wtorek, 29 czerwiec 2010 22:36

Mundo Sovietici - albo rządy agentury (2)

Napisane przez

Rosyjskim pojedynkiem jest donos, pisał Szczedrin-Sałtykow. Do tego należałoby dodać: a wymiarem sprawiedliwości ? tajna policja. Nawet dekabryści, o czym dziwnie się milczy w podręcznikach, planowali po przewrocie powołać orwellowski z nazwy Urząd Czynienia Dobra, który miał być pięciopoziomową policją polityczną.

 

Dlaczego donosicielstwo stałą się kręgosłupem ZSRR? Oczywiście, każda despotia chce kontrolować poddanych: antyczna Persja miała "oczy i uszy króla", czyli specjalny korpus straży kontrolującej przepływ ludności, rozmowy na bazarach itd. Jeszcze dalej poszli cesarze chińscy (dla których podejrzany był każdy kupiec). Całkiem niezłe osiągnięcia miał na tym polu Piotr I, zwany przez Rosjan Wielkim. W bolszewii pisanie anonimowych paszkwili było zalecane przez Lenina jako sposób walki politycznej.

Stalin zbudował swoje państwo jako piramidę różnej kategorii agentów, wtyczek, donosicieli i agents provocateurs. Pisarz Witalij Szentalinski ("Wskrzeszone słowo", Czytelnik 1995) został w 1990 r. wpuszczony do archiwów KGB, jako członek komisji rehabilitacyjnej Związku Pisarzy, i z jego świadectwa wyłania się niepodważalna zasada: kariery literatów i dziennikarzy w ZSRR wiązały się nierozerwalnie z kunsztem donosu, jaki uprawiali1. Arcymistrzem w tej dziedzinie był Majakowski, ale w epoce Stalina każdy, kto odmawiał kapowania, musiał się liczyć z najgorszym. Jeśli w rozmowie ktoś opowiedział polityczny dowcip, pozostali musieli się spieszyć, by zameldować o tym jak najszybciej; ten, kto się spóźnił, miał już u swego nadzorcy punkt karny. Głośna niegdyś poetka, Maryna Cwietajewa, powiesiła się w 1941 r., bo powiedziała "Nie" i w rezultacie nie mogła dostać nawet pracy pomywaczki. Cwietajewa wróciła z emigracji za namową męża, który ? czego nie była świadoma ? był agentem NKWD we Francji. W nagrodę spędził rok w więzieniu, a potem otrzymał kulę w potylicę (Jej grzechem było też to, że nie zaprzestała pytać o niego. Kompozytor Sergiusz Prokofiew, który wrócił, gdy na Zachodzie nie udało mu się zrobić kariery, przyjął reguły tej upiornej "gry" i wykreślił ze swego życia żonę, kiedy ją aresztowano).
Osobom szczególnym, z jakichś powodów oszczędzanym, instalowano konfidentów wśród ich najbliższych. W wypadku Gorkiego był to syn, w wypadku Arthura Koestlera jego sowiecka dziewczyna (usunięto ją, gdy zauważył, że otworzyła telegram, który do niego przyszedł ? o czym lojalnie powiadomił organa). W powieści Wasilija Aksjonowa pt. "Oparzenie", opisującej życie inteligencji partyjnej i bezpartyjnej w latach 70., donosicielstwo występuje także pośród partnerów erotycznych2.
Jak wiadomo, ta iście diabelska metoda była w PRL zastosowana wobec paru literatów, których władze najczujniej obserwowały, m.in. wobec Pawła Jasienicy i Melchiora Wańkowicza. Jeśli chodzi jednak o Gorkiego, to posmakował on jedynie lekarstwa, które zalecał innym: to on rozpoczął kult Pawlika Morozowa, chłopca ze wsi, który doniósł na swoich głodujących rodziców, usiłujących ocalić jakąś nędzną resztkę żywności. Dzieci z całego państwa rozpoczęły zbiórkę pieniędzy na pomnik Pawlika ? a także starały się go naśladować. Zawsze czujny na sygnały z góry Eisenstein zaczął już nawet kręcić film o małym bohaterze.
Ale nie jest to bynajmniej odległa przeszłość: dziś Chiny w pewnym sensie są jeszcze bliżej wizji Orwella. Już 1 czerwca 1951 r. z okazji Dnia Dziecka przedstawiono w Nankinie wzorcowe dzieci, które demonstrowały lojalność wobec państwa, a nie wobec rodziny. Między innymi był tam dwunastolatek, który zadenuncjował swego ojca jako kontrrewolucjonistę i zażądał skazania go na śmierć. W latach późniejszych zachowanie takie zostanie powtórzone przez dziesiątki tysięcy dzieci i żon "wrogów ludu". W Ojczyźnie Proletariatu nowe wzory pedagogiczne tworzyła Nadieżda Krupska: Rozejrzyjcie się, dzieci, dokoła. Zobaczcie, jak wiele jest jeszcze kapitalistycznych przeżytków. Dobrze byłoby, gdybyście je między sobą przedyskutowały i zapisały. Coś mi się wydaje, że uzbiera się tego gruby zeszyt (Gruby zeszyt uzbierał się też na samą Krupską. Gdy próbowała kiedyś interweniować w sprawie jakiegoś aresztowanego starego bolszewika, Stalin zirytował się: "Powiedzcie tej starej kurwie, żeby się przymknęła, bo i ją możemy uciszyć". U Wodza Ludzkości najbardziej demoniczne było to, że zawsze posługiwał się liczbą mnogą, jakby mówił w imieniu całego legionu diabłów ? a jego własna indywidualność nie miała znaczenia).
Faktycznie wciąż nie ma całościowego opisu ZSRR lat 30. Jeden z lepszych, wspomnienia architekta i inżyniera amerykańskiego Zary (Zachariasza) Witkina z lat 1932-1934, ukazał się dopiero w 1991, przypadkowo odkryty w papierach rodzinnych: autorowi nie udało się po powrocie do Stanów przekonać wydawców do ich publikacji; były zbyt "reakcyjne". Niedocenione pozostaje świadectwo uciekiniera przez fińską granicę Iwana Sołoniewicza pt. "Rosja w obozach koncentracyjnych" z 1935 r. Relacjonuje on swoje rozmowy w łagrze (o złagodzonym rygorze) z młodymi ludźmi, którzy próbowali zabić Stalina. Wymigali się od śmierci, ponieważ wszyscy byli synami wysokich aparatczyków. Z tych rozmów wynika, że prób zamachu było co najmniej kilka. Nie ma powodu, by negować tę relację, która wyjaśniałaby nie tylko rosnącą podejrzliwość wodza, ale także Wielką Czystkę, skierowaną głównie przeciw starym kadrom partyjnym. Największym wrogiem jest dziś człowiek z legitymacją partyjną ? te nieśmiertelne słowa podyktował Geniuszowi Dziejów lęk przed wewnątrzpartyjnym spiskiem, podobnym do tego, jaki jego samego wyniósł do władzy. Jurij Drużnikow, autor książki "Zdrajca nr 1", twierdzi, że Stalin bał się buntu w partii ? która z kolei bała się, że spontaniczna partyzantka, będąca odpowiedzią na kolektywizację, zamieni się w drugą wojnę domową. Dlatego wódz i paru jego przybocznych zbirów zorganizowało własną siatkę donosicieli, która kontrolowała siatkę NKWD; a ta z kolei nadzorowała siatkę partyjną.
Ta paranoja odgórna owocowała paranoją na dole: powstaniem diabolicznej praktyki donosu jako normalnego sposobu na awans. Nadieżda Mandelsztam pisała: Właśnie w tej dziedzinie wymagano pomysłowości: "indywidualiści" awansowali, polecając swój towar. Usprawiedliwiali się tym, że to nie oni wymyślili ten system... Zresztą nie silono się nawet o rozgrzeszenie ? zlikwidowano bowiem pojęcie grzechu i uznano, że jest idealistycznym przesądem (Uwaga dla ew. badaczy: męczący w lekturze jest także u dysydentów zwyczaj braku podmiotu w zdaniach opisowych, zastępowanego trybem bezosobowym. Ta stylistyczna mętność jest, jak można przypuszczać, skutkiem podświadomej autocenzury: lękiem przed wyraźnym nazwaniem sprawców).
W tym miejscu trzeba stwierdzić, że totalna kontrola nad ludnością przyniosła Stalinowi wymierną korzyść także w dziedzinie kontrwywiadu: ignorancja co do celów ZSRR i środków, jakimi dysponuje, była na Zachodzie absolutna. Najlepszym dowodem jest fakt, że bogato udokumentowane książki W. Suworowa i prof. Alberta L. Weeksa ("Stalin's Other War: Soviet Grand Strategy 1939-1941"3) o tym, że Hitler wyprzedził Stalina o dwa tygodnie ? napotykają wciąż na betonowy opór większości historyków.
Ale i to stalinowskie osiągnięcie miało swój rewers: Hitler zwierzył się fińskiemu marsz. Mannerheimowi, że gdyby miał choćby zbliżone pojęcie o potędze wojskowej Sowietów, to raczej nie zdecydowałby się na atak (Ponieważ jednak nie miał planu obrony, nie wiadomo, w czym takie zaniechanie miałoby mu pomóc).
___________
1 Witalij Szantalinski: Przerażającą prawdą jest, że każdy talent ? z racji samej natury twórczości, nie znoszącej przymusu ? skazany był u nas na represje.
2 Arcyzdrajca Kim Philby i jego sowiecka żona wiedzieli, że w ich moskiewskim mieszkaniu rejestrowany jest każdy ich oddech (Być może to pani Philby sama zmieniała taśmy).
3 Rowman & Littlefield Publishers, 2002.
(?)
Piotr Skórzynski

Wyświetlony 3373 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.