Wydrukuj tę stronę
wtorek, 28 styczeń 2014 12:07

Gender - czy rzeczywiście zagrożenie?

Napisane przez

Większości z nas wydaje się, że żyjemy w wolnym świecie, tymczasem okazuje się, że nic bardziej błędnego, o czym świadczą wydarzenia z ostatnich lat. Jesteśmy świadkami bezwzględnej i bezpardonowej walki z chrześcijaństwem, z Bogiem, Kościołem i krzyżem, który jako symbol niepostrzeżenie znika z przestrzeni publicznej nie tylko w Europie Zachodniej, ale także w Polsce; już od dawna nie ma go na przykład na karetkach pogotowia ratunkowego. Otóż, na naszych oczach rozgrywa się kolejny etap rewolucji kulturowej, korzeniami sięgającej Reformacji, której kluczowym momentem było Oświecenie z Wielką Rewolucją Francuską. Nie bez powodu badacze tej epoki mówią, że Oświecenie jest progiem naszej współczesności, bo rzeczywiście wszystkie kluczowe problemy, z którymi zmaga się współczesny człowiek ? z bioetycznymi włącznie ? mają tam właśnie swoje źródło.

Dzisiaj mamy do czynienia z rewolucją genderową, przeprowadzaną w sposób bezpardonowy, a jednocześnie wyrafinowany i skryty. Prowadzi ona do destrukcji rodziny i zagraża człowiekowi w jego wymiarze duchowym, biologicznym, społecznym i cywilizacyjnym. Jest to pierwsza rewolucja, która idzie od góry (zawsze był to ruch oddolny), i którą przeprowadzają kobiety (feministki), zazwyczaj mocno zdeterminowane i bardzo skuteczne w działaniu.

Rewolucja ta ma wpisane w siebie różne nurty, a także inne rewolucje (m.in. feministyczną, seksualną), które rozpoczęły się w różnym czasie i w różnych miejscach, a spotkały się w 1968 roku i wybuchły w USA jako rewolucja seksualna i kulturowa (do użycia wszedł syntetyczny narkotyk LSD, powstał ruch hipisowski, dzieci?kwiaty, moda unisex, hasła: wolna miłość zamiast małżeństwa, prawo do rozwodów). Warto przypomnieć, że lata 60. XX w. to okres przeciągającej się wojny w Wietnamie, którą Amerykanie byli już zmęczeni, co przygotowało podatny grunt pod rewoltę studencką kontestującą establishment. Wówczas też pojawiła się pigułka antykoncepcyjna, która ?wyzwoliła? człowieka z jego seksualności, oddzielając seks od prokreacji.

Trzeba też pamiętać o tym, że w latach 50. i 60. XX wieku uniwersytety zachodnie przesiąknięte były ideami Karola Marksa, Fryderyka Engelsa, Zygmunta Freuda, Wilhelma Reicha, Mao Tse-tunga, Che Guevary, a także szkoły frankfurckiej (Max Horkheimer, Theodor Adorno, Herbert Marcuse, Jürgen Habermas), która łączyła marksizm z freudyzmem, a Paryż był ośrodkiem egzystencjalizmu ateistycznego (Jean Paul Sartre).

Wszystko to stanowiło podatny grunt ideologiczny dla rewolty, która szybko została przeszczepiona do Francji, a następnie przetoczyła się przez kraje Zachodniej Europy. Wówczas też nastąpiła implementacja drugiej fali feminizmu, nurtu ekologicznego, eugenicznego, aborcyjnego i antykoncepcyjnego, sięgających korzeniami XVIII wieku. Chodzi m.in. o poglądy Thomasa R. Malthusa, Margaret Sanger (aborcja, antykoncepcja, eugenika), Margaret Mead (płeć kulturowa), Alfreda Kinseya, Magnusa Hirschfelda (zniesienie tożsamości płciowej), Zygmunta Freuda, Carla G. Junga, Simone de Beauvoir, która np. domagała się prawa do aborcji i negowała macierzyństwo, twierdząc, że ogranicza ono i zniewala kobietę, więc trzeba ją z tego wyzwolić, a wychowaniem dzieci powinny się zająć instytucje państwowe. Tak więc rolą kobiet jest praca zawodowa, a nie prowadzenie domu i wychowywanie dzieci i ? co więcej ? nie wolno pozostawiać im prawa wyboru, gdyż większość będzie wolała zajmować się rodziną.

Trzeba tu przypomnieć, że papież Paweł VI bardzo szybko zareagował na tę sytuację ogłaszając encyklikę Humanae vitae, gdzie tłumaczył, dlaczego katolik nie powinien stosować pigułki antykoncepcyjnej, która przede wszystkim uderza w kobiety. Ten ważny głos został przez większość wiernych odrzucony, do czego gwoli prawdy przyczynili się zarówno biskupi z Kanady, jak i obszaru języka niemieckiego. Myśl Pawła VI rozwinął później Jan Paweł II jako teologię ciała. Ponadto skoncentrował się na problemach małżeństwa, rodziny, kobiety i kobiecości. Niestety, mimo wielkiej charyzmy Jana Pawła II i umiejętności funkcjonowania w świecie mediów, jego nauka w niewielkim stopniu przeniknęła do świadomości wiernych. Być może jest to błąd Kościoła, jak i skutek bardzo szybko postępującej laicyzacji, która przebiega poza naszą świadomością.

(...)

Wyświetlony 1676 razy
Małgorzata Jaszczuk-Surma

Artykuły powiązane

Zaloguj się, by skomentować

Nasza strona używa plików cookies. Jeśli przeglądasz nasze strony równocześnie wyrażasz zgodę na korzystanie z nich.Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.