wtorek, 28 styczeń 2014 10:52

Normalny obłęd

Napisane przez

Obłęd spowszedniał, jest teraz coraz bardziej znośny, wręcz naturalny, można by rzec, zalecany. Nie tylko od niedawna, od czasu, gdy młody historyk ogłosił swoją diagnozę co do naszej niedawnej historii wojennej (a i przedwojennej, nazywanej niesłusznie przez niektórych sanacyjną). Przekonywał, że zaważył na niej ogólny obłęd przynajmniej części Polaków, którą to opinię powziął niejako z pozycji zdrowego lekarza, z racji wieku nie muszącego curare se ipsum, wskazał następnie właściwą terapię, choć już dawno po zejściu pacjenta, dziwiąc się przy tym, że podczas ciężkiej, może nieuleczalnej choroby, nie znaleziono terapii lepszej. Tak bywa z trudnymi, terminalnymi przypadkami, z przewyższającymi nas nieszczęściami i klęskami.

Właściwa rekonstrukcja historii, naprawianie nieudanych wyborów politycznych, wygrywanie przegranych niegdyś bitew i operacji wojennych, dzisiejsza znajomość łańcucha wydarzeń prowadzących do jakichś niepowodzeń ? to wszystko ułatwia postawienie ostatecznej, w tym wypadku pesymistycznej diagnozy, ale jest zwodnicze i zbytnio jednak ułatwione, bo dokonywane zza biurka historyka, gdy mamy już pełniejszą wiedzę o przebiegu wcześniejszych wydarzeń. Kłopot polega na tym, że dużo trudniej podjąć właściwe decyzje, dokonać wyboru dobrego na przyszłość w danej chwili i w danych warunkach.

Problem z historią jest ogólniejszy, zarówno wcześniejsze, jak i późniejsze dzieje pełne są klęsk i niepowodzeń, których nie równoważą jakoś sukcesy i powodzenia, ta dawna sytuacja wciąż trwa, mimo różnych postępowych iluzji, ten morał, że z wielowiekowej tradycji nie wypływa wcale żadna pewna nauka, według której można by dzieje ludzkie uregulować i nimi pokierować, tak przynajmniej, by uniknąć klęsk i nieszczęść. Choć, owszem, po takich diagnozach wymyślono sporo optymistycznych terapii, ale były to głównie utopie i rewolucje. Historia nazywana alternatywną byłaby poniekąd uprawniona, ale właśnie tylko z punktu widzenia utopijnego lub idealnego porządku, pytanie, czy uzasadnionego i w ogóle możliwego, przez to wątpliwa, bo również poddana różnym presjom ideologicznym, które wcale nie zniknęły w naszych czasach. A ponadto ta alternatywna historia, pomieszana często z alternatywną literaturą historyczną, a także z ogólną wirtualizacją rzeczywistości, jest jednak jeszcze z jednego powodu niemożliwa do uprawiania w sposób poważny, a nie, powiedzmy, zabawowy, jako niezobowiązująca gra. Przecież z wielu możliwości rozwoju wydarzeń, z całej wiązki możliwych wypadków wybiera się tylko jedno i to dobre wyjście, a pomija i odrzuca wiele innych, równie możliwych, złych rezultatów. To ukryte, niewypowiedziane założenie, że w strategii politycznej i wojennej, tak jak w każdej grze, jest możliwy pewny sposób na ostateczną wygraną.

(...)

Wyświetlony 1754 razy
Więcej w tej kategorii: « Święte krowy Królestwo utracone »
Zaloguj się, by skomentować

Wychodząca od 2001 roku
„Opcja na Prawo” to najdłużej ukazujące się pismo
opiniotwórcze o charakterze liberalno-konserwatywnym.

OPCJA NA PRAWO © All Rights Reserved.

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.