niedziela, 29 styczeń 2012 19:11

?Eurogeddon? i co dalej

Napisał

Austriacki publicysta ekonomiczny Andreas Tögel zastanawia się, kiedy nadejdzie ?Eurogeddon?. Cóż to za dziwaczny pieniądz to euro, które stale trzeba ?ratować?? Trzeba go ?ratować?, ponieważ wspólna waluta europejska jest biurokratycznym projektem elit, które z jego powodzeniem związały swój polityczny los.

Europejska nomenklatura stoi przed coraz większym problemem podtrzymania w ludach iluzji, że euro jest korzystne dla wszystkich gospodarek strefy. Okazało się bowiem, że wiele zalet euro zachwalanych przed jego wprowadzeniem to jedynie propagandowa fikcja. Kreślony przez niepoprawnych optymistów scenariusz ?win-win? przerodził się w koszmar dla wszystkich uczestników strefy euro. Obiecywane niegdyś korzyści ze wspólnej waluty stały się przekleństwem: słabsze gospodarki duszą się pod jarzmem wspólnej waluty, tracąc konkurencyjność, przed silniejszymi partnerami staje zaś widmo finansowego wykrwawiania się poprzez zinstytucjonalizowane transfery zasobów do zadłużonych i biedniejszych krajów. Powstają mechanizmy takie jak w narodowych państwach socjalnych stale pożerających bogactwo i dobrobyt, tyle że przeniesione na szczebel ponadnarodowy. Narodowe państwo socjalne wysyła fałszywe bodźce ekonomiczne, bezlitośnie karze za oszczędność, pracowitość i produktywność, promując konsumpcję na kredyt, lenistwo, zawiść; dokładnie to samo odnosi się do ogólnoeuropejskiego państwa socjalnego.

Coraz częściej mówi się o euroobligacjach, które będą oznaczały kolejny krok na drodze do imperium długów, transferów i inflacji. Celem jest uspołecznienie odpowiedzialności za długi państw narodowych, dalsze wzmocnienie centralnej biurokracji europejskiej ze szkodą dla wszystkich obywateli, definitywny koniec finansowej autonomii państw członkowskich Unii Europejskiej. Dąży się również do powołania tzw. unii fiskalnej, równoznacznej z pozbawieniem narodowych parlamentów ich prerogatyw i z jeszcze większą centralizacją ekonomiczno-finansową. Likwiduje się ostatecznie leżące u podstaw jedności europejskiej zasady pomocniczości i odpowiedzialności za własne postępowanie. Tögel oskarża eurokratów, upojonych swoimi fantazjami o centralizacji, że wypowiadają tym samym wojnę mieszkańcom Europy.

Unia fiskalna ma umożliwić coraz ściślejszą kontrolę i regulowanie spraw gospodarczych, a uniemożliwić ?głosowanie nogami? i tym samym wydać bezbronnych obywateli na łup grabieżczej biurokracji. Pragnie się zlikwidować oazy podatkowe, a przecież to dzięki oazom możliwe jest życie na pustyni. Na końcu tej drogi majaczą już bezpośrednie, ujednolicone podatki europejskie, stanowiące ostatni krok na drodze transformacji Unii Europejskiej w centralnie kierowane imperium, w którym nie będzie się opłacać oszczędzać, i w którym naprzeciwko rosnącej masy żyjących z podatków, stać będzie kurcząca się grupa produktywnych obywateli. Na naszych oczach ? konkluduje Tögel ? dokonuje się metamorfoza Wspólnoty Europejskiej mającej służyć pokojowi, wolnemu handlowi i dobrobytowi w totalitarnego molocha Unii Europejskiej.

Waltera K. Eichelburga, publicystę, doradcę finansowego i inwestycyjnego z Wiednia, który prowadzi jeden z najbardziej popularnych serwisów w krajach niemieckojęzycznych, www.hartgeld.com, nie interesuje już specjalnie proces reformowania Unii Europejskiej, ale stan rzeczy, jaki nastąpi po nieuchronnym jego zdaniem upadku wspólnej waluty europejskiej i totalitarnego molocha Unii Europejskiej.

Bezustannie deklamuje się dziś ? pisze Eichelburg ? o solidarności europejskiej i idei Europy, podczas gdy gniew i nienawiść w narodach narastają, a unijna biurokracja i rządy krajów członkowskich w panice de facto niszczą ideę europejską. ?Wiara w Europę? to dziś religia całej klasy politycznej. Elity muszą stale deklarować, że ?wierzą w Europę?, a tymczasem cały system dogmatów tej religii chwieje się i już niedługo wyląduje na śmietniku historii.

Stworzenie Unii Europejskiej było kolejną próbą europejskiej integracji, której finalnym celem jest zbudowanie scentralizowanego superpaństwa. Ustanowiono je na mocy traktatu z Maastricht, a w swoją dojrzałą fazę weszło ok. 2004 roku. Według Eichelburga zarówno na szczeblu unijnym, jak i w krajach członkowskich mamy dziś do czynienia z rządami lewicowo-autorytarnymi; w 2010 roku wahadło polityczno-ideologiczne wychyliło się ekstremalnie w lewo, a potem zaczęło powoli powracać do położenia środkowego. Ponieważ elity ? pisze Eichelburg ? są niezdolne do wyobrażenia sobie czegoś innego niż trendy z przeszłości, czyli te, które wyniosły je do obecnego statusu ?elity?, to na razie nie potrafią i nie chcą dostrzec tej zmiany. Ale już niedługo padnie na nie blady strach przed ludem, który odkryje, że jego oszczędności ?poszły z dymem?.

Obecnie trwa ucieczka kapitału z południa strefy euro na północ, potem nastąpi ucieczka z samej strefy; śmierć euro jest nieuchronna, a wraz z nim umrze Unia Europejska. Biurokraci z Brukseli będą mogli pakować manatki, nikt nie będzie słuchał ich rozkazów ani finansował. Europejczyków czekają bankructwa państw, a co za tym idzie dewaluacja lokat bankowych, wkładów oszczędnościowych, ubezpieczeń, emerytur itp. Nawet w Niemczech są one już częściowo stracone, ponieważ mają pokrycie tylko w kredytach udzielonych Grecji, Portugalii, Hiszpanii czy Włochom, a te nigdy nie zostaną spłacone.

Jeden z urzędników niemieckiego nadzoru bankowego wyraził się, że jak się nie da ?uratować Europy?, to przyjdą podatnicy i nas powieszą. Kto wie, czy to żartem wypowiedziane ostrzeżenie nie stanie się rzeczywistością, gdyż wściekłość oszukanych mas będzie bezgraniczna. Kiedy upadnie euro i papierowe bogactwo rozpłynie się w nicość, wówczas ? przewiduje Eichelburg ? wolno wychylające się na prawo wahadło nabierze szybkości, i to, co trwa niekiedy dziesięciolecia, wydarzy się w ciągu miesięcy i lat. Budowniczowie Unii Europejskiej z Maastricht zostaną obciążeni odpowiedzialnością za utratę przez obywateli zasobów pieniężnych i oszczędności oraz odsunięci od władzy czy to przez rewolty i strajki, czy też wybory (rzecz jasna, żeby się ratować, część z nich błyskawicznie przestawi się na nowy kurs, np. dawni ?kosmopolityczni Europejczycy? wysoko podniosą sztandar nacjonalizmu).

(...)

Wyświetlony 2155 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.