tytuł mówi sam za siebie), zresztą profesor psychologii w Central Washington University, na pewno by się z tym zgodził. Twierdzi zresztą, że ?Darwin miał rację, a Kartezjusz się mylił?. No cóż, nic dodać nic ująć.
Natalia Dueholm

Wyświetlony 5731 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.