poniedziałek, 21 październik 2013 22:53

Darwin nie wytrzymuje dowodów naukowych

Napisane przez

Z dominikaninem, ojcem Michałem Chaberkiem, autorem książki Kościół a ewolucja, o religii, ewolucji i politycznej poprawności w nauce rozmawia Petar Petrović

Idee darwinistyczne dały zaplecze eugenice, rasizmowi i rewolucji seksualnej... Kultura masowa nie dopuszcza możliwości ujawnienia zależności pomiędzy Darwinem a negatywnymi zjawiskami, które później wykorzystywał m.in. Hitler. Ale to Darwin w O pochodzeniu człowieka napisał, że ?już niedługo, a mówię tu o czasie mierzonym w dziesiątkach lat, będziemy świadkami, jak wyższe rasy ludzkie wytępią zupełnie rasy niższe?.

Kiedy i w jaki sposób zrodziło się u Ojca zainteresowanie ewolucją? Może iskrą było zwątpienie w to, że to Bóg stworzył człowieka? Może miał Ojciec dosyć słuchania, że nasi przodkowie zeszli z drzewa?

Od dziecka nie potrafiłem pogodzić darwinistycznego obrazu powstania człowieka z biblijnym opisem, który brany nawet literalnie nie wydawał mi się dziwny. W końcu Bóg może stwarzać tak jak chce, może uczynić nas z prochu ziemi. Wszakże moc Boga nie ma ograniczeń. Z tą kontrowersją żyłem przez wiele lat, podobne dylematy ma wielu innych katolików. W pewnym momencie zacząłem się głębiej interesować tematem, czytać odpowiednie książki, opracowania. Dowiadywałem się, jakie argumenty są za darwinistycznym powstaniem człowieka i co mają na ten temat do powiedzenia teologowie. A ponieważ oni generalnie pogodzili się z wizją darwinistyczną, wydawało mi się to nie do końca fair. Zwłaszcza że stopniowo dostrzegałem coraz więcej przeciwnych argumentów względem tego modelu, we wcześniejszym nauczaniu teologów. W pewnym momencie postanowiłem zadać pytanie: czy atrakcyjna wizja łączenia darwinizmu z teologią katolicką jest prawdziwa zarówno z punktu widzenia nauki, jak i wiary? Zacząłem badać przede wszystkim dowody naukowe, gdyż jestem racjonalnym człowiekiem i jeżeli coś stwierdza nauka, coś jest faktem empirycznym, to mnie to przekonuje. Kiedy zacząłem badać te rzekome dowody, przekonałem się, że żaden z nich nie wytrzymuje nawet podstawowej krytyki. To wzbudziło moje wątpliwości.

Jak to możliwe, że teoria ta, chociaż pozbawiona mocnych podstaw naukowych, wciąż triumfuje? Podważanie jej, zwracanie uwagi na nieścisłości i przekłamania powoduje ostracyzm i napiętnowanie.

W pierwszej połowie XIX wieku doszło do zasadniczej dechrystianizacji wysoko rozwiniętych społeczeństw europejskich, co w dużej mierze było skutkiem rewolucji francuskiej. W kulturze pojawił się pozytywizm Comte?a, który utrzymywał, że religię musi wyprzeć nauka, a w szczególności nauki szczegółowe, przyrodnicze. To one mają teraz odpowiadać na każde pytanie. W tym klimacie pojawiła się koncepcja Darwina. Jej istotą było usunięcie z obrazu powstania świata wszelkich bezpośrednich działań Boga. Darwin nie dysponował żadnymi nowym danymi przyrodniczymi w stosunku do poprzedników, na przykład wielkiego geologa Charlesa Lyella. On tylko zinterpretował znane już fakty w nowym paradygmacie ? w paradygmacie materialistycznym. Teoria, którą zaproponował, miała więc na celu wykluczenie dotychczas dominującego przekonania, że w historii kształtowania się świata Bóg działał w sposób bezpośredni. W swojej książce O pochodzeniu gatunków przyznawał, że wielu rzeczy nie wie, chociaż wiele z tych ?niewiadomych? jest kluczowych dla jego teorii. To, co pokazał, to mikroewolucja, nigdy nie dał przykładu makroewolucji. Niektórzy współcześni naukowcy twierdzą, że luki teorii Darwina zostały usunięte przez kolejne odkrycia, zwłaszcza dwudziestowieczną genetykę. Ale problem polega na tym, że teorię Darwina wprowadzono do nauczania i do powszechnej świadomości społeczeństw, zanim pojawiły się te odkrycia. Z kolei krytycy darwinizmu mówią, że kolejne późniejsze odkrycia wcale nie poprawiły słabych punktów teorii, za to ujawniły nowe trudności.

Darwinowska teoria ewolucji jest utrwalana w świadomości społeczeństw od ponad stu pięćdziesięciu lat za pomocą nachalnej propagandy, która trafia na podatny grunt. Zauważmy, że darwinizm w XX wieku był wspierany zarówno przez komunizm, jak i przez liberalizm. Teoria ta jest utrwalana w świadomości społeczeństw od ponad stu pięćdziesięciu lat za pomocą nachalnej propagandy, która trafia na podatny grunt. Zauważmy, że darwinizm w XX wieku był wspierany zarówno przez komunizm, jak i przez liberalizm.

Była to materialistyczna teoria bardzo wspomagająca cały paradygmat widzenia rzeczywistości. Jeżeli cofniemy się do drugiej połowy XIX wieku i przyjrzymy się, w jaki sposób wprowadzano teorię Darwina, to przekonamy się, że odbiegało to od standardów naukowości. Pewien biolog z początku XX wieku pracujący w USA pisał o atmosferze terroru ? jeżeli ktoś podważał Darwina, spotykał się z ostracyzmem i szykanami. W czasach Darwina działał w Wielkiej Brytanii niejaki Thomas Henry Huxley, który zajmował się cenzurą publikacji naukowych wydawanych za pieniądze publiczne. On i jemu podobni ludzie działali jak apostołowie nowych idei. Organizowali spotkania dla robotników, dla ludzi prostych, nieznających się na biologii i pokazywali im, że jeżeli do wody dodamy trochę amoniaku, to po dodaniu iskry elektrycznej powstanie komórka. Tworzenie takich ?teorii? było wtedy możliwe, ponieważ niewiele wiedziano o komórce. Dziś wiemy już, że na podstawowym poziomie życia mamy do czynienia nie z prostymi ?woreczkami protoplazmy?, lecz z całym mikrokosmosem zależności i funkcji. Na poziomie komórek odnajdujemy bardzo precyzyjne mechanizmy biochemiczne, a także maszyny podobne do tych, które znamy z codziennego użytku. Zatem im więcej wiemy o komórce, tym wyjaśnienie darwinistyczne, w którym kluczową rolę odgrywa przypadek, jest mniej przekonujące. Warto mieć jednak świadomość, że mimo triumfu teorii Darwina przez minione sto pięćdziesiąt lat znajdowali się zarówno biologowie, jak i teologowie, którzy się na ten obraz nie zgadzali. Dowody płynące ze współczesnej nauki wskazują na to, że wiele struktur biologicznych zdradza raczej to, że zostały zaprojektowane, niż że powstały wyłącznie na zasadzie przypadku i naturalnej selekcji. Być może więc mamy dzisiaj do czynienia z sytuacją dobrze znaną z historii nauk, kiedy to okazywało się, że większość, kurczowo trzymająca się przestarzałej teorii, wcale nie miała racji.

(...)

Wyświetlony 2881 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.