wtorek, 21 grudzień 2010 12:13

Niewielka zmiana

Napisał

Nowy miesięcznik "Opcja na prawo" jest pismem bardzo interesującym. Znani i mniej znani autorzy piszą ciekawie, analizują dogłębnie, wnioskują konkretnie.

Choć ogólne wrażenie jest jak najlepsze, co potwierdza elegancka edycja i grafika, to w szczegółach bywa różnie. Takim przykładem niepełnej dziennikarskiej doskonałości jest, niestety, artykuł samego redaktora naczelnego Romualda Lazarowicza pt. "Odzyskać państwo". Wszystko co tu napisano jest ważne i prawdziwe aż do końcowych podsumowań, które rozpoczynają się od słów "Niewielka zmiana....".

Na samym wstępie zaznaczam, że jestem zdeklarowanym zwolennikiem jednomandatowych okręgów wyborczych. Wszystkie racje w tej sprawie są przekonujące i chyba nigdy dosyć przypominania o wadze tej sprawy. Zdaję sobie jednak sprawę, że jednocześnie różnię się od wielu innych zwolenników tej ordynacji wyborczej, którzy uważają, że samo jej wprowadzenie spowoduje diametralną przemianę w życiu publicznym i otworzy nowe drogi, dotychczas przed nami zamknięte. Szkoda tylko, że autor jest tak tajemniczy i nic nie pisze, czy będzie to zmiana na lepsze czy też na gorsze naszego systemu politycznego. Bo wymienione argumenty już gdzieś w nieodległej przeszłości słyszałem. Tym gwarantem powszechnej szczęśliwości miała być "Polska samorządna", potem "opozycja stanu wojennego", potem "okrągły stół" potem itp. itd. I tak aż do dnia dzisiejszego. Wydaje się zatem, że obecnie podawane recepty winny być już mniej jednowymiarowe, a bardziej wszechstronne, wszak społeczeństwo polskie nie żyje tylko ordynacją wyborczą, co - jak wcześniej zaznaczyłem - jest też sprawą dużej wagi.
Wcale nie tak dawno jeszcze w czasach II Rzeczypospolitej, dwóch wybitnych Polaków sformułowało bardzo podobny postulat, który mówi, że dla obywateli obojętna jest forma rządów, byleby państwo służyło dobru powszechnemu. Pierwszy z nich to Wojciech Korfanty, który myśl tę wyłożył w swoich artykułach zamieszczonych w "Polonii" (W. Korfanty - Naród, Państwo, Kościół. Katowice 1992). Drugim był Eugeniusz Kwiatkowski, który uzasadnił swoje w tym względzie przekonania w znanym dziele Historia gospodarcza świata (Warszawa, 1947). W związku z tym sceptycznie oceniam skutki, jakie przyniesie "niewielka zmiana". Bo już obecnie równie dobrze wrogowie państwa i narodu polskiego mogą wygrać w jednomandatowych okręgach wyborczych, jak przy obecnie obowiązującej ordynacji wyborczej. Całkowicie drugorzędną sprawą jest to, że wybierać będziemy spośród dwóch, trzech dobrze znanych kandydatów (zamiast kilkudziesięciu nieznanych). Wszak ludzie Millera, Kwaśniewskiego i im podobni są na ogół dobrze znani i cóż z tego, czy z tego powodu są lepsi? Nie sądzę. Czas chyba najwyższy, aby na prawej stronie porzucono wiarę tylko w magiczne rozwiązania instytucjonalne, prawne i inne słowno-papierowe gwarancje, które polityczni spryciarze i tego samego rodzaju kameleony zawsze potrafią zręcznie wyminąć i uczynić je nic nie znaczącymi dokumentami świadczącymi tylko o europejskim i światowym poziomie naszej demokracji.
Jeżeli nawet, któreś kolejne wybory będą już "jednomandatowe" , to wcale nie zwalnia, a nawet wręcz przeciwnie - jeszcze bardziej zobowiązuje wszystkich, do pracy nad powszechnym wprowadzeniem w życie polityczne obywateli, którzy we własnym interesie staną się fundamentem i podmiotem swoich własnych decyzji. Czynni i aktywni obywatele to są najlepsze gwarancje dla rozwiązań politycznych gwarantujących pomyślność państwa i narodu. Na dziś prognoza jest raczej ponura - to ok. 30% frekwencji w zbliżających się wyborach samorządowych. Jeżeli tego trendu spadkowego nie uda się zatrzymać, to czarno widzę wszelką "opcję na prawo". Uważam, że aktualnie jest to problem wielokrotnie ważniejszy od wszystkich demokratycznych ordynacji wyborczych.    
Adam Maksymowicz
Szanowny Panie,
Nie wiem, na jakiej podstawie twierdzi Pan, że jest zdeklarowanym zwolennikiem jednomandatowych okręgów wyborczych, skoro z Pańskiego tekstu wynika coś przeciwnego.
W sprawie nieporozumień wokół JOW odsyłam Pana do wyczerpującego artykułu ("Mity i fakty") prof. Jerzego Przystawy w poprzednim numerze "Opcji na Prawo".
Romuald Lazarowicz
 
Wyświetlony 13072 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.