sobota, 13 listopad 2010 12:40

Zachować rozwagę

Napisał

Dziękuję za polemiczny list. Zarzuty stawiane przez W.Sz. P. Mirosława Salwowskiego są ważne i wymagają wyraźnej odpowiedzi.

Na samym początku chcę wprowadzić pewną ważną dystynkcję, której nie zauważa mój adwersarz pisząc, że Roman Konik (...) w dobrej wierze zachęcał chrześcijan do bierności względem rozsiewania bluźnierstw. Dobre intencje nie zawsze są jednak gwarancją nieomylności, co widać na przykładzie omawianego artykułu. Rozpoczynając polemikę, wyraźnie chcę zaznaczyć, że nie każda forma bierności wobec zła jest zgodą czy aprobatą na nie. Jako wykształcony katolik P. Salwowski wie, że potrzeba ogromnej rozwagi i rozeznania w walce ze złem. Nie zawsze hałaśliwy sprzeciw jest dobry.

Z historii znamy dobrze przypadki, kiedy to właśnie hałaśliwy sprzeciw osiągnął odwrotne od zamierzonych skutki. Wystarczy przywołać tak krytykowane współcześnie mądre milczenie Piusa XII w czasie wojny (często krytykowane właśnie jako bierność!). Takiej rozwagi i rozeznania w walce ze złem zabrakło Episkopatowi holenderskiemu, który chcąc pokazać swój sprzeciw wobec nazizmu, zaprotestował w otwartym liście przeciwko szykanowaniu katolików. Już w dniu następnym szykany w stosunku do katolików przeszły w falę terroru ? naziści w odpowiedzi na list Episkopatu wywieźli, między innymi, wszystkie siostry zakonne z Karmelu do obozów koncentracyjnych (między innymi Edytę Stein). Pius XII milcząc, wiedział, co robi (obawiając się między innymi o los 40 milionów katolików w Niemczech, których swym otwartym sprzeciwem wydałby na pastwę nazistów ? a sprzeciw nie dałby poza pewną formą dyplomacji żadnego skutku!).
Trudno uznać milczenie Pacellego za bierność i przyjąć tezę P. Salwowskiego mówiącą, że: bierność wobec zła, powoduje tylko jeszcze większy stopień destrukcji i moralnego upadku. Trudno też nazwać biernością milczenie Jana Pawła II na prowokacyjne listy heretyckich kościołów, domagające się ustąpienia ze Stolicy Piotrowej ? nie każdą polemikę warto podjąć, nie na wszystkie prowokacje odpowiadać.
Walka z bluźnierstwem w świecie sztuki jest jeszcze bardziej skomplikowana. Wszystkie bluźniercze prowokacje dotykające sfery religii chrześcijańskiej są właśnie nastawione na to, że będą protesty, czyli darmowa reklama w mediach. Dobrym przykładem jest tu właśnie D. Nieznalska i jej uprawianie "sztuki". Po wystawie jej prac zatytułowanych Pasja doczekała się, właśnie dzięki licznym protestom, kilkuset artykułów w prasie i kilkudziesięciu programów w telewizji, i stała się już... znalska, tylko dzięki temu, że tak hałaśliwie protestowano wokół jej pseudosztuki.
W tym przypadku rozsądek nakazuje raczej kompletnie ignorować jej twórczość, podobnie jak wulgarne napisy na murach ? po wtóre, kto ogląda jej Pasję w galeriach, jeżeli mamy w Polsce 92 procent katolików? Należy tego rodzaju twórczość ignorować (nie chodzić na wystawy, nie pisać recenzji, a tym samym nie promować). Podobnym przykładem jest muzykowanie Marylina Mansona. Forma bluźniercza, zawarta w całym spektaklu jego koncertów, jest doskonale sprecyzowana, a swą popularność zawdzięcza głównie dzięki protestom i oporowi. Gwarantuję, że zignorowanie tego rodzaju wygłupów, puste sale przyczyniłyby się do tego, że "artysta" musiałby poszukać albo innego zajęcia, albo znaleźć sobie inny cel ataków.
Absolutnie nie zgadzam się, że tego rodzaju stanowisko jest tylko zwykłą biernością, a także przyzwoleniem na zło. Ciekaw jestem, czy P. Salwowski, sugerujący, by w każdej sytuacji zagrożenia chwytać za miecz obosieczny jako jedyną formę walki ze złem, zamalowuje wulgarne napisy w toaletach albo tłumaczy bluźniącemu pijakowi, jak wielkie zło wyrządza społeczeństwu i sobie. Albo czy popiera akcje reklamowe "mające przemówić do rozsądku", w stylu akcji przeciwko przemocy, gdzie obok zdjęcia kija baseballowego widniał napis: służy do grania, nie do zabijania! Pewnie wataha młodych troglodytów, stojąc przed plakatem, ze skruchą łamała na kolanie (własnym) swoje uzbrojenie i poruszona treścią plakatu przechodziła już definitywnie na stronę dobra.
Tego rodzaju akcje nie mają najmniejszego sensu, mimo słusznych założeń ? cieszą się jedynie agencje reklamowe, zarabiające na głupocie zleceniodawców. Niedopuszczalny jest też argument sugerujący, że należy ? podobnie jak świat arabski ? walczyć wszystkimi metodami o swoje wartości. Już widzę glorię i sławę Nieznalskiej ? represjonowanej przez katolicki dzihad. Ciekawi mnie też, jak autor rozumie zdanie: Papieże i Święci wciąż nauczali o obowiązku aktywnej walki (także w sferze społecznej) z wszelkimi przejawami herezji, bluźnierstw, niemoralności i fałszywych doktryn? Herezje współcześnie nie istnieją (są bracią odłączeni w wierze), nie ma więc z kim na tym polu aktywnie walczyć. Jednocześnie przypominam, że część Episkopatu Belgii poparła bluźnierczą wystawę grupy Łódź Kaliska w Brukseli (gdzie domalowano wąsy Matce Boskiej Częstochowskiej). Kto więc stoi po drugiej strony barykady?
Podsumowując: uważam, że przeciwstawiając się złu, musimy dobrać odpowiednią, rozsądną taktykę walki ? możemy protestować przeciw wydawaniu np. pism "Nie" lub "Fakty i mity" ? da to tyle, że zwiększy się nakład gazety, jako represjonowanej i kontestującej katolicki status quo ? możemy też po prostu jej nie czytać, nie eksponować w kioskach, nie powoływać się na nią ? bez czytelników zmuszona będzie do upadłości.
Roman Konik
Wyświetlony 4689 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.