wtorek, 28 luty 2012 00:01

Rozterki chińskich nastolatków

Napisane przez

Jestem uczniem III roku senior high school, w mojej klasie jest dziewczyna, siedzi w ławce przede mną, podoba mi się, niestety obawiam się, że miłość może negatywnie wpłynąć na moją naukę. Co powinienem zrobić?

 

Każdy dzień rodziców chińskich nastolatków, uczniów gimnazjów i szkół średnich upływa w nieprzyjemnym towarzystwie realnego strachu o to, że ich dzieci, niepomne na rodzinne nauki, instrukcje otrzymywane w szkole i opiekę nauczycieli, zdecydują się na nawiązanie uczuciowych relacji z kolegą lub koleżanką z klasy lub ze szkoły. W koedukacyjnych klasach uczy się tysiące uczniów, poubieranych w sportowe dresy z emblematem szkoły. W Dongguanie typowa klasa liczy ponad 50 osób. Młodzi dorastają ? burza hormonów i pierwsze miłosne pragnienia są nieuniknione. Rezultatem mogą być katastrofalne konsekwencje, miłosne rozczarowanie, łzy, zawód depresja, emocjonalna rana na całe życie i, co najważniejsze, gorsze oceny, które w mniemaniu rodziców i nauczycieli mogą przekreślić szansę młodego człowieka na naukę na dobrej uczelni wyższej, a po jej opuszczeniu na znalezienie doskonałej, dobrze płatnej pracy. Szkoły kosztują, polityka jednego dziecka obowiązuje. Rodzice inwestują więc tylko w jedno dziecko, którego sukces, przy braku rodzeństwa, ma fundamentalne znaczenie.

Represjonowanie pociągu do płci przeciwnej jest działaniem wbrew naturze i jej instynktom, jednakże ? mogą powiedzieć chińscy filozofowie ? czyż nie to nas odróżnia od zwierząt, że mamy wybór i poprzez samokontrolę, wolę i determinację jesteśmy zdolni do wyrzeczeń i zwalczenia odciągających nas od podstawowego celu (lepszych ocen, dobrze zdanego egzaminu) instynktów? To klasyczny pogląd, któremu teraz rzuca wyzwanie równy dla obu płci dostęp do nauki. Wielu młodych nie jest zdolnych do wypracowania w sobie silnej woli, trzeba więc tak zaprojektować system, aby ten im pomógł. Rodzice z pewnością to zaakceptują. Wiedzą, czym grozi wczesna miłość.

Wczesna miłość ? zaolian ? to niebezpieczeństwo, pokusa na tyle silna, że zdolna jest do opóźnienia postępów w nauce czy wręcz zawrócenia ucznia z właściwej drogi po coraz lepsze oceny. Sensem szkoły jest nauka ? im dłuższa, tym lepiej. W Dongguanie dzień szkolny zaczyna się o 6:30, a kończy o 22:00. Rzecz jasna są przerwy na jedzenie, lekcje WF czy też poobiednią drzemkę. Uczniowie udają się do szkół w niedzielę po południu, a tego samego dnia wieczorem, obowiązkowo, uczestniczą w kilkugodzinnym, wieczornym studiowaniu. Wielu z nich do domu powraca jedynie w sobotę przed południem. Bogatsi rodzice chcą przy tym wykorzystać i ten czas, organizując dodatkowe zajęcia, jak nauka gry na pianinie czy prywatne lekcje angielskiego.

Sens życia młodych ludzi w wielu 15-18 lat ogranicza się więc do jednej rzeczy ? absolutnym priorytetem jest nauka dokonywana pod czujnym okiem nauczycieli. Ilość prac domowych jest przeogromna, tak duża, że nauczyciel nie jest w stanie wszystkiego sprawdzić, tak więc wyznacza tzw. lepszych uczniów czy gospodarza klasy do wykonania tego niewdzięcznego zadania. Automatyczne odrabianie prac, niczym szlifowanie nefrytu, ma w teorii perfekcyjnie wytrenować uczniów, by ową perfekcyjność mogli zaprezentować w cotygodniowych testach, egzaminach podsumowujących półsemestry, semestry itd., aż do finału, najważniejszego momentu w życiu nastolatka, czy wręcz w życiu człowieka: gaokao ? państwowego, ogólnokrajowego egzaminu na wyższe uczelnie.

To teoria ? praktyka jest trochę inna. Reżym łagodzi względna ślamazarność wprowadzania regulacji w życie oraz fakt, że większość nastolatków pragnie posiadać sympatię. Oficjalnie podporządkowując się normom i szkolnym regulacjom, młodzi ludzie w praktyce prowadzą grę i spędzają czas ze sobą w ukryciu. Mózg nie jest zdolny do nauki po 10 godzin dziennie, toteż ?pilne studiowanie? oznacza długość czasu spędzanego nad podręcznikiem czy arkuszem testu, nie zaś faktyczne przyswajanie informacji. Mimo to, patrząc z perspektywy europejskiego nastolatka, system edukacyjny w Chinach musi być koszmarem.

Dorośli martwią się, że zaolian, niczym przyjemny narkotyk, może wymazać z twardego dysku uczniowskiego mózgu podstawową instrukcję: nauka jest najważniejsza, tak więc traktują ją jako negatywne i szkodliwe zjawisko na równi z uzależnieniem od komputera, czy to w formie gier, czy portali społecznościowych, skłonnością do przemocy i zachowań antyspołecznych, samoizolacji ? zamknięcia w sobie czy braku minimalnych zdolności komunikacyjnych. Zaolian wraz z powyższymi  dysfunkcjonalnymi zachowaniami nastolatków może być ?leczona? w specjalnych szkołach, głównie tzw. reżymem wojskowym.

(...)

Wyświetlony 2188 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.