środa, 28 marzec 2012 22:07

20 lat strachu w "Gazecie Wyborczej"

Napisane przez

Czasem myślę z rozpaczą, że nawet Polski nie mamy wspólnej ? któż mógł pisać tak rozdzierająco, jeśli nie prawdziwy patriota. Następne zdania artykułu ?Wściekłość i wstyd? w GW z 1994 roku rozwiewają jednak to przekonanie: Że mój synek po latach zapyta mnie, czemu broniłem komunistów po 1989 roku. I nie wiem, czy zdołam mu to wyjaśnić. To dobre pytanie, można by powtórzyć po niejakim ?Ketmanie?, tajnym współpracowniku SB i GW, o którym będzie jeszcze mowa.

Cóż można odpowiedzieć na tę pozorowaną raczej, retoryczną rozterkę? Na pewno nie rozpacz, rozdarcie duchowe redaktora naczelnego GW, bo to on stawia te dramatyczne pytania. Tylko to, że sam tego chciał, sam uczestniczył w rozbijaniu tej Polski z trudem odzyskiwanej po komunizmie, sam na czele korporacji GW organizował kampanie wrogości przeciw tej polskości, która mu tak nie odpowiadała, sam dekretował własną. A rozmowa z synem, rozmowa z ojcem i bratem, czemu nie, ale to już temat na większą (o)powieść lub publicystyczny testament.

Po ponad 20 latach działalności GW, która wytworzyła wokół siebie całe środowisko, środowisko lewicowo, czy raczej lewacko-liberalne, można zobaczyć w pełni jej program, politykę i metody wpływu na umysły odbiorców, do pewnego czasu nawet wyznawców. Przez ten czas doczekała się GW nie tylko licznych publikacji prasowych, ale i kilku książek. Niedawno wydawnictwo ?Fronda? opublikowało książkę Grzegorza Kucharczyka pt. ?Strachy z Gazety. 20 lat przestróg dla Polski?. Autor nie jest publicystą, lecz solidnym historykiem średniego pokolenia, znawcą myśli politycznej XIX i XX wieku, autorem książek o historii Francji i Niemiec, profesorem w Instytucie Historii PAN. Po 20 latach lektury GW nie mógł jednak, jak można sądzić, powstrzymać się od zabrania głosu w sprawach aktualnych a palących, od krytycznego podsumowania całej działalności GW, mającej już charakter polityczny. Książka obejmuje wprawdzie tylko pierwsze pięciolecie GW, ale to wystarcza, by zobaczyć w całości jej program, który nie zmienił się do dziś i stał się banalny i przewidywalny, można by rzec konserwatywny w swej monotonii, w retoryce swych haseł, akcji, propagandy.

Strachy na Lachy

Co oznacza tytułowy ?strach? czy ?strachy? i ironiczna parafraza dzieła Stanisława Staszica w podtytule książki? Czy to przysłowiowe ?strachy na Lachy?, w domyśle niegroźne i mało skuteczne, czy też kampania wzbudzania rzeczywistego strachu, siania lęku i niepokoju, wywoływania złych emocji i prowokowania w wyniku tego agresji. Trzeba przyznać, że GW miała przez to dwudziestolecie realny, silny wpływ na dużą część środowisk opiniotwórczych, pośrednio na politykę państwową, na inne media. Narzucała kierunek przemian społecznych i światopoglądowych, tematy dyskusji, sporów, starała się zmonopolizować przemiany życia publicznego. Modernizacja Polski pod każdym względem, nie tylko technologicznym, ale też kulturowym i psychologicznym była nadrzędnym hasłem i celem GW. Krytycyzm wobec niej był piętnowany, dyskryminowany, nieraz karany. Dopiero ostatnio strach ten, wieczne zaniepokojenie Polską, nieco opadł, przestał działać mechanizm dominacji, a z nim fobie pod wpływem urojonych niebezpieczeństw. Zobaczono, że ?król jest nagi?. Jednak ta retoryka strachu, to pamiętne ?jestem przerażony?, ?boję się? redaktora naczelnego, zagnieździła się na dobre w oblężonej twierdzy na Czerskiej, może udzieliła się na stałe jej pracownikom i wiernym wyznawcom. Broń strachu może być obosieczna, wywołuje agresję. Dziś można się naprawdę przestraszyć utraty władzy absolutnej, rządu dusz, monopolu ?naszej klasy?, ale i kasy, utraty misji naprawy Polski według własnych wyobrażeń.

Czego najbardziej obawiano się w środowisku GW z ojcem założycielem na czele? Najbardziej oczywiście strasznej prawicy, która wzbudzała paniczny lęk, wręcz fobię, a potem agresję. Kompleks antyprawicowy składał się z żelaznego pakietu GW, do którego wchodziły: sakramentalny antysemityzm, polska ksenofobia oraz nacjonalizm, czyli endecja, przechodząca ostatnio coraz częściej w faszyzm. Mityczna endecja, którą publicyści GW z Adamem Michnikiem na czele znali tylko z drugiej ręki, z legend i opowieści rodzinnych, budziła nadzwyczaj dziwny lęk osobisty i urastała do wymiarów totalnej katastrofy. Powracała w zupełnie nieoczekiwanych momentach, groziła już po wojnie, kiedy akurat panowała Armia Czerwona i NKWD, pojawiła się w 1968 roku w osobach Gomułki i Moczara, zagorzałych raczej komunistów, odżywała przez całe dwudziestolecie po 1989 roku, by zagrozić nieskrywanym faszyzmem po katastrofie smoleńskiej. Horror endecji nieustannie straszy Adama Michnika, bo to trauma rodzinna po ojcu, działaczu KPP, uwięzionym przez sanację w Berezie Kartuskiej. Ale czy syn, tak tolerancyjny wobec generałów stanu wojennego, nie mógłby wybaczyć i endecji, tym bardziej że, o paradoksie, to może dzięki więzieniu w Berezie jego ojciec uratował się z czystek stalinowskich w latach 30., w których zginęło wielu jego kolegów. Endecja i faszyzm były straszakiem już propagandy komunistycznej zaraz po wojnie, faszyzmem piętnowano ludzi Armii Krajowej, uczestników Powstania Warszawskiego, czyli ludzi walczących z faszyzmem niemieckim, partyzantów powojennych. Czyżby GW była w tym względzie ?spadkobiercą Partii? i ?Trybuny Ludu??

(?)

Wyświetlony 2110 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.