wtorek, 07 grudzień 2010 01:04

Fala w skansenie

Napisane przez

Pułkownik Ryszard Chwastek w sierpniu ub.r. na sławnej konferencji prasowej wypowiedział posłuszeństwo ministrowi obrony narodowej i oskarżył kilku generałów o działanie na szkodę armii, przez doprowadzenie do nieudanych reform i bałaganu kadrowego. Zaskakująca wypowiedź pułkownika skłania do głębszych refleksji na temat kondycji armii suwerennego państwa polskiego. Wydaje się bowiem, że pozostaje ona skansenem sił zbrojnych Układu Warszawskiego wraz z ich charakterystycznymi cechami: rozdęciem kadry i fatalnym wyszkoleniem: lord Robertson, szef NATO nie naliczył się nawet 10 tysięcy polskich żołnierzy zdolnych do współdziałania na polu walki z żołnierzami armii zachodnich.

Najbardziej alarmujące jest, że o tym wszystkim pisano już wcześniej, lecz nie znaleźli się urzędnicy, którzy mieliby ochotę coś z tym zrobić. Pisali zaś nie "pismacy", ale ludzie wojska. W całkowicie przemilczanej książce płk. Stanisława Dronicza pt. "Wojsko nieocenzurowane" (Agencja Wydawnicza CB, 1997) czytamy: "I cóż z tego, że wolę reformy sił zbrojnych deklarowali wszyscy, skoro nawet wykonane już opracowania gdzieś utykały. Międzyresortowa komisja ukończyła prace nad kierunkiem reformy wojska w połowie 1992 roku. Powstał szczegółowy plan przekształcenia MON i sił zbrojnych. Zaakceptował go premier, ale najprawdopodobniej z powodu braku zainteresowania nim prezydenta nie został on wcielony w życie. (...) Oceniając z perspektywy czasu tamte działania, uważam, że najwięcej szkód wyrządził wojsku Lech Wałęsa. Lekką ręką awansował całe zastępy oficerów bez rzetelnego sprawdzenia, co robili wcześniej. W dodatku niektórzy ÂťzasłużeniÂŤ [dla komunistycznej władzy] dostawali od prezydenta nagrody przekraczające niekiedy roczne uposażenie pracowników oświaty czy służby zdrowia. (...) Jan Parys na swojego szefa gabinetu mianował płk. Zygmunta Pytko, który w grudniu 1981 r. dowodził pułkiem czołgów blokujących kopalnię 'Wujek'.
(...) Nierzadko też zdarzały się sytuacje, że o szybszych niż normalne awansach i nominacjach decydował fakt kariery przełożonego. Jaskrawo było to widoczne, gdy ministrem był adm. Piotr Kołodziejczyk, a szefem Sztabu Generalnego gen. Wilecki. Ich dawni podwładni bądź też koledzy ze studiów podyplomowych otrzymali nominacje, o których w innych okolicznościach nawet nie mogli marzyć. (...) Praktyka konsultowania awansów i nominacji z kapitułami sądów honorowych nie miała i nie ma w naszym wojsku miejsca. W rezultacie zależność podwładnych od przełożonych stała się całkowita. Opinia środowiska, to znaczy towarzyszy broni, nie ma u nas większego znaczenia".

(?)
Piotr Skórzyński
Wyświetlony 5520 razy
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.