poniedziałek, 03 maj 2010 14:39

Związek zawodowy - szczyt etycznych wartości czy szkodliwy bożek?

Napisane przez

 

Oliver Twist u boku rodzica

Wraz z rozwojem industrialnym i postępem technicznym, który według pokrętnej logiki socjalistów doprowadził do biedy miliony ludzi (a może od razu miliardy?), swoje istnienie podkreślały związki zawodowe.
Zrodziły się one w szczytnych celach obrony interesów pracowniczych. Niestety, po niedługim czasie przekształciły się (nie w każdym oczywiście przypadku) w zaplecze marksistów (w Europie) i włoskiej mafii (w USA). Kościół katolicki od zawsze wspierał ich istnienie i nieraz nieświadomie (pewnie z powodu posiadania złych doradców ekonomicznych) bezgranicznie ufał w ich pozytywną rolę. Każdy papież zwracał uwagę, że nadrzędną powinnością jest dbanie o sprawiedliwość społeczną, a jak słusznie zauważył Stanisław Michalkiewicz, Niepokoi już sama nazwa: sprawiedliwość społeczna. Dodany do rzeczownika przymiotnik wskazuje, że sprawiedliwość społeczna musi czymś istotnym różnić się od sprawiedliwości zwyczajnej, bo w przeciwnym razie mówilibyśmy po prostu o sprawiedliwości.
Pierwszym papieżem szczegółowo zajmującym się kwestią związkowców, był Leon XIII, który w swojej encyklice Rerum novarum zachęca robotników do zrzeszania się w obronie przed wyzyskiem. Jako pierwszy papież pisał o słuszności tzw. poziomu płac. Widział ją jako płacę rodzinną, która powinna starczyć na jej utrzymanie, co samo w sobie jest utopią. Jak bowiem można wyliczyć kwotę potrzebną do zapewnienia godnego utrzymania rodziny? Czy wysokość zarobków ma zależeć wyłącznie od ilości potomstwa? Doktryna ta u samych swoich podstaw jest niesprawiedliwa, faworyzuje bowiem rodziny wielodzietnie i powoduje, że wynagrodzenie nie zależy od efektywności pracy, co jest pierwszym gwoździem do trumny dobrobytu społeczeństwa. Ojciec Święty pisał, że: osamotnieni i bezbronni, zostali wydani na łup nieludzkości panów i nieokiełznanej chciwości współzawodników. (...) garść możnych i bogaczy nałożyła jarzmo prawie niewolnicze niezmiernej liczbie proletariuszy. W pułapkę nadmiernego demonizowania przedsiębiorców wpadł nawet najwybitniejszy papież XX wieku, Jan Paweł II, pisząc, że przedsiębiorcy, podążając za zasadą najwyższego zysku, usiłowali ustanowić możliwie najniższe wynagrodzenie za pracę wykonywaną przez robotników. Oczywiście, najdalej w swoich rozważaniach posuwał się Paweł VI. Jego uległość wobec socjalistycznych idei odbijała się w stwierdzeniach typu: z pewnej formy kapitalizmu zrodziło się tak wiele cierpień, tyle niegodziwości i walk bratobójczych, których skutki jeszcze teraz odczuwamy, byłoby jednak niesłusznie, gdyby wzrostowi uprzemysłowienia przypisywano nieszczęścia, jakie wynikły z błędnych i szkodliwych poglądów ekonomicznych z tymże związanych. Trudno jest powiedzieć, o jakie cierpienia i bratobójcze walki odczuwalne w latach 60. chodziło Jego Świątobliwości. II wojna światowa? O ile mi wiadomo, wywołana została przez dwa SOCJALISTYCZNE reżimy ? narodowy i bolszewicki. Wietnam? Agresorem byli czerwoni. Zatoka Świń? Znów bolszewicy. Jeżeli Monitini posuwał się do głoszenia tak niesprawiedliwych oskarżeń, to łatwo jest wytłumaczyć czasami błędną ocenę papiestwa niektórych idei ekonomicznych. Nie można, oczywiście, papieżom odmówić racji w ich wywodach. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie przeczył, że istnieli, jak i istnieją, nieuczciwi pracodawcy wyzyskujący swoich podwładnych. Jednak skala krytyki kapitalistów zarówno przez społeczeństwa, jak i papiestwo, jest niesprawiedliwa. Jak pisze Thomas E. Woods w książce ?Kościół a wolny rynek?: W ogóle nie wspomina się, a jeśli już, to zdawkowo, o radykalnym podniesieniu standardów życia, widocznych wśród szerokich mas ludności od czasu rewolucji przemysłowej aż do dnia dzisiejszego, tudzież znacznej podwyżce mocy nabywczej płac, jaka miała miejsce przez cały wiek XIX. Jest to z pewnością jedno z najbardziej zdumiewających zjawisk w nowoczesnej europejskiej historii gospodarczej, jednak z jakichś względów nie dochodzi ono w ogóle do głosu w encyklikach społecznych i dalej cytuje Wiliama Luckey?a: Leona XIII trudno usprawiedliwić z tego rodzaju wypowiedzi. Korzystając z danych dotyczących oczekiwanej długości życia, do których Leon powinien mieć swobodny dostęp, łatwo zauważyć, że u zarania XIX wieku średnia długość życia w Anglii wynosiła 37 lat, podczas gdy po okresie 1871-1875, na około 20 lat przed Rerum novarum, nastąpił szybki wzrost długości życia ? tak, że do roku 1900 przeciętny Anglik mógł oczekiwać 50 lat życia. Nie inaczej jest w dzisiejszych czasach, gdy za niskie wynagrodzenie robotnika kaznodzieje krytykują zawsze pracodawcę, a nie prawdziwego wyzyskiwacza, czyli RZĄD, który zabiera połowę wynagrodzenia. Pomija się fakt, że podczas rewolucji przemysłowej to właśnie właściciele fabryk wyrywali ze wsi umierających z głodu ludzi, dając im możliwość przetrwania. Innym wytłumaczeniem negatywnego nastawienia do rozwoju przemysłowego może być antykapitalistyczna propaganda promarksistowskich intelektualistów, takich jak Dickens. Ileż to mitów narosło wokół pracy dzieci w fabrykach? Nie ulega wątpliwości, że ich sytuacja w zakładach pracy (z dzisiejszego punku widzenia) była zła i oczywiste również jest to, że dzieci nie powinny pracować w ciężkich warunkach. Należy jednak spojrzeć na kontekst historyczny ? gdyby małoletni nie pracowali za wynagrodzenie w fabryce, musieliby pracować jeszcze ciężej (bez wynagrodzenia) na polu ze swoimi rodzicami, a pamiętajmy, że śmiertelność dzieci na wsiach była ogromna. Poza tym większość prac dzieci polegała, na przykład, na pilnowaniu maszyn przędzalniczych albo wymianie zerwanych nici. Na dodatek wiele dzieci pracowało w obecności swoich rodziców, którzy nie pozwoliliby, aby ich pociechy wykonywały zbyt ciężką pracę. Najcięższe i najbardziej niebezpieczne prace wykonywały dzieci... z PAŃSTWOWYCH przytułków. To kolejny dowód, że człowiek jest najciężej wyzyskiwany przez RZĄD!
Pozwoliłem sobie na dygresję o dzieciach by pokazać, że nie zawsze obraz, który mamy zakodowany przez socjalistyczne szkolnictwo w głowach jest prawdziwy i obiektywny.

 

(?)
Łukasz Adamski

Wyświetlony 4646 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.