środa, 25 kwiecień 2012 23:41

W stronę tradycjonalizmu

Napisane przez

Z profesorem Selimem Chazbijewiczem rozmawia Artur Sobiela

Dlaczego w czasach triumfu systemu demokratycznego, jego ekspansji, pan akurat prezentuje odmienne stanowisko i wyraża je mocno, stanowisko sceptyczne wobec niego?Dlatego przede wszystkim, że system demokratyczny na dobrą sprawę nigdy nie funkcjonował w rzeczywistości zgodnie ze swoimi założeniami. Zawsze to były rządy elit. Problem tylko w tym, jakiego typu to są elity. Jeśli to mają być rządy elit pod przykrywką haseł demokratycznych, to lepiej, żeby to było klarowne, widoczne. Elitaryzm jako pewien system społeczny dorósł do tego, żeby po prostu zacząć próbować zmieniać struktury społeczne czy systemy polityczne, bo to, co funkcjonowało pod hasłem demokracji parlamentarnej, czy też egalitaryzm, który zaczął od XIX wieku być coraz bardziej rozbuchany, praktycznie nie zdaje egzaminu. Znaczy to, że Europa, czy też cywilizacja atlantycka stanęły pod ścianą, poza którą nie można się posunąć. 

 

Czyli pan uważa, że cały system demokratyczny jest pewną fasadą dla rządów nowej elity, która się wyłoniła i nie ma specjalnej legitymacji do tego rządzenia?

Oczywiście. W istocie, patrząc od starożytnej Grecji, to przecież w starożytnych Atenach były elity, które na ówczesne czasy bardzo sprawnie posługiwały się systemem demokratycznym dla realizacji swoich celów. 

A w świetle kryzysu przede wszystkim też ekonomii? Ja zazwyczaj w ekonomii upatruję pewne symptomy upadku systemu. Teraz ta układanka finansowo-gospodarcza oparta na symbiozie pewnej wersji kapitalizmu, socjal-kapitalizmu i demokracji politycznej się kończy, prawda? Czy uważa pan, że się kończy, czy nie?

Kończy się dotychczasowy model, który prawdopodobnie będzie transformować, już jest w okresie transformacji, natomiast jest jeszcze inna kwestia. Chodzi o to, że w ten model ekonomiczny czy gospodarczy jest wpisany konsumpcjonizm za wszelką cenę. Ten konsumpcjonizm prowadzi do wynaturzeń: po pierwsze ekonomicznych, społecznych, już nie mówiąc o obszarze duchowości, który w ogóle zanika. Człowiek składa się zgodnie z regułą starożytnych nie tylko z ciała, ale i ducha. Obszar ducha w ogóle zanika. Jakakolwiek duchowość czy jakakolwiek szersza refleksja, poza jakimś wąskim gronem specjalistów, praktycznie nie istnieje. 

Ja też podzielam tę diagnozę, ale, ja mam poglądy gospodarcze libertariańskie, one dotyczą również tego, że nasza konsumpcja jest ograniczona, nie jest wartością samą w sobie. A teraz to ona stała się wartością samą w sobie i teraz system kapitalistyczny, ten neoliberalny, bo nie klasycznie liberalny czy libertariański, jest po prostu jej podporządkowany. I to jest taka hybryda społeczno-polityczna, która w ten sposób działa.

Konsumpcja to jest takie ?zwierzę, które pożera własny ogon? ? i rzeczywiście ona się wyalienowała, używając tego pojęcia, i staje się celem samym w sobie. To fakt, zresztą konsumpcja nie tylko w sferze czysto materialnej, ale również w sferze, nazwijmy to kultury, czy najogólniej mówiąc, pościgu za sukcesem. 

Czyli w sumie moglibyśmy dojść do takiej konkluzji, że należałoby w ogóle zmienić standard dzisiejszego człowieka. Moim zdaniem transformacja będzie bardziej bolesna. Będziemy musieli właśnie ograniczyć konsumpcję, a nie hołdować jej wzrostowi.

Sądzę, że to będzie możliwe w dwojaki sposób: albo będzie duży kryzys gospodarczy, albo, niestety, wojna, albo jedno i drugie. A może jeszcze trzecia konsekwencja i nie wiem, być może ci decydenci gospodarczy sami dojdą do tego, że należy jakoś zmienić ten system i przekierować tę skrajnie rozbuchaną konsumpcję na jakieś inne wartości. Jest nadzieja, że ktoś się w tym zorientuje, natomiast obecnie rzeczywiście zyski generowane przez konsumpcję stają się niejako celem samym w sobie, bo zarabianie pieniędzy przez wielkie korporacje ? to takie sumy, że nikt ich nie jest w stanie wydać. 

Sumy, które żyją własnym życiem. Są jakby w dużym stopniu nierealne?

Ale z kolei zatrzymanie tego grozi katastrofą, więc należy to stopniowo wyhamowywać. Wyhamowywanie to jest właśnie zmiana systemu politycznego, zmiana systemu społecznego i tutaj jest właśnie rola tego, co można nazwać tradycjonalizmem, który należałoby wpisać w system polityczny. Bo do tej pory nikt tego nie robił. Wszystkie systemy polityczne czy ideologie polityczne od XIX wieku w zasadzie były egalitarne, wszystko to się opierało na egalitaryzmie, a gdyby próbować zamienić egalitaryzm na elitaryzm, no to być może właśnie byłby to jakiś ratunek czy wyjście z sytuacji. 

A czy jest taka możliwość? Bo widzimy teraz w Polsce raczej trend odwrotny, z kilkudziesięcioletnim czy kilkunastoletnim opóźnieniem, zależy, o którym prądzie mówimy, dopiero u nas w Polsce rodził się w latach dziewięćdziesiątych; sprawy takie jak: feminizm, prądy odwrotne, antytradycjonalistyczne i one właśnie są trochę zachłyśnięciem, może już to mija?

Są, oczywiście, i przez długi czas jeszcze będą funkcjonować. Tradycjonalizm pojęty właśnie w takim sensie evoliańskim czy Guenona lub innych myślicieli, którzy są w ogóle nieznani, bo na temat Evoli powstała chyba jedna książeczka ? kolegi Mikołejki, na temat Guenona nic, ja się szykuję do napisania artykułu do ?Debaty?, no, ale to będzie artykuł siłą rzeczy popularny. Natomiast będę chyba pierwszy, który na ten temat napisze. 

Były różne pojedyncze artykuły, ukazywały się w niszowych pismach!

Właśnie o to chodzi. Ale życie Evoli w ogóle nie jest znane, a jest to jakiś punkt wyjścia do pojmowania tradycji jako pewnych uniwersalnych wartości, starszych od wszystkich dotychczasowych tradycji, pojmowania ich jako takiego jednego podskórnego nurtu w kulturze wydaje mi się ciekawym wyjściem. I teoretycznym, i w zasadzie jedynym, które dzisiaj jest w jakiś sposób uprawnione. Poza tym z tymi myślicielami łączy mnie też duże zainteresowanie okultyzmem. Interesowałem się okultyzmem i tradycją okultystyczną, i u Guenona czy u Evoli znalazłem właśnie to pokrewieństwo. Nikt nie próbował poważnie odnosić tradycji okultystycznej do myśli politycznej, no może w okresie renesansu, ale po renesansie nikt.

(?)

Wyświetlony 2106 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.