poniedziałek, 03 maj 2010 14:41

Teczka Stauffenberga

Napisane przez

20 lipca 1944 r., niemal w samo południe, w Kwaterze Głównej fuehrera"Wilczy Szaniec" w Prusach Wschodnich wybuchła bomba wysokiego rażenia, znajdująca się w czarnej obszernej teczce płk. Clausa Kurta Schenka wicehrabiego von Stauffenberga (1907-1944). Celem zamachowców miała być fizyczna likwidacja Adolfa Hitlera, Hermanna Goeringa, Wilhelma Keitla, Heinricha Himmlera i Joachima von Ribbentropa oraz innych bonzów nazistowskich, znajdujących się akurat w mrocznych, wilgotnych i zakomarzonych lasach mazurskich. Niestety, w wyniku eksplozji śmierć poniosły raczej "płotki", a sam Hitler i jego paladyni przeżyli. Przyczyną tej porażki niemieckiego "ruchu oporu" były trzy nader prozaiczne fakty...

 

Po pierwsze, narada nazistowskiej ?góry? odbywała się nie w masywnym betonowym bunkrze ? jak początkowo planowano ? lecz we względnie lekkim drewnianym baraku; tego dnia panował bowiem wielki upał i zaduch. Okna były w dodatku szeroko otwarte, co wszystko razem skutkowało drastycznym zmniejszeniem siły rażenia ładunku wybuchowego. Drugim decydującym elementem był fakt przełożenia śmiercionośnej teczki Stauffenberga ? i to w ostatniej niemal chwili ? znacznie dalej od Hitlera, co uratowało mu życie. Po trzecie, na naradzie nie pojawili się ani Goering, ani Himmler.
Celem obrad w ?Wolfschaenze? było przygotowanie obrony Prus Wschodnich przed atakiem sowieckim. Sytuacja III Rzeszy była dramatyczna, bo czerwony wróg stanął u jej granic. Opozycyjne, antynazistowskie kręgi arystokratyczno-generalskie dostrzegły dla siebie ostatnią szansę ?uratowania Niemiec?. Warunkiem sine qua non był wszak zgon fuehrera, którego wielbiła nadal większość społeczeństwa. Gdyby rzecz się udała, planowano zawarcie pokoju z USA i Anglią na zachodzie (gdzie już od 6 czerwca trwała inwazja Francji) i skoncentrowanie całej uwagi na wschodzie.
Czy w III Rzeszy istniała realna, licząca się opozycja? Osobiście traktuję to ? jak większość badaczy ? sceptycznie, i to z wielu powodów. Problem był bowiem wyolbrzymiany politycznie po II wojnie światowej. Komuniści rozdymali bez granic rzekomą rolę ?lewicy niemieckiej?, a w literaturze zachodniej (choćby Manvell, Fraenkel) przerysowano in plus działalność tzw. siatki Wilhelma Canarisa. Miała ona obejmować nie tylko kierownictwo samej Abwehry (wywiadu wojskowego) oraz Wehrmachtu (Ludwig Beck, Erwin Rommel), lecz kręgi liberalno-arystokratyczne (nadburmistrz Lipska K. Goerdeler, von Trott zu Soltz, rodzina von Moltke z Kreisau koło Świdnicy) itd.
Tymczasem faktycznie ?antyfaszyści? stanowili w latach 1933-45 ledwo garstkę ludzi wyalienowanych ze społeczeństwa niemieckiego. ?Charakter narodowy? Niemców był tego rodzaju, że bezkrytycznie akceptowali oni każdą władzę, szczególnie zaś dyktatorską władzę nazistów, silną, prężną i obiecującą przysłowiowe ?złote góry?. Wielkie ekonomiczne sukcesy III Rzeszy: zdławienie bezrobocia i inflacji, rozbudowa sieci autostrad, interwencjonizm państwowy i opieka socjalna (volkswagen dla każdego robotnika) przekonały już około 1938 roku do Hitlera niemal 90% społeczeństwa. Dalsze ogromne sukcesy zagraniczne: aneksje Austrii, Czechosłowacji, Polski, Danii, Norwegii, Belgii, Holandii i Francji (1938-40), kompletnie przewróciły Niemcom w głowach.
Adolf Hitler wydawał się im kimś stokrotnie wyższym od Bismarcka, Fryderyka II i Lutra razem wziętych. Ani Episkopat katolicki Rzeszy z wrocławskim kardynałem Adolfem Bertramem na czele, ani pisarze i inni luminarze nauki i kultury, ani pastorzy ewangeliccy (tu było kilka chlubnych wyjątków, np. Boenhoffer i Niemoeller) nie otworzyli ust w obronie prześladowanych Żydów czy Polaków... Nieliczni, tacy jak Tomasz Mann czy Albert Einstein zdecydowali się na emigrację. Ale nie byli za to bynajmniej uwielbiani w ojczyźnie, gdyż pojęcie ?emigracja? ma bodaj jedynie w Polsce pozytywne konotacje.
Niemcom po prostu wydawało się, że prędzej czy później zdobędą Lebensraum i spokojnie ?zagospodarują? Europę na swoją modłę. Pronazistowska euforia na krótko tylko osłabła w okresie klęsk na froncie wschodnim w 1942 i 1943 r. Mimo faktu niezdobycia Moskwy i Leningradu ? a nawet po klęsce stalingradzkiej ? ciągle wszak wierzono w szczęśliwy i zwycięski koniec wojny. Dopiero gigantyczna inwazja aliantów zachodnich w Normandii w czerwcu 1944 r., prezentująca miażdżącą liczebną i techniczną przewagę wojsk USA i Anglii, uświadomiła znacznej części generalicji oraz politykom nienazistowskim, że wojna będzie przegrana.
Celem prawicowej ?opozycji?, której ?ojcami chrzestnymi? byli Canaris, Moltke i Goerdeler, a fizycznym wykonawcą i eksponentem Stauffenberg, było zabicie Hitlera, usunięcie ekipy nazistowskiej oraz zachowanie zdobyczy w Europie Środkowej (zachodnia Polska, Czechy, Austria). Gotowi byli natomiast wycofać się z Europy Zachodniej. Unicestwienie Hitlera było konieczne, ponieważ wyższy korpus oficerski czuł się z nim honorowo związany ?przysięgą na wierność?; to samo odnosiło się do całej administracji. W istocie gros Niemców życzyło sobie już latem 1944 r. ?po cichu? upadku reżimu i wyjścia z wojny bez większych kolizji.
W błędzie wszelako znajduje się ten, kto uważa, że owa prawicowo-junkiersko-liberalna opozycja była jakimś monolitem. Wprost przeciwnie, było to kilka-klikanaście luźnych grup i grupek, przede wszystkim w obrębie armii, która zawsze miała na pieńku z NSDAP, gestapo i SS. Byli to ludzie raczej starsi, ostrożni, niepewni i strachliwi, prezentujący częstokroć poważne skrupuły religijne i moralne wobec perspektywy likwidacji głowy własnego państwa. Generałowie nie mieli pewnego i znaczącego poparcia w swych sztabach, gdzie plenili się szpicle i delatorzy wszelkiej maści. Nie było ponadto żadnych poważnych i miarodajnych kontaktów z Londynem i Waszyngtonem.
(?)
Tomasz Serwatka
Wyświetlony 3690 razy
Więcej w tej kategorii: « Niech żyje Górny Śląsk Tabu »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.