środa, 28 marzec 2012 09:54

Wydatki publiczne są przyczyną kryzysu

Napisał

Mimo oczywistego bankructwa polityki keynesowskiej na wszystkich płaszczyznach i we wszystkich państwach, gdzie ją introdukowano, politycy ? a co gorsza, naukowcy ? nadal są jej wyznawcami. Cierpi na tym nie tylko gospodarka, ale też zwykły konsument i podatnik.

Prof. Jan Czekaj, kierownik Katedry Rynku Kapitałowego Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, a także były wiceminister i były członek Rady Polityki Pieniężnej, podczas seminarium naukowego ?Dobre rządzenie? na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie przedstawił swoje poglądy na temat przyczyn kryzysu strefy euro. Jego zdaniem dane statystyczne wskazują na to, że ani deficyty finansów publicznych, ani długi publiczne nie miałyby wpływu na kryzys, gdyż podobna sytuacja finansów publicznych jest w innych krajach rozwiniętych na świecie i zarówno kraje Unii Europejskiej, jak i strefy euro nie są w tym zakresie odosobnione, a mimo to takiego kryzysu tam nie było. Pozwoliłem sobie nie zgodzić się z tym twierdzeniem. Jak sam profesor Czekaj wykazał na swoich wykresach, kryzys, z którym mamy do czynienia, nie jest kryzysem gospodarczym ? jedynym rokiem, kiedy zanotowano spadek gospodarczy, był rok 2009. Zarówno wcześniej, jak i później występował wzrost gospodarczy (może poza Grecją, Hiszpanią i Portugalią), tymczasem problem zarówno z deficytami budżetowymi i szerzej finansów publicznych, jak i z długiem publicznym nadal nie został rozwiązany w kolejnych latach. Należy więc zdecydowanie stwierdzić, że mamy do czynienia z kryzysem finansów publicznych, który w końcu może się jednak rozszerzyć na kryzys gospodarczy. Kryzys rozpoczął się w momencie, kiedy rynki finansowe w wyniku cięć ratingów zaczęły żądać coraz większych sum za wypuszczane przez państwa obligacje albo w ogóle przestały być zainteresowane ich kupowaniem, jak w przypadku Grecji. Sam profesor wskazał, że właśnie z powodu nadmiernych deficytów i długów niektóre kraje strefy euro mają problemy z pozyskaniem źródeł finansowania. I ten kryzys zaufania do nadmiernie zadłużonych państw został spowodowany nie czym innym, jak właśnie nadmiernymi deficytami i zbyt wysokim zadłużeniem publicznym. Z kolei zarówno deficyty, jak i długi publiczne, to nie jest dopust boży, nie wzięły się z księżyca, ale są wynikiem zbyt wysokich  wydatków publicznych, które przekraczają sumy, które państwa są w stanie zebrać z podatków. Przecież gdyby od początku państwa prowadziły zrównoważoną politykę finansową, to nie byłoby problemu ani deficytów, ani długów, bo one nigdy by się nie pojawiły! A więc w ogóle nie byłoby kryzysu!

W związku z tym spytałem prof. Czekaja, czy jego zdaniem najlepszym rozwiązaniem dla pogrążonej w kryzysie strefy euro nie byłby pakt fiskalny, który miałby dwa punkty: po pierwsze, zakaz deficytu budżetowego i zakaz deficytu całych finansów publicznych oraz, po drugie, nakaz redukcji długu publicznego przez każde państwo strefy euro do zera w ciągu 10 lat? Taką politykę z sukcesem prowadziła przecież Margaret Thatcher w Wielkiej Brytanii czy Roger Douglas w Nowej Zelandii. Prof. Czekaj niemal wyśmiał moje pytanie i powiedział, że pakt fiskalny w takim kształcie spowodowałby całkowite załamanie gospodarcze, aby bowiem był możliwy wzrost gospodarczy, należy pompować w gospodarkę miliardy publicznych pieniędzy. Z tego wynika, że jeśli państwo zwiększy wydatki na rozbudowę biurokracji i dotacje dla niewydolnych przedsiębiorstw państwowych, to będzie się szybciej rozwijało! To może w takim razie w ogóle należałoby zabrać przedsiębiorcom 100 procent przychodu i wszystkich zatrudnić na stanowiskach urzędniczych. Zgodnie z tym rozumowaniem wtedy będziemy mieli wzrost gospodarczy na poziomie nie 3-4 procent, ale może i 90 procent!

(?)

Wyświetlony 2055 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.