wtorek, 09 lipiec 2013 15:50

Mała przymiarka do ?postjagiellońskich mrzonek?

Napisane przez

Załóżmy, że jest już po wszystkim. Że członkowie Komisji Europejskiej i cała administracja UE nie dostali już trzeci miesiąc wypłaty i duża część z nich po prostu przestała przyjeżdżać na posiedzenia do Brukseli. To powoduje paraliż decyzyjny. Unia Europejska z większością instytucji, które miały tworzyć nowe państwo ? zamiera i zanika, trochę jak Liga Narodów.

Zanikanie euro

Bezpośrednią przyczyną pustej kasy Komisji Europejskiej są niekończące się opóźnienia wpłat składek przez państwa członkowskie. Brak drobnych kwot z Grecji, Hiszpanii czy Irlandii nie powoduje jeszcze kataklizmu, ale roczne opóźnienie wpłaty przez Republikę Federalną Niemiec jest sygnałem dla brukselskich biurokratów do ewakuacji. Jednocześnie Bundesbank wyciąga z przeciwatomowych schronów stare banknoty Deutsche Mark, stempluje je znaczkiem ? i ogłasza, że wymienia gotówkę euro na nową walutę ?-markę. Oczywiście bez żadnych derywatów generowanych przez nieodpowiedzialne banki. Nowa ?-marka gwarantowana jest przez mieszankę zapasów złota i PKB państwa niemieckiego. Euro niegotówkowe, czyli zapisy na kontach bankowych (które notabene stanowią zdecydowaną większość całej emisji tej waluty) jest także zamieniane na ?-markę, ale uznaniowo. I uznawaniem, komu i ile wymienić, zajmuje się Deutsche Bundesbank wespół z Finanzamt, proponując przystąpienie do obszaru ?-marki całym krajom (dawniej: państwom), a jeśli te się nie zgodzą, to ich poszczególnym mieszkańcom i zarejestrowanym tam firmom. Przystąpienie polega na przyjęciu dożywotniej i obowiązkowej niemieckiej rezydencji podatkowej. Kto się zgodzi, temu Bundesbank na polecenie Finanzamtu wymieni stare euro na nową walutę.

Kraje (dawne państwa) należące wcześniej do Unii Europejskiej teoretycznie mogą same zadecydować, czy przystąpić do nowego niemieckiego systemu walutowego. Praktycznie decyzję podejmą tylko te, które zachowały resztki państwowości. Tzn. te, które mają struktury administracyjne i decyzyjne działające niezależnie od przepisów prawnych wysyłanych przez lata z Brukseli. Nie będzie to proste, bo w każdym kraju (dawniej: państwie) działa rodzaj Trybunału Konstytucyjnego, który stoi na straży przestrzegania wyższości prawa UE nad lokalnym, nawet w sytuacji, gdy UE już praktycznie nie istnieje. Decyzje zatem krajowe (dawniej: państwowe) będą musiały mieć cechy działań nieprawnych, by nie powiedzieć ? rewolucyjnych bądź nawet wojennych. A wiadomo, że á la guerre comme á la guerre ? mogą być ofiary, bowiem już dziś nie wszyscy są jednomyślni w budowaniu Neue Europaische Ordnung.

Taki bałagan polityczny i idące za nim osłabienie gospodarcze kontynentu europejskiego na rękę jest zarówno Stanom Zjednoczonym, jak Rosji, znika bowiem potężny konkurent próbujący wpływać na światowe relacje ekonomiczne. Także Chiny, Brazylia, Japonia czy Indie nie będą rozpaczać po niedoszłym nowym hegemonie. Kraje (dawniej: państwa) byłej Unii Europejskiej staną się interesującym terenem rozbuchanych apetytów konsumenckich, gdzie będzie można sprzedać sporo własnej produkcji. Problemem będą płatności, a więc używana waluta. Każde z mocarstw będzie oczywiście starało się narzucić swoją walutę jako obowiązującą. Dlatego tak istotne jest utrzymanie własnego pieniądza, opartego na własnych zasobach złota i własnym PKB.

(...)

Wyświetlony 2055 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.