Marek Klecel

Marek Klecel

wtorek, 03 sierpień 2010 13:51

Lament chochołów

Teatr zbyt ogromny
Kończy się widowisko III RP. Schodzą ze sceny ? to określenie teatralne najściślej oddaje charakter i ducha polskiego życia politycznego i publicznego w ostatnich latach ? kolejne grupy i postacie naszej klasy politycznej, elity władzy, która miała być założycielem i prawodawcą nowej Polski po 1989 roku. We wspólnym korowodzie schodzą więc ze sceny postkomuniści z demokratami, ojcami założycielami III RP, którzy niedawno jeszcze walczyli z systemem komunistycznym, a później chronili go przed zbyt bolesnym i upokarzającym upadkiem (obecnie wirtualni demokraci.pl). Łączą się z nimi niczym z polską szlachtą polski lud prezydenci postkomunistyczni i antykomunistyczni oraz całe, coraz bogatsze otoczenie, towarzystwa kibiców, klakierów i wiszących u klamki, dwór, chór i salon. Nie bez związków ze sferami biznesowymi, niejasnymi interesami, grą o wszystko.
niedziela, 01 sierpień 2010 11:37

Ucieczki syberyjskich zesłańców

Na przełaj przez Syberię
Egzekucja trwała od 9 rano do 4 po południu 2 marca 1837 roku w fortecy w Omsku. Ksiądz Jan Sierociński został skazany na karę śmierci, zamienioną na 6 tysięcy batogów za zorganizowanie zbiorowej ucieczki Polaków. Skazany stanął między dwoma szeregami wojska po tysiąc żołnierzy każdy. Po tysiącu kijach ? wspominał zesłaniec Rufin Piotrowski, któremu później udało się uciec ? padł w śnieg cały krwią zlany, omdlały i prawie bez przytomności. Gdy nie mógł się już podnieść, przywiązano go do sań i wleczono między szeregami. Po czterech tysiącach razów jeszcze oddychał, po czym Bogu ducha oddał. Mimo to wymierzono mu dalsze dwa tysiące razów. Jego ciało stłuczone, posiekane na zrazy lgnęło do kijów i precz odlatywało; nagie tylko kości się bieliły, które prawie przetrącano, a wnętrzności widać było. Zwykłą karę śmierci zamieniono na karę śmierci okrutniejszej.
niedziela, 01 sierpień 2010 11:08

Lekcja islamu

Czy można bronić wolności dla niej samej, bez względu na to, czemu ma służyć, do czego ma prowadzić, bez względu na skutki i konsekwencje? Czy warto walczyć o wolność tak absolutnie i dogmatycznie pojmowaną, która prowadzi do skrajności i negacji, wolność, powiedzmy, profanacji, bluźnierstwa, celowej obrazy, niszczenia wartości i symboli ważnych dla całych grup ludzkich w imię tylko owego dogmatu wolności, nakazującego przekraczanie, jak to się określa, wszelkich granic, tabu, zakazów, hierarchii wartości, a w konsekwencji, co nie zostało jeszcze publicznie dopowiedziane, także norm, kodeksów, obyczajów, prawd i praw najbardziej podstawowych? Jeśli uznalibyśmy taką wolność za wartość najwyższą i absolutną, to musielibyśmy zgodzić się na takie nieuniknione konsekwencje. Ale jeśli tak, to i taka wolność nie może stanowić świętości, tabu, dlaczego nie miałaby być przekroczona i zakwestionowana. Także podlega wolności. Powstaje tu błędne koło skrajnego rozumienia i korzystania z wolności, prowadzące do swego rodzaju fatalizmu liberalnego, konieczności wolności, co jest sprzeczne z nią samą. Zatem i liberalizm powinien być wolny od skrajności, bo obala w ten sposób swą fundamentalną wartość.

sobota, 31 lipiec 2010 18:10

Dokąd zmierza Europa?

Nasze samozadowolenie z powodu wejścia do Unii Europejskiej, co niektórzy z nas uznali pochopnie za powrót do Europy (pochopnie, bo nie ma już i tej Europy, o której myślimy), nie powinno zwolnić nas od głębszej refleksji, a także krytycyzmu i wątpliwości co do jej stanu i perspektyw właśnie w ramach UE. Przeciwnie nawet, teraz, gdy stykamy się już bezpośrednio z realiami UE i od nich jesteśmy coraz bardziej zależni, jesteśmy już zmuszeni do takiej krytycznej refleksji.

sobota, 31 lipiec 2010 15:39

Umysły nadal zniewolone

Archiwa i publikacje Instytutu Pamięci Narodowej są nadal groźne. Niedawno jeden niewielki dokument i podobnie krótki do niego komentarz w publikacji IPN Aparat represji w Polsce Ludowej 1944-1989 (1/2/2005) wzbudził nieoczekiwanie silne wzburzenie w niektórych mediach. Chodzi o dokument związany z wydarzeniami marca 1968 roku opublikowany i opracowany przez Piotra Gontarczyka. W kilku publikacjach "Gazety Wyborczej" odsądzono autora od czci i wiary, zarzucono mu niekompetencję, a nawet nieuctwo, zdyskwalifikowano go jako historyka, bo uwierzył bezkrytycznie w dokument wytworzony w SB. Profesorowie Samsonowicz i Modzelewski, nie licząc dziennikarzy "Gazety Wyborczej", zgodnie uznali tę publikację za skandal naukowy, wykluczyli właściwie autora z korporacji historyków, dołączając całą sprawę do dowodów przeciw lustracji. Można się wkrótce spodziewać listów protestacyjnych i medialnych proskrypcji, by Piotra Gontarczyka, również autora nielubianej raczej książki o zdobyciu władzy przez PPR, usunąć z kierowniczego stanowiska w Archiwum IPN. Pan Gontarczyk – powiada Karol Modzelewski w wywiadzie pod znamiennym tytułem Uwaga, Moczar żyje! (GW 4-5 III 2006) - jest zastępcą szefa pionu archiwalnego i przyszedł do IPN z Biura Rzecznika Interesu Publicznego. Można domniemywać, że on się nią [lustracją] będzie zajmował. Jeśli tak, będzie to lustracja bardzo mało prawdopodobna. Oto elegancko sformułowana, ale wyraźna sugestia skierowana również do władz IPN.

sobota, 31 lipiec 2010 12:55

Powiedzmy, Baltazar

Oto dobry temat na powieść: znany pisarz zapada w milczenie, traci mowę na skutek choroby, czy też niechęci do świata.

sobota, 31 lipiec 2010 11:32

Nowa pamięć Europy?

Pamięć Europy jest podzielona, ale to może bardziej naturalne niż sztuczne i polityczne jej dekretowanie i ujednolicanie. Wystarczy, że nie będzie to pamięć konfliktowa, wystarczy rzetelne i obiektywne przedstawienie przeszłości, różnej, jak wiadomo, na Zachodzie i na Wschodzie Europy w jej ostatnich, totalitarnych dziejach, wystarczy poszukiwanie tego, jak naprawdę było. W każdym razie nie można stworzyć wspólnej pamięci europejskiej, opierając się na ignorancji, amnezji lub nawet fałszerstwie, na niewiedzy, czym był Katyń, czy Powstanie Warszawskie to Powstanie w Gettcie, kto jest odpowiedzialny za holokaust, kto zabijał w Auschwitz, czym był komunizm. Akurat Polacy mogą o tym przypominać.

wtorek, 29 czerwiec 2010 22:29

Od białego do czerwonego caratu

Od czasów rewolucji francuskiej historia rewolucji i historia terroru splatają się ze sobą nierozerwalnie.

wtorek, 29 czerwiec 2010 12:01

Życie seksualne w PPR

Marcin Wolski napisał udatną karykaturę początków Polskiej Partii Robotniczej, odpowiadając niejako na zamówienie społeczne, przynajmniej zainteresowanej części tego społeczeństwa, a także na zamówienie prywatne kolegów, o czym wspomina wdzięcznie we wstępie, którzy mu "podrzucili" temat po znanej już, choć przez wielu nielubianej, książce Piotra Gontarczyka Polska Partia Robotnicza - droga do władzy 1941-1944.

poniedziałek, 21 czerwiec 2010 18:11

Wygrałeś, Alain, czyli o pismach Besançona

Nie pozwoliłbym sobie, oczywiście, na poufałość wobec znanego francuskiego myśliciela, zawartą w tytule, do czego nie mam najmniejszego prawa, gdyby nie przykład Adama Michnika.

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.