czwartek, 26 kwiecień 2012 00:09

Nie dla wszystkich Królewiec!

Napisane przez

W połowie marca 2012 r. Sejm uchwalił zgodę na ratyfikację przez prezydenta Bronisława Komorowskiego umowy o małym ruchu granicznym z Rosją, a dokładniej z Obwodem Kaliningradzkim, będącym najbardziej na zachód wysuniętą enklawą rosyjską, wciśniętą pomiędzy Polskę a Litwę. Ustawę tę poparło 289 posłów, 137 było przeciw, a 11 wstrzymało się. Teraz decyzję o jej przyjęciu ma podjąć z polskiej strony Senat RP i  jeśli ją przyjmie, to po podobnym procesie ratyfikacyjnym w Rosji umowa ta wejdzie w życie jeszcze w tym roku.

 

Po polskiej stronie obejmować ma część województwa pomorskiego: Gdynię, Gdańsk, Sopot oraz powiaty pucki, gdański, nowodworski, oraz malborski, w województwie warmińsko-mazurskim: Elbląg i powiaty elbląski, braniewski, lidzbarski, bartoszycki oraz Olsztyn, jak również powiaty: olsztyński, kętrzyński, mrągowski, węgorzewski, giżycki, gołdapski i olecki. Natomiast po stronie rosyjskiej strefą przygraniczną będzie cały obszar obwodu kaliningradzkiego.

Co to w praktyce oznacza? Otóż mieszkańcy wymienionych regionów Polski i Rosji będą mogli poruszać się bez wiz, a jedynie na podstawie specjalnego zezwolenia MRG (o małym ruchu granicznym). Na dalsze podróżowanie w głąb obu krajów nie będzie jednak pozwolenia i w dalszym ciągu obowiązywać będą Polaków drogie wizy do Rosji (35 euro) oraz równie drogie Rosjan krajowe ? polskie lub szengeńskie. Osoby wyjeżdżające do Królewca będą jednak podlegać takiej samej kontroli jak podróżujący, którzy otrzymują dzisiaj wizy.

Problem w tym, że Unia Europejska pierwotnie zakłada zgodnie ze swoimi przepisami, że takie postanowienia dotyczyć mogą jedynie 30 kilometrowego pasa ziemi po obu stronach granicy polsko-rosyjskiej lub w niektórych przypadkach maksymalnie 50 km. Umowa ta nie obejmowałaby więc samego Królewca, który znajduje się ok 50 km od granicy polskiej, oraz pozostałej części enklawy. Trzeba byłoby więc wprowadzić pewne korekty do tej umowy pomiędzy zainteresowanymi stronami a Unia Europejską.

W tym liczącym ok. 1 miliona mieszkańców regionie największa bowiem odległość między północą a południem obwodu wynosi 108 km, a między wschodem a zachodem ? 205 km. W końcu zawarte porozumienie oparto na propozycji Komisji Europejskiej z połowy lipca 2011 r., aby rozszerzyć istniejące przepisy o ruchu przygranicznym UE o obwód kaliningradzki i proporcjonalny obszar po stronie polskiej. Umowa została tak sformułowana, by nie zmieniać definicji strefy małego ruchu przygranicznego, uzgodnionej przez unijne rozporządzenie o ruchu przygranicznym z 2006 roku, i nie tworzyć tym samym precedensu. Nalegały na to niektóre kraje UE, w tym Słowacja. Z tego samego powodu porozumienie dotyczy jedynie niektórych powiatów w Polsce, a nie całych województw. Dodatkowo, w trakcie negocjacji, w osobnej deklaracji załączonej do porozumienia Polska przedstawiła wszystkie środki, które podjęła, aby zapewnić szczelną kontrolę granicy z Kaliningradem.

Ta wybiórczość po polskiej stronie regionów przygranicznych stała się niejako przypadkowa i trochę nieprzemyślana, żeby nie powiedzieć nielogiczna czy też absurdalna. Jeśli popatrzymy bowiem na mapę tego rejonu, jak żywo ?podejrzanie? przypomina ona przedwojenny obszar wschodniopruski wraz z terenem dawnego Wolnego Miasta Gdańska. Jednak nie to jest najistotniejsze w tej sprawie. Decydenci, planując ten obszar po polskiej stronie, zapomnieli w niej zupełnie o geografii samego obszaru MRG, eliminując z niej powiaty wchodzące w skład np. Programu Sąsiedztwa Polska-Litwa-Federacja Rosyjska (Obwód Kaliningradzki) Interreg IIIA / Tacis CBC, obejmującego swoim zasięgiem dalsze regiony województwa pomorskiego, warmińsko-mazurskiego czy podlaskiego. Już zupełnym kuriozum jest wykluczenie z MRG powiatów tczewskiego i starogardzkiego, które stale współpracują z obwodem królewieckim. Zwłaszcza absurdalne wydaje się wyeliminowanie z niego powiatu tczewskiego, przez który przebiega główna linia kolejowa z Gdyni do Królewca przez Tczew, Malbork, Elbląg, Braniewo oraz okrężna droga z Trójmiasta do Królewca. Co prawda, większość rosyjskich gości porusza się drogą kołową po głównym szlaku drogowym z Trójmiasta do Królewca, prowadzącą drogą krajową nr 7 przez Elbląg do granicy w Grzechotkach na terenie MRG, jednakże pociąg relacji Gdynia-Kaliningrad jeździ podobnie jak przed wojną przez Tczew, który nie jest ujęty w ramach MRG. A jak wiemy z historii, w miejscu tym była przedwojenna granica państwa pomiędzy Polską a Wolnym Miastem Gdańskiem. Wystarczy rzut oka na nią, porównując ją z obecnym obszarem MRG, by stwierdzić, że Rosjanie, wybierając się do Trójmiasta na zakupy, w celach turystycznych, biznesowych lub na EURO 2012, mogą zostać w Tczewie przez urzędników celnych zatrzymani, a nawet DEPORTOWANI z Polski za naruszenie obowiązujących przepisów paszportowo-celnych. Tczew bowiem, jak i cały powiat, nie leży na terenie MRG. Żaden z urzędników nie zadbał wszakże o to, by przestudiować żądany obszar pod kątem jego logistycznej przydatności. Historia lubi się powtarzać i ?zemsta Stalina?, jak określają niektórzy istnienie samego obwodu królewieckiego, nakłada przedwojenne relacje polityczno-strategiczne na dzisiejsze realia geostrategiczne. Oczywiście, nie musi dochodzić w tym miejscu do kontroli paszportowo-celnych, chociaż Straż Graniczna ma dzisiaj takie uprawnienia, jednakże przez takie niedopatrzenia może dojść do incydentu czy skandalu dyplomatycznego w przypadku podróży pociągiem relacji Gdynia-Kaliningrad-Gdynia. Niby dlaczego mieszkańcy obwodu królewieckiego mający zgodne pod względem formalno-prawnym dokumenty mają narażać się na absurdalność decyzji własnych rządów, które ustaliły taki a nie inny obszar MRG.

Władze powiatowe z Tczewa i Starogardu Gdańskiego interweniowały w tej sprawie u ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, ale na razie bezskutecznie. Wydaje się więc, że nie uda się wprowadzić obecnie chociażby pewnych korekt do tej umowy. A byłaby ku temu okazja, gdyż proces ratyfikacji tego porozumienia w obu krajach jeszcze się nie zakończył. Zresztą następne poprawki do tej umowy w ogóle nie muszą stanąć na porządku dziennym, gdyż umowa o MRG dopiero co weszłaby w życie, a ewentualna zmiana byłaby możliwa prawdopodobnie dopiero po kilku latach. Tak więc czeka nas kolejny bubel prawny, jaki w większej części zafundowała nam UE, przy niewielkim wpływie na to strony polskiej.

(?)

Wyświetlony 2635 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.