niedziela, 29 styczeń 2012 19:40

Mule nie służą prawicy

Napisał

W czasie, gdy system III RP ostatecznie się domyka, zdecydowana większość mediów śpiewa jednym głosem, a służby specjalne robią, co chcą ? spór na prawicy trwa w najlepsze. Niestety, nic nie zapowiada, że szybko się skończy, gdyż przedstawiciele Solidarnej Polski jeszcze długo będą odgrywać rolę męczenników, tych, którzy przelewali krew za PiS, a teraz są bezpodstawnie z niego wyrzucani. Jeszcze przez jakiś czas będziemy więc żyć ?powtórką z rozrywki?, lekcja z PJN, Polski Plus (wcześniej Polski XXI) nie została wyciągnięta, kolejni ?stłamszeni, upokorzeni i niekochani? przez strasznego Kaczora, będą chlipać do mikrofonów, podstawionych im przez zawsze gotowych wysłuchać ich wynurzeń dziennikarzy z ?zaprzyjaźnionych mediów?.

 

Gdy w PiS się biją, Tusk korzysta

Jasne, najnowszy rozłam w PiS różni się od tego, który mieliśmy okazję obserwować po ostatnich wyborach prezydenckich. Zbigniew Ziobro i Jacek Kurski wyciągnęli wnioski z potknięć byłych partyjnych kolegów i starają się na samym starcie nowego ugrupowania nie popełnić najpoważniejszych błędów, które doprowadziły do mizernego wyniku wyborczego ludzi Pawła Kowala. Coś jednak w tych założeniach zaczyna pękać, miara rozczarowania zaczyna przeważać nad zapewnieniami o wielkim szacunku i poważaniu, jakim darzą oni prezesa Kaczyńskiego. Kurskiemu zdarzyło się już przyrównać Zarząd PiS-u do władz Korei Północnej, stwierdził też, że lider największej partii opozycyjnej do jej zarządzania zamiast buławy używa bicza, a on czuł się w tej partii jak w kolonii karnej połączonej z przedszkolem. Co ciekawe, gdy twórcy PJN stosowali podobne porównania, obaj europosłowie krytykowali rozłamowców. Teraz jednak trzeba znaleźć metodę na zaistnienie w medialnym przekazie, a tam liczy się pomysłowość. W czym? W dowalaniu Kaczorowi.

Ojcowie założyciele Solidarnej Polski nie mogą jednak liczyć na tak mocne wsparcie medialne, jakim cieszyło się PJN. Są bowiem powszechnie odbierani jako ucieleśnienie PiS-u i wszystkiego, co kojarzy się z projektem budowy IV RP. Stąd też powszechne zdziwienie ich inicjatywą i pytania o to, jakie oblicze przyjmie nowa partia. Na razie jej przedstawiciele zapewniają, że chcą doprowadzić prawicę do zwycięstwa i mieć zdolność koalicyjną. Nie dzielą się jednak z opinią publiczną żadnymi konkretami. To, co najbardziej przebija się w medialnej papce, to przekaz: Kaczyński z nikim nie potrafi się dogadać, a raz zdobytej władzy nikomu nie odda. I to wszystko w czasie, gdy PiS otworzył się na nowe środowiska, w tym ekspertów pokroju profesorów: Jerzego Żyżyńskiego czy Józefinę Hrynkiewicz. Dlatego też Solidarna Polska uzyskuje w nieprzychylnych PiS mediach aprobatę, choć nie spotyka się z zachwytem, jak było to podczas prób wytworzenia ?umiarkowanej prawicy?, czyli ?PiS light?. Nie od dziś wiadomo, że dla establishmentu III RP największym marzeniem jest wyeliminowanie Jarosława Kaczyńskiego z polityki. Dlatego też poprą każdego, kto do tego doprowadzi. Nawet jeśli mieliby nimi być nielubiani przez salon Kurski i Ziobro.

W TVN o Jarkowym zamordyzmie

Duet doświadczonych w rozgrywkach partyjnych europosłów krąży po nienawidzących PiS-u mediach, prawi w nich o braku demokracji w partii, o tym, że Kaczyński prowadzi w niej niepodzielne rządy, co, ich zdaniem, jest głównym powodem kolejnych przegranych wyborów. Oskarżanie lidera PiS o zamordyzm i ?dzielenie, niszczenie prawicy? jest już od wielu lat stałym elementem propagandy antypisowskiej, która chce całemu środowisku prawicy niepodległościowej doczepić łatkę faszyzmu. Ileż to już razy porównywano jego lidera do Hitlera, Stalina, a jeszcze do niedawna do Putina (teraz, oczywiście, jest to nie na miejscu z powodu ?polsko-rosyjskiego pojednania?). Wyborcy PiS, jak i ludzie, którzy tworzą tę partię, są, według mainstreamowych dziennikarzy, zmanipulowani przez Kaczyńskiego, który odwołuje się do ich najgorszych instynktów. Oczywiście, duża partia, która chce zająć całą prawą stronę sceny politycznej i dąży w jak największym stopniu do zagospodarowania centrum, musi mieć wielu pomniejszych liderów, ludzi, którzy mają dużo do powiedzenia, a nie tylko umieją z gracją przytakiwać prezesowi. Robienie jednak z Błaszczaka, Lipińskiego i innych przedstawicieli ?zakonu PC? twardogłowych tępoli, lizusów i kapciowych nie przyniesie pożądanych rezultatów. Propaganda ta ma na celu wyeliminowanie z PiS-u najtwardszych polityków i zastąpienie ich ?łatwiejszymi do manipulacji?.

Co więcej, wyborcy PiS mają zaufanie do tych polityków i nie uważają ich, w przeciwieństwie do licznych prawicowych dziennikarzy i części posłów tej partii, za odpowiedzialnych za wyborcze porażki. Niestety, niektórzy politycy tego ugrupowania, pochodzący z innych niż PC środowisk, nie potrafiący trzymać na więzi swoich nadmiernych ambicji, nieraz podłączają się pod krytykę wrogą swojej partii. Ucho wyborców prawicowych od razu wyczuwa fałszywą melodię, reakcja jest natychmiastowa, ocena dyskredytująca krytyka ? ?chyba we łbach im się poprzewracało?. Wydaje się, że Bruksela bardzo źle oddziałuje na głowy niektórych posłów PiS-u: przebywając daleko od domu chyba zapominają, o co toczy się tam gra i na jakich prowadzona jest warunkach. Każdy z liderów PJN-u i Solidarnej Polski uważa, że potrafiłby lepiej, mądrzej i z sukcesem zarządzać PiS-em. Tylko ten Kaczor... przez niego przegrywamy, ach... gdyby go tak wysłać do Sulejówka. Nad talerzem z mulami, popijając francuskie wina, tworzone są wizje Polski, które mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Gdzie jest dziś Kluzik-Rostowska, Poncyliusz, Migalski, Michał Kamiński? ? pytam się was, posłowie Kurski i Ziobro. Czy z dzisiejszej perspektywy przyznalibyście im rację i razem z nimi wystąpilibyście z partii po przegranych wyborach prezydenckich? Przyznam, że trudno mi sobie wyobrazić wszystkich ?wyrzuconych? przez Kaczyńskiego w jednym ugrupowaniu, już rywalizacja pomiędzy liderami PJN pokazała, jak bardzo narcyzm przeszkadza w politycznych roszadach. Możliwe, że przed przyszłymi wyborami dojdzie do wielkiego porozumienia małych prawicowych partyjek. Ciekawe, jak będą dogdywać się ich liderzy, ile tam będzie demokracji i kto, kogo, po jakim czasie wyśle do Sulejówka albo jeszcze dalej, do wszystkich diabłów.

(...)

Wyświetlony 1871 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.