poniedziałek, 27 luty 2012 22:52

Brzemię Białego Człowieka

Napisane przez

Niekiedy tytułowa sentencja brzmi ?Jarzmo białego człowieka?. Właściwie jest to tożsame. Jednakże słowo ?brzemię? jest bardziej, jak sądzę, eleganckie i literackie, więc będę trzymał się ?brzemienia?.

 

Wielu uważa, że autorem tego pojęcia był lord Lugard. Lord Frederick Lugard był w latach 1900-1906 Wysokim Komisarzem Północnej Nigerii, w latach 1912-1918 zaś generalnym gubernatorem całej już Nigerii, zjednoczonej jego staraniem. Według innych autorem tego powiedzenia był Rudyard Kipling, brytyjski pisarz i poeta, znany popularnie jako tzw. piewca Imperium Brytyjskiego. Rzeczywiście jego wiersz opublikowany po raz pierwszy 4 lutego 1899 r. na łamach ?Timesa? nosi tytuł The White Man?s Burden (dokładnie właśnie ?Brzemię Białego Człowieka?), a powodem powstania tego poematu stało się zakończenie wojny amerykańsko-hiszpańskiej, w rezultacie której Stany Zjednoczone zawładnęły m.in. Filipinami. Naturalnie Hiszpanie też byli białymi ludźmi, ale Amerykanie jakby bardziej oczywistymi.

Nie chcę tu rozstrzygać pierwszeństwa autorstwa, w każdym razie powiedzenie o brzemieniu białego człowieka wiązało się z próbą wyjaśnienia, dosyć wzniosłego, założeń kolonializmu i niejako usprawiedliwienia go. Uważano mianowicie, że obowiązkiem białych ludzi jest opieka nad ludami skolonizowanymi, zacofanymi, często jeszcze żyjącymi w warunkach plemiennych oraz dbanie o ich rozwój społeczny, polityczny i kulturalny, a w rezultacie doprowadzenie ich do cywilizacji na wzór europejski czy amerykański. Ten obowiązek czy też powinność cywilizacyjna to było właśnie owo brzemię.

Można uważać, że ?brzemię białego człowieka? było hipokryzją ukrywającą istotę kolonializmu. Jednakże wielu szczerze wierzyło w ów obowiązek białych ludzi polegający na dźwiganiu zacofanych ludów i plemion do cywilizacji.

Naturalnie kolonializm nie jest godny pochwały, niezależnie od tego, jakie mu naprawdę przyświecały cele, choćby formułowane propagandowo najbardziej idealistycznie. Pamiętajmy przecież, że Polska też była niejako kolonią Rosji, Niemiec i Austrii. Austrii zapewne najmniej, jeśli w ogóle, ale niewątpliwie jednak Niemiec, a zwłaszcza Rosji. Jedna z definicji, moim zdaniem nadal aktualna mimo upływu czasu, brzmi:

Kolonie polityczne są obszarami stanowiącymi własność jakiegoś państwa, nie uważającego tego obszaru za część własnego, właściwego obszaru państwowego. W związku z tym i ludność autochtoniczna kolonii nie jest ludnością państwa kolonię posiadającego i w państwie tym nie posiada praw równych obywatelom czy też poddanym państwa macierzystego. Kolonie posiadają zwyczajnie swój własny statut polityczny, różny od ustroju państwa macierzystego i za państwa osobne nie mogą być uważane, ponieważ czerpią one swoją strukturę polityczną nie same z siebie, ale z woli państwa, którego są własnością (Gustaw Załęcki, ?Korzyści posiadania własnych kolonii politycznych?, ?Kwartalnik Naukowego Instytutu Emigracyjnego i Kolonialnego?, 1930, nr 1-2, s. 523).

Z drugiej jednakże strony, abstrahując od naszych dziejów, aczkolwiek modne dziś i niejako niewątpliwe jest potępianie kolonializmu, to pamiętajmy, co należy położyć na drugiej szali. Przyniósł on terytoriom niegdyś kolonialnym rozwój organizacyjny i gospodarczy, pozostawił liczne zakłady przemysłowe, wydobywcze (kopalnie) i przetwórcze, porty, drogi i szosy, linie kolejowe, połączenia lotnicze, a także sieć szkolnictwa, nie tylko elementarnego, ale i wyższego. Wreszcie pozwolił na funkcjonowanie struktur państwa już nie na zasadzie plemiennej, lecz według powszechnie obowiązujących norm. To jest ta materialna część ?brzemienia białego człowieka?, wykorzystywana i funkcjonująca gorzej czy lepiej do dnia dzisiejszego.

(?)

Wyświetlony 3719 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.