środa, 28 marzec 2012 21:55

Polityczne manewry lewicy

Napisane przez

Partia Pracy od samego początku po ostatnich wyborach miała przewagę zaledwie jednego głosu nad opozycją. Wliczając w to nawet głosy posłów Partii Zielonych i niezależnych. W dodatku przeciwko jednemu z jej posłów toczy się postępowanie, bo w czasie przewodniczenia związkowi pracowników służby zdrowia z jego służbowej karty kredytowej wydane zostało ponad 100 tys. dolarów na cele prywatne, w tym na usługi prostytutek.

 

Poseł Craig Thomson zaprzecza swojemu udziałowi w procederze. Wytoczył nawet proces prasie piszącej na jego temat, ale ta sprawdziła blef i niecały rok temu ogłosiła triumfalnie, że Thomson wycofał oskarżenie o defamację. Partia Pracy dofinansowała jego wstępne kroki w sądzie, a pani premier wydała oświadczenie, że Thomson może liczyć na jej pełne zaufanie i poparcie. Kilka lat temu w komediowym serialu telewizyjnym robiono sobie żarty w podobnej frazy, tłumacząc ją zgrabnie, że osobnik zaraz wylatuje z hukiem na zbity pysk.

Tak przy okazji: procesy o defamację wydają się standardowym sposobem walki instytucji rządowych i wielkich firm z prasą i w ogóle z wolnością słowa w Australii. Sprawę prowadzi, niezmiernie długo, instytucja o nazwie Fair Work Australia. Doprowadza to do pasji opozycję i media, nawet te lewicowe. Jaki status ma Fair Work?

Zacytuję niedawną notkę prasową: szef Fair Work ugnie się pod presją i zezwoli swoim pracownikom (badającym sprawę posła) na kooperację z policjami stanowymi Nowej Południowej Walii i Wiktorii. Nie wygląda na to, żeby poseł mógł przepaść w sytuacji, kiedy rząd ma przewagę jednego głosu. W wyborach uzupełniających żaden kandydat lewicy nie miałby najmniejszych szans.

Partia Pracy rozegrała jednak sprawę wzorowo ? bo a nuż głowa Thomsona poleci ?  wycofując swojego marszałka izby niższej parlamentu i przekonując do objęcia tej pozycji przez Petera Slippera. Temu posłowi zostały niecałe dwa lata posłowania, gdyż po wybrykach finansowych w rodzaju ogromnych wydatków na podróże służbowe stracił w oczach wyborców, jak i swojej partii, koalicji liberalno-narodowej. Z pozycją marszałka wiążą się dużo wyższe zarobki i stawki przywilejów emerytalnych. A rząd ma  z tego tyle, że marszałek ma głos w głosowaniu tylko w przypadku remisu na sali, zyskał więc głos poprzedniego marszałka, który teraz zasiadł z powrotem na ławie poselskiej. Opozycja była niepocieszona tym, co jej wykręcił były ? bo od momentu objęcia fotela marszałka porzucił partię, stając się posłem niezależnym ? liberał. Do nastrojów doszedł jeszcze taki drobny fakt, jak nazwisko niefortunnego ?renegata?: slipper to znaczy przecież kapeć, pantofel albo rzeczownik wywodzący się od czasownika ślizgać, a to przecież łatwo wykorzystać propagandowo.

(?)

Wyświetlony 1782 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.