niedziela, 02 wrzesień 2012 13:20

Partie polityczne ? wzlot i upadek

Napisał

Philip Plickert (?Frankfurter Allgemeine Zeitung?) zwraca uwagę na to, że jeszcze kilka dekad temu w kampanii wyborczej mogło pojawić się hasło ?wolność albo socjalizm?, dziś już nie. Politycy stali się doskonale wymienialni, nie mają wyrazistych konturów ideologicznych, nie reprezentują żadnych odmiennych treści, wszyscy tłoczą się w centrum, stanowiąc jedną wielką niezróżnicowaną polityczną breję.

Politolodzy i ekonomiści mają proste wy­tłumaczenie tego procesu: partie, które chcą zdobyć większość, muszą przekonać nie tyl­ko wyborców lewicowych lub prawicowych, ale również tych w centrum, gdyż to oni są ję­zyczkiem u wagi zapewniającym większość. Ponad 50 lat temu amerykański ekonomista Anthony Downs w książce An Economic Theory of Democracy opisał reguł tej gry, której rezultatem jest konwergencja ideolo­giczna partii lewicowych i prawicowych. Oczywiście, rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż ten model. To, jak dalece wyborcy i partie czysto racjonalnie maksymalizują swoją korzyść, jest od daw­na problemem spornym. Obserwuje się też, np. w USA, rosnącą polaryzację partii, czyli lewica ? więcej wydatków państwo­wych, więcej interwencji rządu, więcej redy­strybucji, świadczeń socjalnych i subwencji, natomiast prawica ? ?mniej państwa?, czyli mniej wydatków, mniej redystrybucji zaso­bów, mniej subwencji.

Czy nie jest to aby tylko retoryka? Czy walka ideologiczna nie jest pozorna? A może występują jednak istotne różni­ce w działaniu rządów lewicowych i pra­wicowych? Odpowiadając na to pytanie, Plickert powołuje się na młodego ekonomistę Niklasa Potrafke, który w swojej pracy doktorskiej poddał analizie empiryczno­-ekonometrycznej politykę fiskalną i socjalną RFN w okresie od 1949 do 2005 roku. Wy­nik jego badań nie pozostawia wątpliwości: nie było znaczących różnic pomiędzy rząda­mi CDU i SPD, a na decyzje o tym, czy ma być ?więcej państwa?, czy ?mniej państwa?, nie miała wpływu ideologia polityczna danej partii, lecz okoliczności zewnętrzne, sytuacja ekonomiczno-społeczna. Parte różniły się jedynie koncepcją, jak należy podzielić budżet, jednakże ideologia polityczna na ogólną sumę wydatków nie miała znaczą­cego wpływu.

Różnice ideologiczne miały natomiast znaczenie na poziomie landów. Potrafke, posługując się opracowanym przez ekono­mistę Clemensa Fuesta ?indeksem wolności gospodarczej? (wielkość aparatu państwo­wego, wysokość podatków, liczba pobie­rających świadczenia socjalne itp.) wy­kazał, że występują różnice w zależności od tego, kto rządzi danym landem. Z regionu na region zakres wolności zmienia się: lokalne rządy socjaldemokratów wyraźnie korelują ze zmniejszeniem zakresu wolności. Na płaszczyźnie lokalnej, gdzie polityczne orientacje i wyobrażenia aksjologiczne są zbliżone, można pokazać wyrazistszy profil ideowy i jedną linię polityczną. Jest to ? zdaniem Plickerta ? argument przeciwko centralizmowi, a za federalizmem; w mniej­szych jednostkach terytorialnych mamy do czynienia z łatwiej odróżnialnymi politycz­nymi koncepcjami i rozwiązaniami, które następnie muszą zwyciężyć we współza­wodnictwie z innymi terytoriami. Plickert zauważa, że Unia Europejska idzie w do­kładnie przeciwnym kierunku, coraz bardziej się centralizując. Ponieważ na płaszczyźnie ogólnoeuropejskiej ideowe różnice nie mają znaczenia, Bruksela jest tylko miejscem, gdzie kłębią się zorganizowane grupy inte­resów. Dlatego: ?Uwaga na centralizację!?

Mathew D. Rose jest Amerykaninem od wielu lat mieszkającym w Niemczech. Z wykształcenia historyk, należy do rzad­kiego już gatunku dziennikarzy śledczych, skupia się na wykrywaniu korupcji i nepo­tyzmu, kumoterstwa, klientelizmu i rządów kolesi w Niemczech, zwłaszcza w Berlinie, gdzie mieszka. Pisał dla ?Handelsblatt?, ?Manager Magazin? i innych gazet. W swo­ich książkach Warten auf die Sintflut. Über Cliquenwirtschaft, Selbstbedienung und die wuchernden Schulden der Öffentlichen Hand (Czekanie na potop. Gospodarka klik, samoobsługa i pleniące się długi sektora publicznego), Eine ehrenwerte Gesellschaft. Die Berliner Bankgesellschaft (Szanowane towarzystwo. Berlińska Spółka Bankowa), Berlin. Hauptstadt von Filz und Korruption (Berlin ? stolica kumoterstwa i przekupstwa), Korrupt? Wie unsere Politiker und Par­teien sich bereichern ? und uns verkaufen (Skorumpowani? Jak nasi politycy i nasze partie się bogacą ? a nas sprzedają) tropi machlojki, przekręty, szemrane prywa­tyzacje, oszustwa i przekupstwa, wylicza zmarnotrawione subwencje, piętnuje władzę niemieckich klik i sitw działających na styku polityki i biznesu, w towarzystwach budow­lanych i bankach krajowych.

Rose pragnie skierować snop światła na nieprzejrzyste układy i powiązania po­lityczno-biznesowe, ukazać mechanizmy działania klasy rządzącej, traktującej politykę jako środek zarabiania i bogacenia się. Idzie śladem pieniądza, zagląda za finansowe kulisy partii i polityków, którzy zamiast re­prezentować ?wolę narodu?, pracują na wła­sny rachunek jako lobbyści dużego biznesu, obejmując lukratywne posady w gospodarce ? w tych samych branżach, na które wpływ miały podejmowane przez nich wcześniej decyzje polityczne.

W Berlinie, w którym jak w soczewce skupiają się problemy całych Niemiec, par­tyjni żołnierze do swoich kieszeni przelewają publiczne pieniądze wydawane na wielkie prestiżowe projekty budowlane, lotniska, stadiony, systemy pobierania myta na au­tostradach etc.

(?)

Wyświetlony 5715 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.